Z DZIEJÓW PARAFII - CMENTARZE

Jesteśmy już po uroczystości Wszystkich Świętych, kiedy to modlimy się do zmarłych, którzy zasłużyli na osiągnięcie świętości, a także po Dniu Zadusznym, w którym modlimy się za dusze przebywające w czyśćcu, wierząc, że dzięki naszym modlitwom wcześniej osiągną zbawienie.
Rokrocznie obie te uroczystości są przyczyną masowych odwiedzin grobów bliskich w całym naszym kraju. Do cmentarzy ludzie docierają wszelkimi środkami lokomocji. Uporządkowanie, przystrojenie mogił i zapalenie zniczy jest naturalnym obrządkiem wszystkich opiekunów grobów.
Cały cmentarz jest świadectwem losów pojedynczych ludzi, a bywa, że i całych miejscowości. Jest również kroniką dziejów wsi, świadkiem przeszłości, ukazując jej związek z dziejami państwa i narodu.
Okazuje się jednak, że na żadnym cmentarzu nie znajdziemy grobów starszych niż pochodzące z końca XVIII wieku. Na naszym cmentarzu pochówki były jeszcze późniejsze, ponieważ jest to już trzecia lokalizacja cmentarza w dziejach naszej parafii. Wiąże się to poniekąd z historią chrześcijaństwa. Do piątego wieku zmarłych chowano w katakumbach, w późniejszych wiekach rozpoczęto grzebanie ich na cmentarzach przykościelnych, natomiast zmarłych biskupów i inne ważne osoby duchowne oraz fundatorów świątyń – w podziemiach kościołów. Sobór Rzymski w 1059 r. nakazał wydzielić wokół kościoła miejsce na cmentarz o szerokości 60 kroków (45 m), a wokół kaplicy - o połowę węższe.
W naszej parafii, od początku jej założenia w XIV w., aż do XVIII w. pochowano wokół kościoła kilkanaście pokoleń naszych przodków, których prochy nadal tam się znajdują. W miastach, np. w Krakowie, budowano dużo kościołów, aby tworzyć nowe cmentarze. Dopiero Edykt Nantejski z 1777 r. położył kres cmentarzom przykościelnym. Wynikało to także z nacisku władz świeckich, np. władze austriackie w 1801 r. zabroniły pochówku zmarłych na terenie Krakowa. W efekcie utworzono cmentarz w podkrakowskiej wsi Rakowice, gdzie pierwszy pogrzeb odbył się w 1803 r. Ten Cmentarz Rakowicki jest nadal czynny. Początkowo pochówek poza cmentarzem przykościelnym traktowano jako profanację pamięci zmarłych.
Utworzony w naszej parafii cmentarz został usytuowany na południowy wschód od kościoła i istniał jeszcze do lat czterdziestych ubiegłego wieku, ale był już nieczynny. Po jego zapełnieniu, na posiadłości kościelnej, powstał nowy cmentarz, obecnie istniejący.
Stary cmentarz znalazł się na terenie prywatnym dlatego, że po Powstaniu Styczniowym, w oparciu o ukaz carski z 14/26 grudnia 1865 r. dokonano konfiskaty na rzecz skarbu państwa 80 morgów ziemi parafialnej, pozostawiając tylko 6 morgów i przydzielając stałą pensję dla księdza. Takie uposażenie otrzymały wszystkie parafie.
Pochodzący z Jerzmanowic Andrzej Derejski (1895-1977) opisał wierszem fragmenty historii naszej parafii, m.in. w poemacie „Stary cmentarz”. Utwór ten, posiadający pewne przenośnie poetyckie, szczegółowo opisuje wygląd tego cmentarza przed siedemdziesięcioma laty (publikujemy go obok artykułu, z zachowaniem oryginalnej pisowni autora*).
Jeszcze w latach czterdziestych ubiegłego wieku, ówczesny proboszcz ks. Jan Rachtan, stanowczo protestował przeciw zaoraniu cmentarza, jako ziemi poświęconej, kryjącej prochy kilku pokoleń parafian. Protest okazał się nieskuteczny, ponieważ cmentarz znajdował się na terenie prywatnym.
W tym samym czasie obecny cmentarz otrzymał betonowe ogrodzenie z prawdziwego zdarzenia, które przetrwało bez remontu 70 lat, co świadczy o kwalifikacjach budowniczych i jakości ówczesnego cementu.
Obecny cmentarz jest powiększany już po raz trzeci w swej historii ze względu na jego przepełnienie. Jednocześnie z inicjatywy proboszcza ks. Kazimierza Szczęsnego i ofiarności parafian trwają prace przy budowie nowego ogrodzenia cmentarza, które będzie trwać przez wiele pokoleń.
Cmentarz zawsze przypomina nam o przemijaniu, wywołuje zadumę nad marnością tego świata. Wszystkie mogiły są zwieńczone krzyżem, który stanowi obietnicę życia wiecznego.


