Przeginia

Kuci?ski

Je?li nie najbogatszy, to jeden z najbogatszych by? to gospodarz we wsi (w Przegini).Tak nieprzyzwoicie bogaty, ?e starszego syna (Mietka) posy?a? do gimnazjum w Olkuszu (z reszt? bez powodzenia).

Pami?tam jeden wieczr (popo?udnie), kiedy pomaga?em w zbiorach. Lokomobila to by?a akuratna, wynaj?ta, zaprz?gni?ta do m?ockarni i milion ludzi wynaj?tych z okolicy. Zreszt?, Kuci?ski dba? o post?p. Na co dze? by? w u?yciu kierat, ju? nie wynaj?ty, w ktrym konie mia?em zaszczyt pogania?. By?o to jedyne urz?dzenie u?atwiaj?ce ?ycie przegi?skie, ale trzeba by?o mie? je. Jednym s?owem trzeba by?o by? bogatym. To te? rzadko kto je mia?.
W czasie okupacji wynajmowali Kuci?scy Niemcom pokj (bez w?asnej woli), w ktrym Niemcy urz?dzli biuro pomocnicze S.A. i w ktrym wsplnie ze Staszkiem Bartkowym by?em przes?uchwany. Po wojnie pewnie jako ku?acy, Kuci?scy, i z tego powodu mieli k?opoty. Dobrze, ?e mnie wtedy w Przegini nie by?o. ?yje w Przegini by?a nauczycielka z tego rodu imieniem Zofia, ktr? mam na zdj?ciu u Dziadka na schodach razem z Szyszkowiczem. Jest to jedyne dziecko w butach.

Micha?ek.

To jedyny (oficjalny) rze?nik w wczesnej (przedwojennej) Przegini. Z Kuci?skim ??czy? Go kana? burzowy, co przebiega? za Micha?kiem i stodo?? Kuci?skiego. W normalnej pogodzie Przeginia pozbawiona by?a rzeki, ale przy burzy kana? zamienia? si? w rw?cy potok grski. St?d zaraz za Micha?kiem by? i jest most, na nieistniej?cej rzece. Micha?ek robi? pasztetk?, ale jak?. Najlepsze by?y nogawki (tj. wype?nione smalcem ko?cwki). Micha?ek pakowa? swoje wyroby w stare gazety. Dziadek (organista) w opakowaniach tych wyczytywa? swie?e wiadomo?ci. Mia? Micha?ek crk? Gieni?, ktr? kocha? (chocia? w Przegini to nie by?o modne) i od?ywia?, jak na rze?nika przysta?o, musi intensywnie, bo cho? m?oda by?a pulchna.


Staszek Piekarzw.

Staszek Piekarzw, sklepikarz, brat Wojtka stolarza a szwagier Kuci?skiego by? chory na raka wargi. Ci?gle mia? przylepionego peta do dolnej wargi, a? zachorowa?. Gopodark? mia? pe?n? ze stodo?? i chlewem. By? bogaty. Syna Adolka kszta?ci? w Olkuszu w gimnazjum. M?odszy Edmund chodzi? ze mn? do jednej klasy. P?niej by? redaktorem.
Pierwsza operacja wypad?a Mu (Staszkowi) w Krakowie w czasie okupacji. Po operacji nadal mia? przylepionego peta a? do ?mierci.
Pami?tam Go z tamtych czasw. Mama pos?a?a mnie do sklepu po kilo cukru. A ?e by?a zima na pod?odze by?a warstwa b?ota po?niegowego. Po nasypaniu cukru, upu?ci?em go w b?oto (by?a okupacja, wi?c cukier by? skarbem) zebra?em wi?c wszystko, razem z b?otem. Mama nie by?a szcz??liwa, ale nic nie mwi?a, rozpu?ci?a wszystko w wodzie, wymiesza?a i w razie potrzeby zbiera?a s?odk? wod? z gry.


Jerzy Jopek

 
Potyczka lotnicza - 1945 r.

Dok?adnie, to ja tego czasu nie okre?l?, ale to by?o chyba w styczniu 1945 r., albo co? ko?o tego (w ka?dym razie przed wkroczeniem frontu), oczywi?cie w Przegini. Nad Sobalow? cha?up?, przed stodo??, stali?my i ogl?dali?my to pi?kne widowisko. Na niebie, nad polami od strony su?oszowkiej, pojawi?y si? ?liczne aluminiowe ptaki samoloty i zacz?ly do siebie strzela?! Trwa?o to wi?cej ni? 15 minut. Kozio?kowa?y, nurkowa?y, jak na jakich? popisach, a to przecie? by?a walka, walka o ?ycie. Wydaje mi si? dzi?, ?e to by?o nie dalej ni? ok. wczesnego n-ru 80 (szko?a mia?a nr 106). Pewnie nikt z walcz?cych nie dosta?, ale co rusz kto? odlatywa?, ?eby za chwil? wrci? z innej strony. Samoloty by?y oczywi?cie ?mig?owe i nowoczesne w owych czasach . Walka trwa?a za stodo?ami. By?a bardzo malownicza na tle pogodnego, mro?nego, po przegi?sku niebieskiego nieba, ale w tej grupie samolotw nie widzia?em ani jednych (przytoczonych przez p. Komorowskiego - ministra obrony) drzwi od stodo?y. Pewnie nie walczyli z sob? prawdziwi Polacy, a Niemcy i Rosjanie. ie przysz?o nam do g?w, ?e takie patrzenie w gr?, nad g?owy, mo?e si? smutno sko?czy?. Wa?ne, ?e Niemcy brali po ?bach.

Jerzy Jakub Jopek.

 

Usta?y swobodne w?drwki m?odzie?y po ska?ach z chwil? powo?ania posterunku S.A. (u Kuci?skich, oczywi?cie bez Ich woli). Siostra Romka z Wysokiego Brzegu (na nawsiu) s?u?y?a gdze? w Krakowie u Niemcw. Musia?a przecie? z czego? ?y?, a przy tym unika?a wywzki do Niemiec na przymusowe roboty! Nas jednak , dzieci nic to nie obchodzi?o i tylko zosta?a niech?? do Romka.

