Z DZIEJÓW PARAFII – STARY KOŚCIÓŁ

Już Jan Długosz notuje istnienie  w Jerzmanowicach drewnianego kościoła, którego kolatorem był król Kazimierz Wielki. Parafia ta istnieje w spisach świętopietrza w latach 1335 – 1337, do której należały również Gotkowice. W 1335 r. parafia zapłaciła 4 skojce dziesięciny papieskiej, co pozwala oszacować jej ludność w tym czasie na około 270 osób. Była to jedna z najmniejszych parafii, pomimo że Jerzmanowice były największą wsią w starostwie ojcowskim. Również o tutejszym kościele drewnianym pw. św. Bartłomieja dowiadujemy się z wizytacji Kaźmierskiego w r. 1595. Wizytacja w 1748 r. znajduje w Jerzmanowicach stary, spróchniały kościół drewniany, pokryty gontem, schylony ku ziemi, dochodzący do rujny. Według wizyty kanonicznej, był konsekrowany pw. św. Jakuba  i Bartłomieja Apostoła, a rocznicę poświęcenia obchodzono w niedzielę po św. Bartłomieju Ap.

W głównym ołtarzu był obraz N.M.P. Częstochowskiej w drewnianej, posrebrzanej sukience. Po stronie Ewang. był ołtarz z obrazem Pana Jezusa na Krzyżu, a po stronie przeciwnej był ołtarz św. Bartłomieja. Naprzeciw, obok ołtarza Pana Jezusa był ołtarz  św. Antoniego Padewskiego.
Dzwonnica przylegała do głównego wejścia. Wizytator ks. Stanisław Ptaszyński, kanonik liwski, proboszcz z Nowego Korczyna podaje w 1783 r. wymiary tego kościoła: 36 x 10 łokci, czyli około 20 m. długości i 6 m. szerokości, czyli jego powierzchnia wynosiła około 120 m. kw. Jest również adnotacja, że ówczesny proboszcz dobudował w 1749 r. nową nawę. Gdy początkowo parafia liczyła 270 wiernych – wielkość kościoła była wystarczająca, ale gdy według pierwszego spisu powszechnego w r. 1789  ta liczba zwiększyła się do 952 osób [662 w Jerzmanowicach, 81 w Gotkowicach i 209 w Łazach] ten kościół był stanowczo za mały. Dla porównania obecnie ta parafia liczy ok. 3 tys. wiernych. Następna wizyta generalna w 1836 r. podaje, że dawny zdezelowany kościół drewniany został rozebrany w 1826 r. , a nowy rozpoczęto budować w r. 1827.

Po 57 latach został konsekrowany 21. 06.1884 r. To świadczy o upadku ekonomicznym społeczeństwa w czasie zaborów, wysiłek dwóch  pokoleń był potrzebny na zbudowanie tej świątyni. Przez okres tej budowy nabożeństwa odbywały się w małej szkółce, która pierwotnie była kościelną karczmą. W tym budynku mieściła się zaledwie setna część parafian, reszta przebywała na zewnątrz pod gołym niebem, narażona na deszcz, śnieg i błoto.
Po wybudowaniu kościoła, a następnie szkoły, [ która do niedawna była jeszcze siedzibą  Biblioteki Gminnej i Powiatowej, oaz GOK-u ] - ta stara szkółka spełniała funkcję remizy OSP, a obecnie jest tam pusty plac.
Warto jeszcze przypomnieć, że w XVI wieku właściciel Pieskowej Skały Stanisław Szafraniec zamienił kościoły w Przegini, Sułoszowej i Sąspowie na protestanckie zbory, kościół w Jerzmanowicach był jedynym kościołem katolickim w tym rejonie i dlatego mieszkańcy okolicznych wsi uczęszczali tu do naszego kościoła.
Ze starego kościoła zachowały się dzwony. Najstarszy został wykonany w 1545 r., czyli jeszcze za panowania króla Zygmunta Starego. Następny dzwon był wykonany  w 1548 r. jednak z powodu pęknięcia nie był używany. Dopiero po drugiej wojnie światowej został naprawiony poprzez nagrzanie do bardzo wysokiej temperatury i zaspawany. Dzięki tej zaawansowanej technologii ten dzwon zachował historyczną postać i tonację. Dzwon  ten posiada medalion św. Bartłomieja i ma napis łaciński :ANIMUS EST NOBIS UT CARMINA DICANT HIC TIBI S. DEUS ES 1548., czyli DUCH JEST DLA NAS JAK POEZJA, NIECH CI POWIE, ŻE TU JEST BÓG.
Średnica  jego wynosi 73 cm, czyli jest ponad trzykrotnie mniejsza  od średnicy Dzwonu Zygmunta [242 cm.], który został wykonany w 1520 r.
Oprócz  tych dzwonów są jeszcze dwa dzwony przelane w 1948 r. ze starych uszkodzonych. Na jednym jest napis, że został przelany na koszt proboszcza ks. Jana Rachtana, a drugi na koszt parafian.