Zygmunt Krzystanek
*tekst z maszynopisu przepisała Kasia Biela

 

 

 


Stary cmentarz

Drugim zabytkiem we wsi jednakowej miary
Jest w pobliżu kościoła wiejski cmentarz stary.
Położony na wzgórzu Andrzeja Polaka.
O cmentarzu tym we wsi krąży powieść taka.
Że bierze on początek od czasów pogańskich,
Gdy tam grzebano niewolników pańskich,
Albo osoby zmarłe na skutek zarazy,
Jaka nawiedziła wieś kilkanaście razy
I zabierała całkiem żyjące tu plemię.
Tu podobno ktoś, kiedyś zruszył grobów ziemię,
To we wsi wybuchnęła tak straszna cholera,
Że zdrowy człowiek na nią w minucie umierał!
Dlatego nie ma tam grobowców i znaków,
Którymi żywi zdobią groby swoich rodaków
Z późniejszych lat leżą tu kmiecie i kapłani
Dawno, dawno pomarli, dawno zapomniani!
Nikt już nie chodzi płakać na ich grób w żałobie
Nie widać już opieki ludzkiej na ich grobie,
Krzewy na nich zdziczały, krzyże już pogniły
Tylko pagórki świadczą, że to są mogiły.
I tak od wieków stoi cmentarz stary
Na nim wypróchniałych drzew olbrzymie konary
Śpiewają monotonnie nad zmarłych grobami
Jak matki nad śpiącymi w kołyskach dzieciami.
Wiele ludności zwiedza ten cmentarz ponury
Jedni kopią nocami w jego wnętrzu dziury
Poszukując tam skarbów rzekomo schowanych
Przez wodzów i rycerzy po bitwach przegranych
Drudzy znów poszukują cmentarnych pamiątek
Badają każde drzewo, zarośnięty kątek,
Wykopują zmurszałe na grobach kamienie,
Aby znaleźć choć jakie dawnych  czasów cienie.
Jeszcze inni badają krzewy i rośliny
Oraz zawartość gleby cmentarnej wyżyny
A wszyscy orzekają, że ten cmentarz stary
Miał początek przed przyjściem chrześcijańskiej wiary
Na cmentarzu tym często wśród ciepłego lata,
Można spotkać zgrzybiałą babunię lub dziadka,
Którzy jakby cmentarne encyklopedie
Wiedzą jeszcze, który grób czyje ciało kryje
I o życiu tych ludzi takie prawią mowy
Że w prawdziwość ich człowiek uwierzyć gotowy.
Oto kilka urywków z ich opowiadania
Zebranych w jedną całość ułożonych w zdania:
W pierwszym grobie na prawo od cmentarnej bramy
Zarosły piołunami grób kobiety mamy,
Która przy wyświęcaniu tego tu cmentarza
Pytała z ciekawości starego grabarza:
„Kto też na tym cmentarzu pierwszy się położy!”
Ciekawością tą widać ściągnęła gniew boży,
Bo choć według przykazań wiary naszej żyła
Pierwsza mogiła właśnie jej ciało przykryła.
W rogu cmentarza jest grób mocno zadeptany,
Może nigdy przez ludzi niepielęgnowany,
Gdyż nie ma na nim nawet najmniejszej rośliny,
Ani śladu, że rosły tu kiedyś krzewiny.
W grobie tym obok siebie leżą dwaj sąsiedzi,
Którzy w jednej godzinie zmarli bez spowiedzi
Wyklęci przez plebana z ambony w kościele,
Za grzechy przeciw Bogu, których mieli wiele
Bo nie chodzili nigdy przed ołtarz ze świecą
Nie zdejmowali czapek przed Bogarodzicą
Nie słuchali nabożeństw, nauki kazania
Lekceważyli spowiedź, drwili z bierzmowania
Krzywdzili pracowników przy każdej robocie,
A z wyzysku i krzywdy opływali w złocie.
Za to teraz w ich grobie maja swoje nory,
Nieczyste duchy piekła, cmentarne upiory,
Które wyłażą po zachodzie słońca
Kiedy nie ma na niebie gwiazd ani miesiąca
I straszą żywioł świata choć światu nieznane,
Często w strasznych postaciach przez ludzi widziane.
Lecz nikt się im dokładnie przyjrzeć nie odważa,
Bo włos od nich siwieje i krew się zamraża.
Pod tym drzewem iglastym co stoi jak kopa
Jest grób jerzmanowickiego patrioty chłopa,
Który w swych młodych latach służył Łokietkowi,
Wygnanemu z Krakowa polskiemu królowi,
Łokietka skryli chłopi w ojcowskiej pieczarze
Wystawiając dość liczne w okolicy straże.
Właśnie w Jerzmanowicach straże takie stały
I nadchodzącym Niemcom opory stawiały
W których nasz patriota na wieki zasłynął,
Bo w przewadze czterdziestu na jednego zginął!
Lecz wróg mimo przewagi nie wszedł do Ojcowa
A król z wielkim tryumfem wrócił do Krakowa.
Bohaterski czyn chłopów z całej okolicy
Przebiegł po całym kraju lotem błyskawicy
A choć mu zaprzeczała szlachta i panowie
Król go postawił za wzór magnatom w Krakowie.
Poległych chłopów wpisał do złocistej księgi,
By panowie uznali moc chłopskiej potęgi,
A na grobie każdego wsadził kwiaty żywe
Ażeby wiecznie żyło zdarzenie prawdziwe.
I dziś można oglądać na zamku w Krakowie
Złotą księgę, która się pamiątkową zowie,
A w niej  na piątej stronie jest Tomasz Sladowski
Dzielny obrońca króla i chłop jerzmanowski,
Zaś we wsi przy Gościńcu jego pokolenie
Z bohaterskiego przodka w okolicy słynie

1934 r.                    A. Derejski

 

Ciekawostki z przeszłości

Dawne wierzenia i zwyczaje

Statystyka strony

Użytkowników : 2
Artykułów : 281
Odsłon : 223248

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 3 gości