By? pewnie maj. Ca?? paczk? ?apali?my przed wieczorem chrab?szcze, a? tu idzie Romek: Rozpierzchli?my si?. Kilku ze Staszkiem Bartkowym zaczai?o si? w rowie i kiedy Romek nadszed? Staszek wyskoczy?, uderzy? Go w g?ow? kamieniem, Romek upad?, a gdy si? ockn?? bohaterw ju? nie by?o. Sprawa si? sypn??a. Na drugi dzie? przyszli po Staszka i po mnie S.A.-mani, bo nas dwch Romek pozna?. Zamkn?li nas w komrce pod stodo??. Ju? zacz?li?my kombinowa? jak tu uciec do partyzantki (mieli?my po ok. 10 lat) , ale czasu brak?o, bo przyszli po nas.

Rozpraw? rozpocz?? polskoj?zyczny ?l?zak od s?w: chtry starsy?. Staszek by? starszy ode mnie, wi?c On pierwszy musia? zdj?? spodnie i wypi?? si? go?ym ty?kiem na przedstawicieli III Rzeszy. Lali solidnie pasem wojskowym, a? echo sz?o po pustej izbie.(W brew pozorom ten drugi ma gorzej, bo nie do??,?e za chwtl? sam dostanie, to jeszcze musi ogl?da? cudz? golizn?).Z ka?dym uderzeniem pasa w Staszkow? sempitern? dociera?o do mnie szybciej, ?e Szkopy boj? si? czerwonki, ktra zacz??a we wsi panowa?. Sam s?dzia i kat w jednej osobie u?atwi? mi ?garstwo, bo spyta? czemu nie przyszed?em sam, jak kaza? goniec. .Odpowiedzia?em, ?e chory by?em na czerwonk? i jeszcze jestem s?aby, a blady pewnie by?em ze strachu, to by?em wiarygodny. Poszwargotali mi?dzy sob?, us?ysza?em n e i n i ..nie dosta?em. Pan Bg podobno ka?demu da? rozum (cho? czasem trudno w to uwierzy?) i woln? wol? W ten sposb wykorzysta?em t? cz???, ktrej nie mogli mi zabra?,bo przcie? woln? wol? mi zabrali.T?umaczy?em si? w drodze powrotnej Staszkowi, ?e mi nijak, bo ja nie dosta?em, ale skwitowa? to tak, ?e przecie? to dobrze, ?e oszukali?my Niemcw.

Chyba to prawda, ?e nie ma nic za darmo, bo wkrtce zachorowa?em na czerwonk?. Dzi?, po latach wiem, ?e z tym rozumem to byli?my na bakier i widz? taki bilans: Polak Polakowi rozbi? ?eb, a temu Polakowi Niemiec ty?ek spra?. Na nieszcz??cie (ju? wi?ksze) doro?li i to daleko od Przegini my?leli podobnie i w czasie wojny i po wojnie i teraz te?.

P.S.1 Dzi? (2009), gdy spojrza?em na zdj?ciu w twarz Anieli (siostrze Romka) i jej zabjcy na ?amach opublikowanej praz P. Tomczyka z Rac?awic Historii Przegini ogarnia mnie smutek i z?o?? bezsilna! T? dziewczyn? pami?tam, to morderstwo te? (pope?nione w imi? wilczego prawa zaborcy) ! To upiorne wspomnienie dzieci?stwa po?wi?cam p. Eryce Steinbach i p. Tomaszowi Grossowi. Dorzucam im bezp?atnie 6-ciu zabitych u Izdebskich i g?uchoniemego upolowanego ju? 5-go wrze?nia przez wehrmachtowcow (str.141 i 172 i 3 ). Oni bowiem (Gross i Steinbach) budz? ponownie rzeczywisto?? ktra, na szcz??cie, min??a (mam nadziej?, ?e po obu stronach granicy).

Jerzy Jopek, Barczewo, grudzie? 2006 r.

 
Przeginia pami?ta.

Kilka miesi?cy temu obchodzili?my 70 rocznic? wybuchu II wojny ?wiatowej, a przed kilkunastoma dniami - 65 rocznic? jej zako?czenia. Chocia? od wojny min??o ju? wiele lat, to pami?? o tych tragicznych wydarzeniach pozostaje w naszym spo?ecze?stwie wci?? ?ywa. ?wiadcz? o tym liczne uroczysto?ci upami?tniaj?ce ten bolesny dla nas okres represji i cierpie?. Jedna z takich uroczysto?ci by?a obchodzona 30 sierpnia 2009 r. w Przegini (gmina Jerzmanowice- Przeginia) na miejscowym cmentarzu parafialnym i by?a po??czona z po?wi?ceniem pomnika ku pami?ci ofiarom wojen.

Po odprawieniu uroczystej mszy ?w., pomnik po?wi?ci? ks. Marcin Majcher, a jego ods?oni?cia dokona?a Stefania Kondratowicz, ktra w czasie wojny przez kilka lat przebywa?a na robotach przymusowych w Rzeszy. Uroczysto?? u?wietni?a m?odzie? z Zespo?u Szk? w Przegini, ktra pod kierunkiem nauczycieli - Lucyny Izdebskiej i Zofii Kondratowicz - przygotowa?a program artystyczny. W?rd licznie zgromadzonych mieszka?cw Przegini i Zedermana byli te? zaproszeni go?cie: radni gminy Jerzmanowice Przeginia, wjt gminy Adam Pia?nik, radny powiatu olkuskiego Jzef Stach, so?tys wsi Zederman Edward Rog? oraz radni powiatu krakowskiego Tadeusz Nabag?o i Kazimierz Tomczyk. Inicjatorami wybudowania pomnika byli miejscowi radni oraz cz?onkowie rady so?eckiej, za? autorem projektu by? radny Stanis?aw Rog?.

