Ostatki - Popielec - Niedziela Palmowa

Ostatki każdego roku bywały bardzo wesołe,  piękne, a w niektórych rodzinach nawet i szumne, i chociaż ludzie naszej wsi żyli ubogo, biednie i w niedostatku, to jednak w dniach ostatek, przypadających w ostatnie dni karnawału, schodzono się do swoich rodzin, przyjaciół, sąsiadów, kumotrów i znajomych, gdzie wspólnie się zabawiano, spędzając radośnie ostatkowe wieczory. W każde ostatki sankowano się po wsi całymi rodzinami, a także wyjeżdżano na bliższe i dalsze wioski do rodzin i przyjaciół, gdzie w zwartych gronach spędzano mroźne, śnieżne i niekiedy bardzo dokuczliwe ostatkowe wieczory.

Popielec, chociaż nie był świętem kościelnym, to jednak dnia tego starano się, aby z każdej rodziny po kilka osób, a co najmniej po jednej uczestniczyło w popielcowych rozważaniach w kościele, które to jednak uroczystości odbywały się zawsze rano o godz. 8.30. Dla osób, które z różnych powodów nie mogły tego dnia brać udziału w kościele, przynoszono do domu popiół, przeważnie w książeczkach do nabożeństwa, którym posypywano głowy domownikom rodziny. Pierwszy dzień postu był zawsze bardzo surowym. Tego dnia broń Boże nie wolno było spożywać żadnych posiłków z nabiału i mleka, nie mówiąc już o posiłkach z przetworów mięsnych. Surowości postowych przestrzegano cały post, aż do Wielkiej Niedzieli. W każdą środę, piątek, i sobotę, przez cały post, nie jadano nigdy mleka, masła, serów, śmietany, maślanki, ani nawet serwatki. W pozostałe dni tygodnia z wyjątkiem niedzieli, nie spożywano posiłków mięsnych. Taka obowiązywała w tamtych latach surowa dieta postna. 

Bardzo duże znaczenie w tamtych latach posiadała Palmowa Niedziela.Tego dnia, na sumę podążali ludzie z naszej wsi i z tych dalszych odległych od przegińskiego kościoła. Kobiety niosły duże palmy zakupione w ostatnim tygodniu na olkuskim rynku. Ojcowie palmy dla siebie przygotowywali sami, w których znajdowała się żywo rozwinięta bagnęć z zielonym jałowcem. W tym ostatnim znajdowały się lecznicze jagody. Podobnie na sumę wychodzili z każdego domu synowie i córki. Każde z domowników,  czyli z  dorosłych i młodszych dzieci, niosło długie, sztywne gałązki rozwiniętej bagnęci. Całe nawsie, a dalej królewski gościniec, pełne były idącego tego dnia do kościoła wiernego ludu. Szli tędy nie tylko nasi, ale również ludzie Osieka, Zimnodołu, Olewina, Sieniczna, Wiśliczki i Kosmolowa. To było wspaniałe. Rychło skręciło z południa piękne wiosenne słońce, wierni powracali do domów i rodzin. Wszyscy nieśli poświęcone palmy. Babcia lub mama pierwsza wstawiała palmę do okna, natomiast tata lub dziadek, zbierając wszystkie gałązki od domowników, wsuwał razem ze swoją palmą za drewniany stragaż powały. Tam przebywały do wieczora Wielkiego Czwartku.  (K.Tomczyk, Dzieje wsi i parafii Przeginia, Kraków 2008).

 

Ciekawostki z przeszłości

Dawne wierzenia i zwyczaje

Statystyka strony

Użytkowników : 2
Artykułów : 281
Odsłon : 201118

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 1 gość