Racławice
"Zapomniani, nieznani - Żydzi zamieszkujący podkrakowskie wsie Racławice i Czubrowice".

Na podstawie pracy konkursowej: "Zapomniani, nieznani - Żydzi zamieszkujący podkrakowskie wsie Racławice i Czubrowice".

 

Czy wiesz, że w Racławicach i Czubrowicach również Żydzi mieszkali?

Społeczność żydowska obojga wiosek stanowiła niewielki ogół mieszkańców na przełomie wieków, ale Ci nieliczni zapisali się w historii wiosek, choć przez Zagładę, pamięć o nich została zapomniana.

Pierwsze zmianki o Żydach zarówno z Racławic jak i Czubrowic pochodzą z końca XVIII wieku, a dokładniej z 1789 roku. Wtedy, to szynkował czyli sprzedawał trunek Szmul Aronowicz w chałupie zamkowej w Racławicach. W szynku mieszkała z nim jego żona, a także dwie córki.

Natomiast w Czubrowicach w browarze dworskim sprawował swoje funkcje Wolf Szymonowicz.

Z 1791 roku pochodzi informacja, że w Czubrowicach mieszkały dwie rodziny żydowskie, liczące w sumie sześć osób. Wówczas Izraelitów nie było w Racławicach być może z tego powodu, iż byli nie mile widziani przez duchowieństwo, które świadczyło relacje, że Żydzi zakłócają nabożeństwa, a także biorą katolików do służby.

Wcześniejsze wzmianki pojawiają się wraz z księgami metrykalnymi, które do czasów dziejszch zachowały się w archiwum parafialnym.

Można oszacować, że Żydów w Racławicach w latach 1808-1823 było około trzydziestu, natomiast w Czubrowicach około dwudziestu. Wśród żydowskich mieszkańców pojawiają się dosyć ciekawe zawody, w tym zawód: karczmarzy, browarników, belfera, młynarza, krawców, handlarza, kuśnierza, hurtownika, robotnika i rolników.

W wyniku wprowadzania nowych zasach i obowiązków przez zabór rosyjski - Żydzi z Racławic i Czubrowic musieli opuścić wioski w 1823 roku ze względu na gorszącą restrykcję, która zakazywała zamieszkiwanie starozakonnym na wsi i w niektórych miastach, w odległości ok. 21,5 kilometra od granic Królestwa Polskiego.

Wówczas został przerwany rozkwit kultury żydowskiej na wsiach.

Należy dodać, że nie wszyscy opuścili wioski. Po 1823 roku została jedna rodzina w Racławicach i w Czubrowicach.

W 1838 roku w Racławicach mieszkał Jozef Buchner, syn Wolfa Buchnera, który posiadał już dziewięć lat po ojcu rolę, chałupę, chlew i stodołę. W jego domu mieszkało sześć osób płci żeńskiej i trzy osoby płci męskiej. Jozef posiadał zwierzęta hodowlane w tym: 1 konia, 2 krowy, 1 jałówkę, 5 owiec. Jego gospodarstwo było dobrze zaopatrzne w narzędzia rolnicze, miał jeden: pług, brony i radło, również w inwentarzu zapisany jest wóz. Był to zamożny i pracowity gospodarz. Płacił również podatek propinacyjny, a także zajmował się garncarstwem.

W latach 1851/1852 w Racławiach już mieszkał tylko Szlom Buchner wraz z żoną Krajndlą i dwoma córkami: Ryfką i Franciszką. Posiadał pole o powierzchni 5 mórg, również dodatkowo zajmował się garncarstwem.

W Czubrowicach po nakazie z 1823 roku została tylko rodzina Szymona Langsmana, który był młynarzem, dosyć biednym, ale pracowitym, posiadającym jedną krowę i trzy owce. W 1848 roku rodzina ta opuszcza wieś i tym samym Żydów, mniej więcej do lat 70/80 XIX w. nie było w Czubrowicach.

Od dekretu carskiego w 1862 roku, aż do 1939 roku - czas powrotu i rozwoju.