Maj?c przychylno?? ks. proboszcza W?adys?awa Ja?kiewicza na umieszczenie pomnika na kwaterze poleg?ych ?o?nierzy z czasw I i II wojny ?wiatowej, szybko uda?o si? zrealizowa? ten pomys?. Nale?y przy tym doda?, ?e bezinteresown? pomoc? przy jego budowie s?u?yli nast?puj?cy mieszka?cy Przegini: Andrzej Rogozik, Jan Stach, Zbigniew Rog?, Jzef Piekarz, so?tys Roman Rog? i inni. Pomnik ku czci Ofiarom wojen, poleg?ym i pomordowanym jest ?wiadectwem, ?e Przeginia pami?ta o swych mieszka?cach, ktrzy w czasie ostatniej wojny stracili ?ycie. Pami?ta tak?e o ?o?nierzach niemieckich i radzieckich, ktrzy zgin?li na terenie wsi w 1945 r. oraz austriackich i rosyjskich poleg?ych w 1914 r. Jak wspomnia?em, nasza pami?? o II wojnie ?wiatowej jest nadal ?ywa. Nale?y jednak zdawa? sobie spraw?, ?e w miar? up?ywu czasu sytuacja ta b?dzie ulega? zmianie.

Trafne s? s?owa historyka brytyjskiego Normana Davisa: Nard bez historii b??dzi jak cz?owiek bez pami?ci. Niech zatem s?owa tej sentencji b?d? dla nas przes?aniem - by?my nie pob??dzili i nie zatracili pami?ci, a przez to swej to?samo?ci narodowej. Aby do tego nie dosz?o, wa?ne jest przypominanie, nag?a?nianie i przekazywanie, szczeglnie m?odemu pokoleniu, prawdy historycznej o tragicznych wydarzeniach i skutkach ostatniej wojny. Tego zadania powinny si? podj?? nie tylko szko?y, samorz?dy, w?adze pa?stwowe, czy te? organizacje spo?eczne i badacze historii, ale tak?e my sami, bo przecie? nie chodzi tu o rozdrapywanie ran, lecz o zwyk??, ludzk? pami?? o ofiarach wojen, ktre za wcze?nie i za szybko od nas odesz?y. Kazimierz Tomczyk

(materia? archiwalny z 2009 r., ukaza? si? w Biuletynie Powiatu Krakowskiego)

 
Kat i ofiara. Przeginia 1943 r.

aniela

Ofiara. 3 lutego 1943 r. zosta?a rozstrzelana w Przegini Aniela Skra, lat 20. Zgin??a z r?k ?andarma Roberta Eiglera, za porzucenie pracy u Niemki w Krakowie. Aniela by?a zatrudniona w niemieckiej rodzinie w charakterze s?u??cej. Gdy jej chlebodawcy wyjechali na jaki? czas do Niemiec, nie zostawili jej nic do jedzenia. Dziewczyna zmuszona by?a oddali? si? do swego domu. Po powrocie do Krakowa zasta?a ju? Niemcw na miejscu. Dosz?o do k?tni, w wyniku ktrej Aniela str?ci?a Niemk? ze schodw i uciek?a do Przegini. Tutaj ukrywa?a si? przed policj? granatow?. Jak wspomina jej bratowa po tym zdarzeniu zosta?a za?o?ona sprawa s?dowa, na ktr? dwukrotnie Aniela nie stawi?a si?. S?d orzek?, ?e ma zosta? rozstrzelana natychmiast po zatrzymaniu. Tak si? te? sta?o. Aniela zosta?a zatrzymana, a nast?pnie pobita i rozstrzelana przy stodole swego domu rodzinnego. Aniela Skra zosta?a pochowana na cmentarzu parafialnym w Przegini.

eiglerzdj

Kat. Robert Eigler pochodzi? z Bielska. By? komendantem posterunku ?andarmerii hitlerowskiej w Su?oszowie, nast?pnie w Skale. Wed?ug o?wiadczenia wjta gminy Su?oszowa z 1945 r. Robert Eigler zastrzeli? w Szklarach trzech nieznanych m??czyzn, prawdopodobnie je?cw Armii Czerwonej. To zdarzenie mia?o miejsce w 1943 r. W materia?ach zgromadzonych w Oddzia?owej Komisji ?cigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, ktra mie?ci si? w Instytucie Pami?ci Narodowej w Krakowie znajduje si? wiele informacji o jego zbrodniczej dzia?alno?ci z czasw ostatniej wojny. Kazimierz Tomczyk

 
Zbrodnia hitlerowska w Przegini - 1944 r.

12 sierpnia 1944 r. ?o?nierze niemieccy rozstrzeli w Przegini 6 osb. Zgin??y wtedy 4 kobiety z Sosnowca oraz Anna i Jzef Chwastowie z Przegini, rodzice trjki dzieci. Jak dosz?o do tej zbrodni ukazuje nam materia? dowodowy, zebrany przez Okr?gow? Komisje Badania Zbrodni Hitlerowskich w Krakowie. Tym materia?em s? protoko?y przes?uchania sze?ciu ?wiadkw tej tragedii, tj. Mariana Chwasta, Czes?awa Chwasta, Tadeusza Adamczyka, Stanis?awa Izdebskiego, Doroty Izdebskiej i Stanis?awa Bigaja. Przes?uchania te mia?y miejsce pod koniec 1977 r. Celem ?ledztwa by?o ustalenie nazwisk funkcjonariuszy niemieckich, ktrzy dokonali tej zbrodni, a faktycznej liczby rozstrzelanych Polakw [?wiadkowie podawali sprzeczne ze sob? informacje, jedni mwili, ?e zgin??o pi?? osb, a drudzy sze??]. W grudniu 1977 r. s?dzia S?du Rejonowego w Krakowie postanowi? zawiesi? post?powanie przeciwko niezidentyfikowanym funkcjonariuszom niemieckim, z powodu zaistnia?ej d?ugotrwa?ej przeszkody uniemo?liwiaj?cej prowadzenie ?ledztwa. Na podstawie materia?w dowodowych s?d ustali? stan faktyczny tego wydarzenia, ktre przebiega?o w sposb nast?puj?cy:

