Gotkowice
Z dziejów parafii

10 lat po wielkim jubileuszu Gotkowic


Właśnie upłynęło dziesięć lat od wielkiego jubileuszu 600 – lecia Gotkowic. O tym doniosłym wydarzeniu, najważniejszym w dotychczasowych dziejach tej miejscowości, należy przypomnieć, zwłaszcza nowym dziesięciu młodym rocznikom społeczności parafialnej.

W królewskim dokumencie monarchy Władysława Jagiełły z 20 marca 1406 r. zawarta jest pierwsza wzmianka o Gotkowicach. Ten dokument to przywilej, na mocy którego rycerz królewski Jan Mężyk herbu Wadwicz, otrzymał 1000 grzywien na zamku i dobrach ojcowskich. W tym dokumencie wyszczególniono: „który to zamek Ociec, Jan alias Johan Manzyk, rycerz nasz z wsiami Smardzewice, Wielka Wieś, Żelków, Wierzchowie, Bębło, Jerzmanowice i Gotkowice z wszystkimi przynależnymi dochodami […] będzie trzymał, w sumie 1000 grzywien”. Król zobowiązał się do wykupienia zamku z rąk spadkobierców po śmierci Mężyka.

Należy dodać, że sekretarz królewski Jan Mężyk, posesor starostwa ziemskiego ojcowskiego, cztery lata później, 15 lipca 1410 r. przed bitwą pod Grunwaldem, przetłumaczył królowi Władysławowi Jagielle z języka niemieckiego przemówienie posła krzyżackiego, wręczającego dwa nagie miecze od wielkiego mistrza krzyżackiego Ulrika von Jungingena.

Zapewne początki istnienia Gotkowic sięgają XIV w. Gotkowice to nazwa patronimiczna, pochodząca od starosłowiańskiej nazwy osobowej Godek (Godzimir, Godzisław), znanej już w 1202 r. Nazwa ta w dziejach ulegała wielu przekształceniom i tak: Gotcowice (1406), Gotkowicze (1564), Gołkowice, Godkowice (1787).

Na terenach dzisiejszych Gotkowic w XV w. uprawianych było 6 łanów i 1 pręt (1/12) łanu. Lustracja z 1564 r. wykazała, że gospodarowało tam pięciu kmieci. Była tam również karczma wjezdna z rolą, obok uczęszczanego traktu wiodącego z Krakowa przez Olkusz na Śląsk. Do XVI w. gospodarzom uposażonym w 1 łan (60 morgów) ziemi żyło całkiem dobrze. Jednak już w II połowie XVI w. starosta ojcowski StanisławPłaza drastycznie podwyższył obciążenia na rzecz zamku, co było powodem skargi mieszkańców Gotkowic, Jerzmanowic i Szklar do króla Zygmunta Augusta, jako że królewszczyzny podlegały pod jurysdykcję króla i jego Referendarii. Gotkowice, jak również Jerzmanowice, były królewszczyzną aż do trzeciego rozbioru Polski. W czasach pańszczyźnianych, w prywatnych dobrach, właściciel był jednocześnie sędzią.

Następnym nieszczęściem dla Gotkowic i nie tylko, były w 1570 r. wyjątkowo obfite deszcze oraz katastrofalne wiosenne przymrozki, które spowodowały paroletni głód. Wówczas  nadeszło jeszcze „morowe powietrze”, które dopełniło ogromu nieszczęść.

W drugiej połowie XVII w. trwały nieustanne wojny z Chmielnickim, Tatarami, Rosją, Szwecją i Siedmiogrodem . Gotkowice znalazły się obok całkowitej zagłady w czasie „potopu szwedzkiego”. Po kapitulacji Krakowa 19 października 1655 r., poddał się również Zamek Ojcowski. Wieś została zrabowana i spalona. Pięć lat później, lustracja wykazała, że w Gotkowicach było tylko jedno gospodarstwo „półłannika”, jedno „ćwiertnika” i jedno „półćwiertnika”, czyli tylko trzech drobnych gospodarzy. Nawet po 30 latach sytuacja nie wróciła do stanu pierwotnego. Nadal brakował ludzi, ziarna oraz koni i wołów.