Wszystkie te dzwony ocalały mimo wielu kataklizmów dziejowych i rekwizycji wojennych. W czasie  pierwszej wojny światowej zostały zdjęte przez parafian,  zakopane w tajemnicy przed Austriakami i nie wydane mimo represji.  W Sąspowie i Sułoszowej dzwony zostały zniszczone wskutek działań wojennych. W czasie prawie pięciu wieków dzwony te pożegnały na wieczny spoczynek  wiele tysięcy parafian i nadal to czynią.
Oprócz dzwonów ze starego kościoła zachowała się chrzcielnica, odrestaurowana za czasów ks. Andrzeja Ciesielskiego, która mogła służyć już pierwszym parafianom do przyjęcia  Sakramentu Chrztu Świętego.

Dzięki Pani mgr Małgorzacie Wites, która udostępniła mi twórczość  Andrzeja Derejskiego, dowiadujemy się również o zabytkach starego kościoła  z fragmentów wiersza p.t. „Kościół”.

A oto fragmenty tego wiersza:

    Obiektem który stracił wartość do połowy,
Jest kopia obrazu Matki z Częstochowy,
Którą jeszcze zaledwie przed kilkoma laty
W kościele, na ołtarzu przybierano w kwiaty,
A nagle wyniesiono do wnęki cmentarza !
Wyczyn taki w kościołach dość rzadko się zdarza!
To też wywołał straszne oburzenie ludu!
Niektórzy się modlili i czekali cudu,
Inni znów do obrazu znosili ofiary
I kwiaty, aby Bóg nie zesłał kary
W postaci głodu , moru, ognia albo wojny,
Nastrój wśród parafian był dość niespokojny,
Tym bardziej, że się zmienił stan pięknej pogody
W deszcze ulewne z których wielkie wody
Zalewały podwórza, ogrody i pola,
Ksiądz wyjaśnił z ambony, że to nieba wola
Nie mająca  wspólnego nic, a nic z obrazem,
Ale lud stał przy swoim mówiąc, że tym razem
Proboszcz chce w jakiś sposób zrzucić z siebie winę
Stanowiącą niechybnie ulewów przyczynę.
     Trzy dzwony stanowiące dziś mienie kościelne
Wyśpiewują swe pieśni świąteczno – niedzielne,
Jak to czyniły prawie przed trzystoma laty
Dziś tak samo, jak dawniej, gdy umrze bogaty
Głos ich go odprowadza do samego grobu
I dzisiaj  przy pomocy innego sposobu
Dzwonienia oznajmiają nieszczęścia, powodzie, pożary.]
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - – - - - - - - - - - - - - - – - - - -
     Najwspanialszym zabytkiem jest krzyż barokowy
Na którym wisi Chrystus w koronie cierniowej
W lewym bocznym ołtarzu tej pięknej świątyni
Wizerunek ten skruchę w sercach ludzkich czyni,
A w cierpieniach przynosi ulgę i ochłodę.
Tu czerpią ludzie świętą nieśmiertelną wodę
Gojącą rany ludzkie, gaszącą pragnienie
Tu składają swe żale, bóle i cierpienia,
Albo znowu w skupieniu modły swe zanoszą
I o potrzeby życia codziennego proszą.
Tu widziałem staruszka gdy płakał jak dziecię
I błagał o śmierć rychłą, bo mu źle na świecie !
Tu widziałem malutkie wynędzniałe dziatki
Gdy zanosiły skargę, że im brakło matki !
Tu i ja się modliłem o powrót rodziny
Żony z  obozu w Niemczech z Sybiru dzieciny
A on sprawił, że obie do domu wróciły
Chociaż kilkakrotnie bliskie śmierci były!

W czasach młodości Andrzeja Derejskiego te problemy były jeszcze ciągle żywe i sprawa  obrazu uszkodzonego w czasie budowy kościoła spowodowała takie rozgoryczenie parafian.
Ostatnie zdanie wiersza obrazuje nam te powikłane i tragiczne losy pokolenia żyjącego w czasie drugiej wojny światowej.

             Zygmunt Krzystanek

 

Ciekawostki z przeszłości

Dawne wierzenia i zwyczaje

Statystyka strony

Użytkowników : 2
Artykułów : 281
Odsłon : 223258

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 2 gości