W dniu 12 sierpnia 1944 r. w godzinach przedpo?udniowych do wsi Przeginia przyby?a grupa uzbrojonych i umundurowanych Niemcw. Po przybyciu udali si? oni do zagrody miejscowego gospodarza Stanis?awa Izdebskiego, u ktrego w stodole nocowa?o 7 osb. W sk?ad grupy nocuj?cej wchodzi?o 3-ch m??czyzn i 4 kobiety. Przybycie Niemcw spowodowa?o panik? w?rd tych osb. M??czy?ni pocz?li ucieka? i dwm m??czyznom uda?o si? zbiec, natomiast 3-go Niemcy pochwycili i po skr?powaniu mu r?k powrozem zaprowadzili go do stoj?cego samochodu. Kobietom nie uda?o si? unikn?? aresztowania i wszystkie 4 zosta?y zatrzymane, a po zatrzymaniu Niemcy wyprowadzili je na podwrze, na ktrym polecili po?o?y? si? twarzami do ziemi. W tym czasie kiedy dokonywano aresztowa? wy?ej wymienionych osb, inna grupa Niemcw aresztowa?a Ann? i Jzefa Chwastw, ktrzy byli mieszka?cami Przegini. Aresztowane ma??e?stwo zosta?o dokonwojowane do le??cych kobiet i po u?o?eniu ich w analogiczny sposb a jakie le?a?y pozosta?e osoby, jeden z Niemcw podchodzi? do ka?dej le??cej osoby i strza?ami z broni palnej oddawanymi w ty? g?owy zabija? je. Po dokonanej egzekucji funkcjonariusze ekspedycji zatrzymali jad?cego furmank?, na pole ?wiadka Tadeusza Adamczyka i polecili mu za?adowa? na wz pomordowanych./zeznania ?wiadka Doroty Izdebskiej/. Tadeusz Adamczyk przy pomocy innego gospodarza Stanis?awa Bigaja oraz jeszcze innego funkcjonariusza niemieckiego za?adowa? na wz pomordowanych i zgodnie z poleceniem odwiz? ich na miejscowy cmentarz, na ktrym we wsplnej mogile pochowano zabitych. /zeznania ?wiadka Tadeusza Adamczyka i Stanis?awa Bigaja/. W toku prowadzonego ?ledztwa nie uda?o si? ustali? bli?szych danych pomordowanych poza ma??e?stwem Chwastw, ktrzy - jak ju? wy?ej zaznaczono - pochodzili z miejscowej wsi, ustalono jedynie, ?e pozosta?e rozstrzelane kobiety mia?y pochodzi? z miasta Sosnowca, ewentualnie jego okolic. Do wsi tej przyby?y one celem zakupienia od miejscowych gospodarzy artyku?w spo?ywczych. ?aden ze s?uchanych ?wiadkw nie zna? ich prawdziwych imion ani nazwisk., gdy? jak ju? zaznaczono nie by?y one znane bli?ej tym ?wiadkom. Niemniej jednak ?wiadek Dorota Izdebska poda?a, ?e aresztowany przez Niemcw m??czyzna prawdopodobnie nazywa? si? Karkosz, oraz ?e dwie rozstrzelane kobiety prawdopodobnie nosi?y nazwiska Zawadzka i Karkosz.

Inny s?uchany ?wiadek Czes?aw Chwast o?wiadczy?, ?e nazwiska rozstrzelanych 2-ch kobiet prawdopodobnie brzmia?y Karkowska i Nowakowa. Te sk?pe informacje na okoliczno?ci bli?szych danych osb rozstrzelanych przez Niemcw, nie pozwoli?y na w?a?ciwe ukierunkowanie ?ledztwa celem ustalenia faktycznych danych osobowych tych kobiet. Niemo?no?? ustalenia nazwisk wszystkich osb zabitych, doprowadzi?o do innych rozbie?no?ci. Mianowicie ?wiadkowie Stanis?aw Bigaj i Tadeusz Adamczyk stwierdzili w swych zeznaniach, ?e po rozstrzelaniu wy?ej wymienionych osb na cmentarz odwie?li oni 5-ciu zabitych. Ilo?? zabitych przez Niemcw osb podanych przez tych ?wiadkw jest sprzeczna z ilo?ci? podanych zabitych przez ?wiadkw Czes?awa Chwasta, Dorot? Izdebsk?, Mariana Chwasta, ktrzy stwierdzili, i? zosta?o rozstrzelanych 6 osb. Nale?y przyj??, i? ilo?? osb rozstrzelanych podana przez tych ?wiadkw odpowiada stanowi faktycznemu. Za tego rodzaju rozumowaniem przemawiaj? takie fakty, jak to, ?e ?wiadek Dorota Izdebska stwierdzi?a, i? w stodole ich nocowa?y 4 kobiety o nie ustalonych nazwiskach, ktre zosta?y aresztowane przez Niemcw. ?adnej z aresztowanych kobiet nie uda?o si? uciec. W ka?dym razie nikt takiego faktu nie stwierdzi?, natomiast ?wiadkowie stwierdzili, i? pojmane kobiety zosta?y rozstrzelane. Je?eli do tej liczby rozstrzelanych kobiet, doda si? rozstrzelane ma??e?stwo Chwastw, to nale?y doj?? do wniosku, i? wszystkich zamordowanych przez Niemcw by?o 6 osb.(...).