Kolejnym zagrożeniem dla Gotkowic był początek I wojny światowej w 1914 r., gdy przez pięć tygodni przez Gotkowice przebiegała linia frontu austriacko – rosyjskiego. Podobnie mogło być w czasie II wojny światowej, gdyby Niemcy zdążyli obsadzić wszystkie, przygotowane przez siebie fortyfikacje i umocnienia w naszym regionie. Można przytoczyć nazwy miejscowości z naszego regionu, które już niestety nie istnieją. Przykładowo:  Przeczina w okolicy Ojcowa, istniejąca jeszcze w 1518 r., Wszęcin (Wschanczin, Wsiaczin) w okolicy Paczółtowic, istniejący w 1498, 1509 i 1548 r. Spacerując np. po Bieszczadach, można się natknąć w środku lasu na zdziczałe drzewa owocowe, co jest świadectwem istnienia tam jakiejś miejscowości, podobnie jak na Wołyniu, gdy w 1943 r. wymordowano mieszkańców polskich, a zabudowania spalono i pozostały tylko puste pola.

Swoistym wotum za przetrwanie wsi przez wszystkie dziejowe burze jest wybudowana pięknakaplica pod wezwaniem Świętych Piotra i Pawła. 2 lipca 2006 r. nastąpiła wspaniała uroczystość jubileuszowa Gotkowic z udziałem władz świeckich, a przede wszystkim kościelnych, w osobie Jego Ekscelencji śp. ks. bpa Adama Śmigielskiego, byłego proboszcza naszej parafii, ks. kan. Andrzeja Ciesielskiego i innych księży towarzyszących.

Uroczystość odpustowa w Gotkowicach w niedzielę 26 czerwca 2016 r. będzie kolejną okazją do dziękczynienia Opatrzności Bożej, w Roku Miłosierdzia, za opiekę przez minione wieki oraz prośby o łaskę dla następnych pokoleń.

Zygmunt Krzystanek

 

    

 

Jego Ekscelencja ś.p. ks. bp Adam Śmigielski po uroczystej Mszy św. w kaplicy, przemaszerował z mieszkańcami przez całą wieś do remizy OSP, gdzie odbyła się świecka część obchodów jubileuszu.




 
UROCZYSTOŚĆ ODPUSTOWA W GOTKOWICACH.

Pod patronatem św. Apostołów Piotra i Pawła.

W samo południe 29 czerwca b.r. odbyła się uroczysta odpustowa msza św. w gotkowickiej kaplicy. Licznie zgromadzonych wiernych nie tylko z Gotkowic, ale również z najbliższych miejscowości powitał ks. proboszcz Kazimierz Szczęsny i odprawił mszę św. w intencji wszystkich ofiarodawców, dzięki którym powstała ta piękna kaplica. W celebracji tej uroczystości uczestniczył ks. Krzysztof Pasek, wikary z parafii Dobrego Pasterza w Olkuszu, który wygłosił kazanie. Nawiązał do działalności i zasług tych dwóch patronów kaplicy tak bardzo się różniących, a których połączyła męczeńska śmieć w Rzymie. W dalszej części przekazał wyrazy podziękowania wszystkim, którzy przyczynili się pracą, ofiarnością i zaangażowaniem przy budowie tutejszej świątyni.Tematem następnym była 60 rocznica utworzenia Ochotniczej Straży Pożarnej w Gotkowicach, wyrażając uznanie dla wszystkich druhów, począwszy od założycieli, aż do tego wspaniałego jubileuszu.Ks. proboszcz dokonał następnie poświęcenia obrazu św. Floriana, który będzie umieszczony w remizie OSP.
W czasie całej całej uroczystości występowała orkiestra z Racławic pod batutą kapelmistrza Mariusza Mazura, co jeszcze bardziej uświetniło nabożeństwo  odpustowe zakończone procesją wokół kaplicy.


