Zielone Świątki

Znaczące w naszej wsi święta, to Zielone Świątki. Parę dni przed tymi świętami samorzutnie zbierała się nasza młodzież wiejska, obojga płci, do cięcia jałowców na nieużytkach miejscowych ćwierci, który to surowiec-opał znosiła na najwyższe na Podgaju wzniesienie. Poza ćwierciami wyjeżdżała furmankami swoich rodziców na oddalone od wsi Ćmiele, Wzory i Bąkowiec, skąd zwoziła podeschnięty chrust na plac przyszłej sobótki. Przeddzień Zielonych Świątek robiono w poszczególnych domach i zagrodach wzorowe porządki. Gałązkami kwitnącego kasztana, pachnącej lipy, brzozy, jodły czy modrzewia, dekorowano wejścia do chłopskich zagród, a także wnętrza domów,  jak izby, komory i sienie. W Zielone Świątki, chociaż we wsi była bieda i niedostatek, wszędzie pachniało prawdziwą o tej porze zielenią. To były prawdzie Zielone Święta, aczkolwiek w mojej wsi jeszcze nie organizowano oficjalnie ludowych uroczystości, gdyż poza parafialną wsią Przeginia, w pozostałych wsiach ruch ludowy jeszcze w tym czasie nie istniał.
    W pierwszy dzień Zielonych  Świątek poza udziałem w nabożeństwie kościelnym i obsługą inwentarza żywego, wszyscy ludzie naszej wsi  nie wykonywali żadnych prac, lecz pobożnie świętowali. Nawet małym dzieciom nie wolno było tego uroczystego dnia wychodzić nigdzie poza dom rodziców. Zesłanie Ducha Św. było wielkim świętem całej naszej społeczności.  
    Drugi dzień Zielnych Świątek bywał zupełnie inny. Był ucieszny, radosny i wesoły. Tego dnia młodzież wiejska przygotowywała się do palenia sobótek i ognisk sztucznych. Sobótki rozpalano przy zachodzącym słońcu, które ogniskowały długo, długo wieczór. Chrust na sobótkę był dobrze suchy albo podeschnięty, do atmosfery nie mogły się unosić żadne niepotrzebne w przestworzach zanieczyszczenia. Poza sobótkami rozpalano dobrze przygotowane gałki, wykonane wcześniej z bydlęcej sierści lub starych, zbytecznych szmat, które namoczone dobrze w nafcie,  wspaniale się paliły. Ognie takie noszono na wysokich żerdkach lub rzucano w górę przy pomocy wykonanych swojej roboty drucianych łańcuszków. Na tego rodzaju sobótki ściągała licznie wszelka młodzież wiejska, a nawet starsi. Młodzież męska przeskakiwała wysoko bijące się w górę płomienie ogniska, a młodzież żeńska śpiewała przy ognisku ludowe piosenki. Dopalające się późnym wieczorem ognie zasypywano ziemią i z ludową na ustach piosenką, powracano do wsi i swoich domów. Taka bywała tradycja obydwu dawniejszych Zielonych Świątek. (K. Tomczyk, Dzieje wsi i parafii Przeginia)

 

Ciekawostki z przeszłości

Dawne wierzenia i zwyczaje

Statystyka strony

Użytkowników : 2
Artykułów : 281
Odsłon : 201128

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 16 gości