W tym miejscu nasuwa si? pytanie, co by?o przyczyn? tej zbrodni. Z protoko?u przes?uchania ?wiadka Tadeusza Adamczyka dowiadujemy si?, ?e prawdopodobnie powodem zabicia wy?ej wymienionych kobiet by?o to, ?e przyby?y one ze Sosnowca celem zakupienia u miejscowej ludno?ci tytoniu. Kobiety te nocowa?y w stodole Stanis?awa Izdebskiego. Je?eli chodzi o zabicie Chwastw, to ludno?? miejscowa twierdzi?a, ?e Chwastowie rozstrzelani zostali przez Niemcw dlatego, ?e pomagali osobom handluj?cym, a w szczeglno?ci ?e nie chcieli przenocowa? Krawczyka wraz z innymi handlarzami. Krawczyk jak twierdzono by? volksdeutschem i jednocze?nie konfidentem i dlatego te?, chc?c wywrze? zemst? na Chwastach mia? rzekomo donosi? Niemcom, ?e we wsi nocuj? handlarze, a nadto ?e Chwastowie nie chcieli go przenocowa? wraz z innymi osobami. W zwi?zku z tym Niemcy go rozstrzelali wraz z ?on?...

Donos konfidenta jako powd rozstrzelania podaj? nam te? inne ?rd?a, tj. ankieta z 1945 r., dotycz?ca przebiegu dzia?a? wojennych i okupacji niemieckiej w Przegini, a tak?e protok? przes?uchania Mariana Chwasta i wspomnienia mieszka?cw wioski. Z przytoczonego materia?u dowodowego wiemy, ?e oprcz ma??e?stwa Anny i Jzefa Chwastw w?rd rozstrzelanych by?y kobiety, ktrych nazwiska prawdopodobnie brzmia?y: Zawadzka, Karkosz, Karkowska i Nowakowa. Z kolei aresztowany m??czyzna nazywa? si? podobno Karkosz.

Spo?rd tych nazwisk uda?o si? ustali? bli?sze dane dwch kobiet. Informacje te odnaleziono w ksi?dze zgonw parafii Przeginia, w ktrej odnotowano, ?e 12 sierpnia 1944 r. - pluton niemieckiej ?andarmerii rozstrzela? razem z Chwastami dwie kobiety. By?y to: Katarzyna Zawadzka lat 28, ?ona robotnika z Sosnowca i Waleria Karkowska, lat 35, crka Romana i Wiktorii Kasza, ?ona robotnika z Sosnowca. Ta ostatnia z kobiet, Waleria Karkowska by? mo?e by?a spokrewnion? z aresztowanym m??czyzn?, ktrego nazwisko prawdopodobnie nie brzmia?o Karkosz, lecz Stanis?aw Kasza. Wed?ug relacji Jana Rosia z Zedermana, ten m??czyzna przed rozstrzelaniem le??c z innymi na ziemi, uciek? w pole w kierunku Zawady. Stanis?aw Kasza pochodzi? z Sosnowca i by? ?o?nierzem Armii Krajowej, ps. Zelwka. W aktach zgonw parafii Przeginia nie ma nazwisk pozosta?ych dwch kobiet, ktre wed?ug ?wiadkw nazywa?y si? podobno Nowakowa i Karkosz.

(Kazimierz Tomczyk, Dzieje wsi i parafii Przeginia, Krakw 2008.

 
Obrona Przegini

Nikt nam nie odda nic, bo z nami ?mig?y, ?mig?y, ?mig?y Rydz .... To by?a wczesna parodia wczesnej piosenki patriotycznej. Jak?e trafna. Wicia (moja siostra) nale?a?a do jakiej? Ligi (Obrony Powietrznej), czy innej, utworzonej chyba na dora?ne potrzeby lata 1939 roku. W ?adnej encyklopedii nie ma wzmianki o tej lidze, ale ona by?a i jej cz?onkiem by?a w?a?nie Wicia. Na szkoleniach samoobrony wk?adano w m?ode g?owy ( w tym i Wici ) informacje r?ne, ale przede wszystkim uczono obrony przeciwgazowej. Gazem mieli bowiem Niemcy atakowa?. Wyposa?ona w maski z gazy (w?asnej roboty) i jaki? proszek, rozpuszczalny w wodzie czeka?a Wicia na przelot samolotu i wrogi zapach. Sta?o si?, samolot przelecia?, a zaraz potem zapachnia?o. Alarm przeciwgazowy o tyle si? nie uda?, ?e nie by?o Kuby (czyli mnie ), ?eby go ubra? w mask?, ani Taty. Domownicy, co byli w domu i s?siedzi, wszyscy mieli na twarzach maski Pod koniec alarmu Wicia stwierdzi?a, ?e babka Sobalowa nie ma maski na twarzy, ?e si? otruje. Tote? pospiesznie podsun??a jej mask? i garnczek z p?ynem. Ta, miast wdzi?czno?ci, zacz??a m?drkowa?, ?e siecze ziele dla kurcz?t i dlatego ten zapach, a samolot to by?a zwyk?a awionetka. Tak? to t?g? obron? przeciwlotnicz? dysponowa?a Przeginia. To pami?tam tylko z opowiadania.

Jerzy Jopek

 
Ciuryk

Jak ju? rzek?em Dziadek Franciszek (Domaga?a) by? w Przegini organist?. Obowi?zki i uprawnienia, zwi?zane z tym urz?dem by?y do?? szerokie. Mi?dzy nimi by?o tak?e rozwo?enie po parafii op?atkw bo?onarodzeniowych. Ka?dy obdarowany op?atkami dawa? za to organi?cie co ?aska. By?y to zazwyczaj jajka, mleko, ale zdarza?y si? i pieni?dze. By?a to tak?e cz??? wynagrodzenia organisty, skromnego, ale zawsze. Parafia by?a spora, bo nale?a?y do niej Zederman, Kosmo?w Zimnod?, chyba Osiek i Zawada. Op?atkw trzeba wi?c by?o nie ma?o, a wypieka?o si? je w domu u Dziadka r?cznie. By?y wi?c op?atki zwyk?e, z makiem i cukrem, kolorowe do robienia ?wiatw na choink?, dla krw, dla koni i innych zwierz?t. Ka?dy komplet by? oklejony kolorow?, papierow? wst??k? i stanowi? spor? paczk?.