Część świecka była zapoczątkowana wygłoszeniem okolicznościowego referatu, następnie dokonano wręczenia odznaczeń dla zasłużonych druhów z okazji 60 lecia istnienia OSP  w Gotkowicach. W ramach programu artystycznego były występy scholi parafialnej Nutki Maryi. Jednocześnie panie z Koła Gospodyń Wiejskich w strojach krakowskich zapraszały do poczęstunku przygotowanych przysmaków. Po wpisach do księgi pamiątkowej nastąpił przemarsz przez całą wieś wszystkich jednostek OSP  z pocztami sztandarowymi, orkiestry i zaproszonych gości do remizy strażackiej. Zakończeniem był przejazd wszystkich wozów bojowych straży.
Szczegółowego opisu historii OSP Gotkowice dokonałem w r. 2004 z okazji złotego jubileuszu, poczynając od inicjatorów jej powołania: Ludwika Jelenia, Józefa Króla i Józefa Kiełkowicza, aż do ówczesnego prezesa Stanisława Rogoża, którzy niestety już nie doczekali tego jubileuszu.
Pocieszającym jest fakt występowania pań z KGW w strojach krakowskich, ale nasuwa się pytanie dlaczego nie widzimy tu w naszym regionie męskich strojów krakowskich ?
Stroje męskie, składające się m.in. z rogatywek z pawimi piórami są również bardzo piękne, ale zapomniane. Przed drugą wojną światową stroje krakowskie męskie były eksponowane tak samo często jak damskie. Może np. jerzmanowicka orkiestra dęta w takich strojach dała by początek przywrócenia takiego ubioru ? A może panowie niosący baldachim na procesjach ?. Na zakończenie należy dodać, że Gotkowice prezentują świetnie i tu właśnie widać wiek XXI.Posesje są zadbane, ukwiecone, co zostało zapoczątkowane jubileuszem 600 lecia Gotkowic w 2006 r. Jest chodnik przez wieś, jest kanalizacja, znikły szamba i zapachy z tym związane.
Położenie Gotkowic przy DK 94 sprawia idealne połączenie komunikacyjne w obydwu kierunkach. Pozostaje jeszcze  do rozwiązania sprawa wyjazdu na DK 94.

Zygmunt Krzystanek

 

 

 

p1040446

p1040460

 
Praca u podstaw w Gotkowicach.

1. Wstęp
Warto dokonać retrospekcji  naszej przeszłości, aby przypomnieć sposoby rozwiązywania różnych problemów, np. w czasach II Rzeczpospolitej. Takim przykładem mogą być dzieje Koła Młodzieży Wiejskiej w niewielkiej wsi Gotkowice należącej obecnie  do gminy Jerzmanowice-Przeginia, a która kiedyś należała  do gminy Sułoszowa. Ta wieś królewska już w r. 2006 obchodziła 600-lecie swego istnienia.

2. Sytuacja gospodarcza i oświatowa w latach trzydziestych ubiegłego wieku.
W  tych latach żyli jeszcze ludzie pamiętający czasy pańszczyźniane w zaborze rosyjskim, gdy 14 kwietnia 1864 r. nastąpiło uwłaszczenie chłopów i zwolnienie od wszelkich powinności na rzecz dziedziców.Podczas nabożeństw dziękczynnych w kościołach wszyscy leżeli krzyżem w podzięce Stwórcy za ten akt sprawiedliwości dziejowej. Ze składek okolicznych gmin w ramach „dobrowolnego przymusu" wybudowano pomnik na najwyższym wzniesieniu Sułoszowej-Stopinej Górze z napisem: „Najwyższemu Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu i najjaśniejszemu Aleksandrowi II mieszkańcy części skalskiej. Sułoszowa, luty/marzec 1866 r.

Jak wiadomo w zaborze austriackim pańszczyznę zlikwidowano już w r. 1848, a w pruskim jeszcze wcześniej, bo w r. 1823. Ten dziejowy akt w jakimś sensie może być porównywalny z likwidacją niewolnictwa, które np. w USA nastąpiło wprowadzeniem XIII poprawki do Konstytucji w r. 1865 , a  natomiast w Brazylii zniesiono niewolnictwo dopiero w r. 1888.