Do wypieku u?ywa?o si? ?elaz. By?y to szczypce, zako?czone szerokimi szcz?kami z bogatymi ( od wewn?trz) wzorami z podobiznami r?nych ?wi?tych i scen z biblii, z narodzin pa?skich. ?elaza te rozgrzewa?o si? w piecu kuchennym (w palenisku), nast?pnie wylewa?o si? na nie troch? p?ynnego ciasta i ?ciska?o si? szczypce. W ten sposb uzyskiwa?o si? cieniutki placek z wyp?yni?tymi na boki kluchami. Te trzeba by?o rwno, no?yczkami, obci??. Za jednym grzaniem wypieka?o si? kilka op?atkw. By?o wi?c z tym roboty co niemiara.
St?d te? do pomocy przychodzili w op?atkowym czasie m?odzi ch?opcy ze wsi. Pracowali przez wiele wieczorw, opowiadali r?ne gadki, robili sobie r?ne psikusy, bo przecie? to by?a jedyna rozrywka (nie by?o ani pr?du, ani telewizji). Przy tej robocie g?odnieli. Na bie??co wi?c, co ktry? op?atek, piekli placki z obrzynkw i zjadali je. Zdarzy?o si?, ?e Piotrek, dla ktrego akurat pieczono placek, musia? wyj?? na dwr. To jedyna okazja, ?eby mu zrobi? kawa?. Do obcinkw domieszali mu pozostali w izbie co kto mia?: a to mia?u z kieszeni, a to pokruszonego tabaku. Takim plackiem uraczony Piotrek wymiotowa? jak naj?ty, a inni mieli uciech? i ten placek nazwali ciurykiem (pewnie od niemieckiego: zuriick z powrotem). Czy kawa? by? udany nie mnie os?dza?.
Jerzy Jopek

 

Cain, bo w Przegini tamtych czasw rzadko kto u?ywa? nazwisk, bo i po co one by?y potrzebne? Za to ka?dy mia? przydomek na wewn?trzny u?ytek wsi. Nazwisk u?ywano tylko dla urz?dw. Ten Miko?aj o ktrym b?dzie mowa nazywa? si? akurat Piekarz. By? bliskim s?siadem szko?y. Dla mnie zawsze by? stary , jak te lipy pod ko?cio?em i zawsze Wy. Kto wie czy nie najstarszy by? swego czasu we wsi. Dzieci mia? i doros?e i w moim wieku i m?odsze ode mnie. Z pierwszego ma??e?stwa z ?on?, co umar?a, byli: Franek (ju? ?onaty i dzieciaty) co siedzia? w komorze u ojca i Julek , co te? u ojca siedzia?, ale cho? by? doros?y to si? jeszcze nie o?eni?. Cain by? nie tylko Miko?aj. By? przecie jego s?siad Kuba, J?dras i stary Caja, co ju? nie ?y?, ale w jego cha?upie mieszka?a wdowa z crk?. U nich to zbiera?y si? dziewczyny i m?ode baby na prz?dzenie z k?dzielami. Jak dziewczyny, to i ch?opaki i ch?opy. Opowiadali r?ne godki, czasem nie?le improwizuj?c.

By? te? J?dras Cain. (U tego J?drasa to nieszcz??cia chodzi?y trjkami. Nie do??, ?e dwie crki by?y niewidome, to jeszcze Ka?ka -te? crka- mia?a b?cka z Korkiem).Kiedy?, z carskiego ukazu (marzec 1864) ?an ziemi dosta? cz?owiek o nazwisku Czaja i st?d wszyscy, co mieszkali na dawnej jego ziemi byli caini, cho? nikt nie nosi? tego nazwiska.

Z drugiego ma??e?stwa (u Miko?aja) byli: Anielka, Lodzia i Jasiu. Mo?e ta by?y i p?niej jakie dzieci, bo kobiyta by?a ?warno, m?odo i zdrowo tak, ze jak mia?o by? dziecko, to wchodziy?a po drabinie na gre i po nied?ugim czasie schodzi?a po drabinie z dzieckiem.Miko?oj by? kiesik so?tysym, ale jesce za cara. Na staro?? nieco zdziwacza?. Lubi? wygrzewa? si? w s?o?cu na progu sieni. Ale nie tylko siebie wygrzewa?. Ze starych, dobrych czasw zosta?o Mu sporo (jak na Przegini?) rubli. Kiedy wszyscy z okolicy byli na sumie, a pogoda sprzyja?a, On za os?on? szczelnego p?otu rozk?ada? te pieni?dze na trawie, przyciska? banknoty kamieniami i wietrzy?. Kiedy w?cibski s?siad mwi? mu, ?e te pieni?dze ju? dawno nie s? wa?ne odpowiada? oni tu jesce przydom. Popatrzcie ludzie: mia? racj? przyszli, ale rubli to ju? nie chcieli.

O Miko?aju Piekarzu wspomina p. Kazimierz Tomczyk z Rac?awic w swojej ksi??ce Dzieje Wsi I Parafii Przeginia w aneksie o so?tysach. To pewnie za jego so?tysowania na wiejskim zebraniu pad?o owo sakramentalne NIE dla szko?y, bo jak sie ch?opoki bedom ucy?, to nie Bedom na polu robi?.
Jerzy Jopek

 
Wyzwolenie

By?a pi?kna, mro?na, pogoda styczniowa. W s?o?cu ?nieg l?ni? miliardami iskier.Wracali?my z przegi?skiego cmentarza. W?a?nie rok wcze?niej pochowali?my tu Babci? Rzi? i st?d nasza wizyta u Niej. Droga wiod?a pod strom? gr? (pod Moscalonk?).Uczepiony r?koma Mamy i Ciotki Olesi udawa?em, ?e si? ?lizgam. czym troch? Je wyrwa?em z hiobowego nastroju, spot?gowanego od paru dni odg?osami, zbli?aj?cego si? gdzie? od Su?oszowy, frontu. Byli?my na Sp?awach. Sp?awy (przycmentarna cz??? Przegini) le?a?y na stromi?nie, a wspinaj?cy si? go?ciniec mia? kilka serpentyn, po ktrych ?adowne wozy konne mog?y wjecha? tylko wspomagaj?c si? wzajemnie.

Poprzedniej nocy cofaj?cy si? oddzia? niemieckiej piechoty, ubrany na bia?o, zatrzyma? si? na krtki wypoczynek .Jaka? grupa wypoczywa?a na siedz?co i u nas w kuchni. Ci do niedawna kulturtregerzy, zwyci?zcy na wszystkich frontach, kiwali si? zasypiaj?c na ?awce bez oparcia w pe?nym uzbrojeniu. Dzisiaj by?oby ich mo?e ?al. By? to krtki incydent i w ?aden sposb nie wyda? mi si? zwi?zany z tym, co dzia?o si? p?niej. Nieoczekiwanie od strony Olkusza i tych serpentyn zacz?? si? dziwny, nieznany, gro?nie narastaj?cy pomruk. Wkrtce okaza?o si?. ?e to Tygrysy, Pantery i inne wojskowe pojazdy niemieckie (razem kilkadziesi?t). Szybko, wprawnie ustawi?y si? mi?dzy cha?upami, stodo?ami i chlewami po su?oszowskiej stronie wsi , frontem do okopw przeciwczo?gowych. W szkole ulokowa? si? sztab. Tam mieszkali?my. Nie by?o na co czeka?. Mama z?apa?a kilka najpotrzebniejszych rzeczy, mnie za r?k? i wio do Dziadka! Dotarli?my do staww (najni?sze miejsce mi?dzy szko??, a domem Dziadka). Tu zacz?? si? lekki ostrza? artyleryjski. Ukryli?my si? na zamarzni?tym stawie, pod wysokim brzegiem. Na go?ci?cu oszala?e ze strachu wojskowe konie miota?y si? razem z furmankami, bo ludzie znale?li sobie schronienia. Trwa?o to kilkadziesi?t sekund i przesz?o, jak burza.

Wiesiek (brat) zosta? w szkole, aby napoi? krow? i owce. Poszed? z wiadrami po wod? do Walkowego stawu i ju? wraca?, kiedy spostrzeg? zbli?aj?cy si? systematyczny ostrza?. Postawi? wiadra na poboczu a sam pad? w kolein? polnej drogi. Gdy min??a strzelanina stwierdzi?, ?e jest mokry. To woda z podziurawionych wiader Go pola?a. W ka?dym wiadrze by?o kilkana?cie dziur po od?amkach. Dotarli?my z Mam? do dziadkowego domu, ale na pierwsz? strzelan? noc schowali?my si? w betonowanej piwnicy, pod murowa?cem s?siada Tomka. Ludzi by?o pe?no. Zaduch by? okropny, ?e nie chcia?a si? pali? ?wieczka, a i tak baby zatyka?y klap? poduszk?, ?eby bomba nie wlecia?a. W piwnicy by?y tylko kobiety i dzieci. M??czy?ni byli wolni, bo pewnie i tak brak?oby dla nich miejsca. Niemcy si? wynie?li, w dzie? strzelanie usta?o, ale za to w domu Dziadka zjawili si? W?asowcy Ubrani w bia?e maskuj?ce ko?uchy wygl?dali gro?nie. Kroili chleb z du?ego, bia?ego bochna i jedli ze sma?onymi na patelni grubymi, du?ymi p?atami s?oniny.Kucharz chcia? mnie pocz?stowa?, ale zdecydowanie odrzuci?em propozycj?, przez co cho? na chwil? uros?em w oczach rodziny. Po po?udniu dowiedzieli?my si? o ?mierci, od pocisku artyleryjskiego, (rosyjskiego) m?odego ch?opca z ko?ca wsi (pod Ostr? Grk?, Ko?o Gotkowic na pa?skim).

Mocno si? rozczarowali?my, bo s?dzili?my, ?e to ju? po wojnie, a niemieckie Tygrysy wrci?y przed wieczorem. Wieczorem na Niemcw, ale i na Przegini?, posypa?y si? pociski z dzia? rosyjskich, tym razem nie na ?arty. W?a?ciciel piwnicy Tomek, co z ukrycia obserwowa? ?wiec?ce w nocy pociski, zajrza? do nas i stwierdzi?: jakie tyz ta piykno?ci lotajo po niebie. Od tych pi?kno?ci sp?on??o we wsi kilka domw. Na szcz??cie nie zgin?? nikt z mieszka?cw, ale popalone w chlewach zwierz?ta, uwi?zane wycisn??y w pami?ci dziecka trwa?e ?lady. Po ostrzale, od strony Czubrowic (Dupnika, Huby, Nowej Wsi) rozpocz?li Rosjanie atak piechoty. W piwnicy s?ycha? by?o przeci?g?e wielog?osowe URRAAA! Zaskakuj?co wysoko brzmia?o. S?yszeli?my powolne pepesze i szybki niemiecki CKM. Po ok. dwch godzinach wszystko ucich?o i tylko dymi?y pogorzeliska. Rano przemkn??y go?ci?cem ZISy z roz?piewanymi dziewuszkami. Niemcy uciekli tym razem bezpowrotnie. Kilku zosta?o tu na zawsze. Jeden, w mundurze Wehrmachtu, le?a? kilka dni przy remizie stra?ackiej, czekaj?c na swoj? kolej, bo najpierw chowali przegi?scy ch?opcy poleg?ych ?o?nierzy radzieckich, a by?o co chowa?. Ich koledzy, co prze?yli, pijani zm?czeniem i wdk? obejmowali ich zmarzni?te, zakrwawione zw?oki, ca?owali i op?akiwali. Brat ty moj Ty pogib. Pami?tam te s?owa, przepojone rozpacz?. Ilu ich zgin??o nie wiem. Na polach za ko?cio?em, ko?o Dupnika martwi le?eli, jak snopki po ?niwach.