Likwidacja pańszczyzny na ziemiach polskich była olbrzymią zmianą cywilizacyjną, ale prawdziwy wzrost świadomości obywatelskiej nastąpił dopiero w pokoleniu żyjącym po odzyskaniu niepodległości. Świadczy o tym stan oświaty. Według spisu ludności dokonanego przez władze austriackie w r. 1916 w gminie Sułoszowa było 63,1 % analfabetów, natomiast spis dokonany w wolnej Polsce w r. 1921 wykazał w powiecie olkuskim  32,9 % analfabetów. Jednak większość szkól była jedno i dwuklasowa i tyko jedna była siedmioklasowa w mieście powiatowym.  W roku szkolnym1930/31 w gminie Sułoszowa istniało już 10 szkół i tylko jedna siedmioklasowa, a reszta od jedno do czteroklasowych. 

Dalsze kształcenie młodzieży wiejskiej było więc bardzo ograniczone. Ukończenie gimnazjum, czyli t.zw. małej matury należało do rzadkości. W Gotkowicach tylko jedna najzamożniejsza rodzina Kiełkowiczów pozwoliła sobie na wysłanie do szkoły średniej jednego syna Józefa, który miał jeszcze dwóch braci i dwie siostry. Był bardzo zdolnym uczniem, udzielał korepetycji innym uczniom, był dowożony powozami do  zamożnych domów fabrykantów. Poziom nauki był wysoki, co mu umożliwiło biegłe opanowanie łaciny, greki, oraz języka niemieckiego. Natomiast ukończenie studiów wyższych było możliwe tylko w wyjątkowo bogatych rodzinach i zwykle wiązało się to ze sprzedażą wielu morgów ziemi, a takich w Gotkowicach niestety nie było. W tych latach na dodatek wystąpił światowy kryzys ekonomiczny, który trwał od 1929 do 1933, a w Polsce nawet do1935 r. Jego skutki były znacznie poważniejsze od obecnej recesji.

3.  Usuwanie zacofania cywilizacyjnego.
29 czerwca 1928 r. powołano Związek Młodzieży Wiejskiej RP. Była to organizacja apolityczna, skupiająca się na pracy społeczno-oświatowej i wychowawczej. Ten ruch miał na celu uczyć młodych mieszkańców wsi współżycia  w środowisku , pracy zespołowej , wyrabiać wzajemny szacunek i równość. Wychowywał na przyszłych działaczy, ofiarnych patriotów pozbawionych kompleksów pochodzenia wiejskiego. Organizowano różne kursy, odczyty, tworzono świetlice w których powstawały grupy samokształceniowe i amatorskie zespoły teatralne. Upowszechniano czytelnictwo i racjonalne gospodarowanie. Koła ZMW dysponowały tylko składkami członkowskimi i wsparciem sympatyków. Przykładem takiej działalności było koło ZMW RP w Gotkowicach, należące do najaktywniejszych w powiecie.  xd1 Koło Młodzieży Wiejskiej w Gotkowicach - 1937 r. Pośrodku siedzi pomiędzy dziewczynami przewodniczący Koła – Andrzej Siudy, absolwent Uniwersytetu Ludowego w Szycach, który w czasie okupacji wstąpił  wraz z kolegami do Armii Krajowej.

O niektórych dokonaniach tego koła pragnę poinformować Szanownych Czytelników. W zakresie gospodarczym: każdy członek koła na 1 arze ziemi w gospodarstwie rodzinnym uprawiał różne warzywa, owoce, zgodnie z wiedzą nabytą od instruktorów na kursach rolniczych. Swoje osiągnięcia mógł zademonstrować na corocznych powiatowych wystawach rolniczych. Zwycięscy konkursów otrzymywali w nagrodę m. in. sadzonki drzew owocowych, krzewów, rasowe owce. Warunek był tylko taki, że jedno jagnię od tej owcy należało oddać na nagrodę dla następnych zwycięzców. Gotkowice były wielokrotnie nagradzane za rekordowe osiągnięcia. Często młodzież z okolicznych wsi zapoznawała się z uprawą tych okazowych plonów.W tym czasie na kursach nauczono dziewczyny wykonywania z włóczki owczej szydełkiem i na drutach swetrów, szalików, rękawic, czapek, skarpet, nauszników. To spowodowało, że w każdym gospodarstwie hodowano owce.

Nie zapominano o kulturze. W każdym roku, zwłaszcza zimą, wystawiano sztuki teatralne, m. in. jasełka. Po spektaklach organizowano składkowe wieczornice integrujące całą wieś. Działał chór, powstała biblioteka wiejska. To było możliwe dzięki społecznej działalności nauczycielki miejscowej szkoły czteroklasowej pani  Helenie Składzieniównie, która nadal żyje w pamięci mieszkańców Gotkowic. W szkole była wymagająca, ale bardzo życzliwa dla dzieci. Znała ich warunki rodzinne i materialne. Bywała w każdym domu swoich podopiecznych, wymuszała posyłanie dzieci do szkoły. W przypadku nieszczęść losowych lub niepowodzeń gospodarczych rodzin, z własnej inicjatywy pisała podania do gminy o umorzenie podatku gruntowego. Oprócz pracy pedagogicznej i wychowawczej zajmowała się również działalnością socjalną. Pod jej nadzorem koło wykonało sztandar ZMW. Poczyniono starania o jego uroczyste poświęcenie w r. 1935.

xd2Poświęcenie sztandaru Koła Młodzieży Wiejskiej. Uroczystość w Białym Kościele. Chorąży – Stanisław Jarosz, późniejszy uczestnik wojny obronnej w 1939 r. , po lewej – Zofia Śladowska-Kemona, po prawej Natalia Krzystanek-Śladowska . Należy wymienić jeszcze innych światłych uczestników: po lewej (w okularach)] nauczycielka Składzieniówna, po prawej (z wąsami) wójt gminy Sułoszowa, mieszkaniec Jerzmanowic Franciszek Skrzypek, nad nim sołtys Gotkowic Ludwik Krzystanek.

Jednak ówczesny proboszcz parafii Jerzmanowice ks. Roman Adamski odmówił jego poświęcenia. Proboszczowie okolicznych parafii w Przegini, Sułoszowej, Skale czy Sąspowie należących do diecezji kieleckiej  również nie byli skłonni dokonać tego aktu. To stanowisko było i nadal pozostaje niezrozumiałe. Uważano tę organizację za zbyt postępową. Usilne starania  zakończyły się sukcesem, ale dopiero w kościele parafii Biały Kościół, oddalonej o ponad 10 km, należącej do innej diecezji, ponieważ w 1924 r. została odłączona od kieleckiej i ponownie przyłączona do krakowskiej. Członkowie koła przyszli tam pieszo z pieśnią na ustach ze swoim sztandarem, którego poświęcenia dokonał ks. Jerzy książę Czartoryski, któremu ta postępowość nie przeszkadzała.

Kilka osób z tego koła ukończyło Uniwersytet Ludowy w Szycach, a starostwo powiatowe dla najaktywniejszych kół ufundowało stypendia na roczny kurs w Kozich Głowach k/Częstochowy. W 1937 r. przyznano stypendia dla czterech dziewczyn z całego powiatu: dla dwóch z małych Gołkowic i dwóch z olbrzymiej Sułoszowej. Na tym kursie uczono ogrodnictwa, hodowli, krawiectwa, kucharstwa i higieny. W czasie kursu organizowano wycieczki, np. do Gdyni na Święto Morza.

4. Zakończenie.
Pomimo bardzo trudnych warunków materialnych: nie było energii elektrycznej, wodociągów, gazu, a drogi tylko gruntowe nie utwardzone, radia kryształkowe były tylko w nielicznych domach, podobnie było z prenumerowaniem  prasy- zdołano jednak ukształtować jedność, aktywność i patriotyczne charaktery młodzieży nie tylko w Gotkowicach i okolicznych wsiach.

Tak się działo do 1 września 1939 r., gdy o godz. 4:45 niemiecki pancernik „Schleswig – Holstein” z czterech dział kaliber 280 mm i dziesięciu dział kaliber 150 mm rozpoczął ostrzeliwanie polskiej reduty Westerplatte, co było początkiem II wojny światowej. Ponad pięcioletnia niemiecka okupacja i czterdziestopięcioletnie działanie  władzy ludowej narzuconej nam przez  Związek Sowiecki, mimo ciężkiej pracy dwóch pokoleń – spowodowało  opóźnienie naszego rozwoju o pięćdziesiąt lat w stosunku do Europy Zachodniej, które teraz  z dużym mozołem staramy się zmniejszyć.