Od strony su?oszowskiej, mi?dzy przeciwczo?gowymi okopami, a wsi? sta? spalony czo?g rosyjski ; na nawsiu, niedaleko remizy sta? rozbity, spalony samochd wojskowy (niemiecki) pewnie zwi?zany z ??czno?ci?, bo pe?en r?nych uzwoje?. W r?nych miejscach le?a?y kupy amunicji artyleryjskiej. P?nym rankiem, gdy byli?my ju? w domu, ma?y Rosjanin bieg? ?cie?k? ko?o szko?y z pepesz? gotow? do strza?u. Spotkali?my Go z Mam?, gdy byli?my na schodach ganku. Nie bojsa... (tyle zrozumia?em) i pobieg? dalej. Za chwil? da?o si? s?ysze? kilka serii pepeszki. To on zabi? zap?nionych, zaspanych, chyba trzech Niemcw, co liczyli na powrt swoich i w najlepsze golili si? na kwaterze.

Dziwny to cmentarz, ten przegi?ski. Le?? tu szcz?tki ?o?nierzy co najmniej obu ?wiatowych wojen, le?? pomordowani przez Niemcw, a ?adna nawet tablica tego nie upami?tnia poza b??dnie napisan? dat? na nagrobku p - twa Chwastw. Mo?e chodzi o spokj w tym miejscu? Nawiasem mwi?c ekshumacji zw?ok poleg?ych w pierwszej wojnie przygl?da?em si?, jako dziecko tak ma?e, ?e wyraz ?o?nierz wymawia?em ondzie?. Oczywi?cie pami?tam to tylko fragmentarycznie. Grb ?o?nierski, ktry rozkopywano przy mnie le?a? gdzie? na polu S?dzi w pobli?u tego rosyjskiego czo?gu, spalonego du?o p?niej.

Barczewo, dn. 31.08.2007 r., Jerzy Jopek

 
"Cud" w Przegini

Nikt nie wie ile mia?y lat. Ros?y tam zawsze. Pami?ta?y pewnie przejazd Ksi??nej Mazowieckiej do Krakowa z Danusi? Jurandwn?. Pami?ta?y przemarsz Jana III Sobieskiego pod Wiede?. ?adne wichry, ?adne burze nie by?y im straszne.Wojenne przetrwa?y zawieruchy.Widzia?y Austriakw, walcz?cych z Rosjanami, widzia?y Niemcw id?cych "nach osten" pod znakami splugawionego krzy?a. Tylko wszechmocny czas nieco je nadgryz?.Puste ju? by?y, ale mia?y nowe korzenie w ?rodku, co je kapitalnie wzmacnia?y ju? kiladziesi?t lat.Prcz nietoperzy i dzieci nikt do ?rodka nie zagl?da?, bo straszno tam by?o. Tworzy?y zamkni?ty kr?g, niczym chram ze "Starej Ba?ni". ?adnej nie mo?na by?o obj?? i w pi?cioro. Deszcz pod nimi zaczyna? pada? du?o p?niej, ni? na dworze. Po sumie Staszek Wo?kw -Krzystanek (so?tys) wchodzi? na korze? ktrej? z tych starych lip, niczym ksi?dz na ambon? i og?asza? co nale?y.Przed nim robili to chyba wszyscy so?tysi od kiedy ten urz?d zaistnia?.

Przepi?kne to by?y lipy, cud natury. Pi?kne je stworzy? Bg, ale nie uodporni? ich na wszystko. Gdyby nie to sta?yby pewnie do dzi?. Nawet budowa nowej drogi nie zaszkodzi?aby im. Zajrza?y, na nieszcz??cie , "pobo?ne" i zobaczy?y cud: ?wi?t? rodzin? razem z osio?kami! Zacz??y si? gromadzi? baby z innych wsi. Kl?ka?y,modli?y si?, ?piewa?y, a w?adza te? by?a g?upia (zreszt? to podobno przywilej ka?dej w?adzy). Nie pomaga?y nawo?ywania ksi?dza, ?eby nie "cudowa?". W?adza kaza?a zamalowa? ?rodki lip. To podkre?li?o jeszcze widziad?o. Zacz??y si? gromadzi? coraz wi?ksze rzesze ludzi.Ksi?dz nie mg? ju? opanowa? sytuacji, cho? lipy sta?y pod ko?cio?em przy starym go?ci?cu. W?adza kaza?a wyci?? te przepi?kne drzewa co zdobi?y Przegini? setki lat. S?usznie, czemu nie uodporni?y si? na ludzk? g?upot?!

Jeszcze przed wyci?ciem lip pojechali do Przegini wujek (Kluszczy?ski) i Jego crka (Marysia), co to wtedy mieszkali w Sosnowcu. Pewnie nie byli godni, bo mwi?a mi Marysia, ?e ?adnego cudu nie widzieli i to w ?adnej lipie. Jedyny cud, jaki widzieli, to te rozmodlone baby.
Rzecz dzia?a si? naprawd? w Przegini w roku 1954. Tak si? zastanawiam, czy aby mj Ojciec nie zmarnowa? tych 30 lat pracy nauczycielskiej w tej w?a?nie wsi. Tak, ?atwo dzi? mwi?, ale przecie? On uczy? tylko czyta? , pisa? i liczy? a rozum, cho? zniewolony od wiekw, ka?dy ma swj.

Barczewo, listopad 2006, Jerzy Jopek

 
«pierwszapoprzednia12następnaostatnia»

Strona 1 z 2

Ciekawostki z przesz?o?ci

Dawne wierzenia i zwyczaje

Statystyka strony

Użytkowników : 2
Artykułów : 282
Odsłon : 146582

Go?cimy

Naszą witrynę przegląda teraz 43 gości