Zygmunt Krzystanek
    

 
Kaplica p.w. św. Piotra i Pawła

Mija właśnie 15 lat od momentu, gdy na podarowanej działce przez mieszkańców Gotkowic postawiono drewniany krzyż 1 lipca 1997 r. w miejscu przewidzianym pod budowę kaplicy, której zamiar budowy powstał jeszcze za czasów ks. proboszcza Józefa Krzykawskiego. Rok później odbyła się tam pierwsza polowa msza św. odprawiona przez ówczesnego proboszcza ks. Andrzeja Ciesielskiego. W jesieni 2001 r. zalano ławy fundamentowe, a na wiosnę następnego roku wykonano fundamenty.

Latem 2003 r. wykonano muru i filary. Tak stopniowo, krok po kroku, gdy Komitet Budowy Kaplicy zebrał odpowiednie fundusze – kontynuowano budowę: wykonano bardzo trudne sklepienie łukowe nad kapicą, przykryto dach podarowaną dachówką ceramiczną, założono instalacje, tynki, malowanie i właśnie 1 lipca b.r. nastąpił kolejny etap jej budowy.

Jego Ekselencja ks. bp dr Grzegorz Kaszak Ordynariusz Diecezji Sosnowieckiej przy udziale obecnego proboszcza ks. Kaźmierza Szczęsnego – dokonał poświęcenia pięknej marmurowej posadzki i konsekracji ołtarza, w uroczystość odpustową św. Piotra i Pawła. Najmniejsza wieś Gotkowice była ostatnią w gminie nie posiadającą swojej kaplicy, a do kościoła parafialnego w Jerzmanowicach jest 3 km.

Kaplica ta zastała wybudowana dzięki szczodrości mieszkańców Gotkowic, osobom pochodzącym z tej wsi, przy wsparciu okolicznych wsi i ofiarności zacnych sponsorów. Nie było dofinansowania z instytucji budżetowych. Nawet na uzyskanie działki majątek parafii nie został uszczuplony, w przeciwieństwie np. do Łaz, gdzie gmina przekazała działkę pod kaplicę w zamian za taką samą działkę parafialną w Jerzmanowicach.

Budowa tej kaplicy jest wotum dla Stwórcy za 600 lecie istnienia tej miejscowości z prośbą o dalsza opiekę i błogosławieństwo.

Zygmunt Krzystanek.

 

p1020852

p1020937

p1020940

 

 

 

 

 
Wizytacja kaplicy

wizytacja kaplicy

W grudniu 2011 r. tutejszą Kaplicę p.w. ap. Piotra i Pawła wizytował Jego Ekselencja ks. bp. Grzegorz Kaszak, Ordynariusz Diecezji Sosnowieckiej i zapowiedział poświecenie ołtarza w czerwcu 2012 r. w uroczystość odpustową. Zygmunt Krzystanek.

 

 
Kilka słów o przydrożnym krzyżu na pograniczu Gotkowic i Sąspowa

 

Ten przydrożny krzyż jest usytuowany przy starym trakcie z Przegini do  Pieskowej Skały na pograniczu Gotkowic i Sąspowa. Naprzeciw krzyża, za  drogą po południowej stronie na gruntach gotkowskich znajduje się koński  cmentarz, który powstał w czasie I wojny światowej. W czasie  kilkutygodniowych walk pozycyjnych w listopadzie i grudniu 1914 r., gdy  pozycje rosyjskie znajdowały się w Sąspowie i wschodniej części Sułoszowy, a austro-węgierskie w Gotkowicach i Jerzmanowicach dochodziło licznych ataków  i kontrataków w celu przełamania frontu nie tylko przez piechotę, ale  również przez kawalerię. Dopiero po przesunięciu frontu na wschód z  tej "ziemi niczyjej" można było pogrzebać zabitych żołnierzy w zbiorowych  mogiłach w Gotkowicach, Sąspowie, Jerzmanowicach, których po wielu latach  ekshumowano.  Natomiast setki zabitych koni zakopano właśnie na tym jednym  terenie, zwanym końskim cmentarzem.   

Zygmunt Krzystanek

 


Ciekawostki z przeszłości

Dawne wierzenia i zwyczaje

Statystyka strony

Użytkowników : 2
Artykułów : 280
Odsłon : 137803

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 13 gości