Istotnym dokumentem, a zarazem zbawiennym był wydany przez cara Aleksandra II dekret z 5 czerwca 1862, który znosił większość ograniczeń, w tym także ograniczenia wobec osiedlania się w strefach przygranicznych dla Żydów, a zrównywał tę społeczność z chrześcijanami w prawach i obowiązkach.

Dzięki temu dekretowi Żydzi mogli powrócić i znów zamieszkali w naszych miejscowościach. Niestety, tylko kilka rodzin osiedliło się na tych terenach. Zapewne w latach 90 XIX w. do Racławic przybyło małżeństwo Lewkowiczów z pobliskiego miasta Olkusza, natomiast w Czubrowicach zamieszkał Josek Grosman z żoną Chaną, miał na pewno z nią dwójkę córek: Czarną i Hannę.

W Racławicach małżeństwo Lewkowiczów: Berek i Entla z domu Gliksztejn, otworzyli sklep spożywczy, który prowadzili do czasów II wojny światowej, a raczej do roku 1940, kiedy to zmarł właściciel Berek Lewkowicz.

W 1914 r. wybucha I wojna światowa, do której zostaje powołany niejaki Lewkowicz, urodzony w 1892 roku w Racławicach...

Wcześniej, bo w 1908 r. w Paczółtowicach zostaje bestialsko zamordowany Moryc Ferber (karczmarz) z żoną Salomeą, a także miejscową służącą, która została "dobita siekierą". Wiadomość o zbrodni rozeszła się szeroko i być może do podobnych sytuacji tylko o mniejszej randze dochodziło już wcześniej i być może dlatego w tym samym roku Rubin i jego syn Josek Lender sprzedali część ich gruntów dworskich, na których kiedyś stał browar i karczma w Czubrowicach.

W okresie międzywojennym następuje rozkwit gospodarczy tutejszych Żydów. Syn Berka Lewkowicza- Hercyk, założył piekarnie w Racławicach między rokiem 1926, a 1928 w swoim rodzinnym domu. Wyroby Hercyka były cenione nie tylko przez rodzimych mieszkańców, ale także były rozwożone do pobliskich sklepów spożywczych- na przykład w Przeginii. Hercyk ożenił się z Czarną Grosman z Czubrowic, z którą miał liczne potomstwo. Siostra Hercyka- Ajdla wyszła za mąż za handlarza- Lewka Krycera. Miała z nim czwórkę dzieci.

Joskowi Grosmanowi w latach 20 XX w. spalił się dom wraz ze stodołą w Czubrowicach . Nie udało się ustalić przyczyny pożaru, który spalił pobiskie zabudowania chłopskie. Po spaleniu jego dobytku została założona straż ogniowa, a on sam zbudował bliżej drogi, nowy, drewniany, dom, kryty gontem i stodołę, w której miały być przechowywane produkty do rzedaży w sklepie. Josek był dobrym człowiekiem. Oddawał swój asortyment potrzebującym dzieciom. Także był osobą pobożną, przestrzegającą Talmudu- świadczą o tym relacje starszy osób.

W Czubrowicach również mieszkały rodziny Herca i Hendli Lewkowicz oraz Borucha i Dwory Braun.

Zagłada

1 września 1939 roku wybucha II wojna światowa, dla wielu osób różnej narodowości jest to ostatnia droga w swoim życiu ziemskim.

Przez niemieckiego okupanta zostały nałożone na Żydów specjalne obowiązki, które musiały być rygorystycznie przestrzegane pod groźbą kary śmierci. Opaski z niebieską gwiazdą Dawida, widoczne oznaczenia budynków, praca przymusowa, zakaz opuszczania miejscowości- to tylko z niektórych z nakazów, które godziły w godność ludzką.

Na wiosnę 1941 r. do Racławic przybywa liczna grupa Żydów z Krzeszowic. Tymczasem gmina Sułoszowa przeprowadziła spis mieszkańców gminy i okazało się, że w jej obrębie mieszkało 220 osób narodowości żydowskiej. W tym 153 osoby w Racławicach, 23 - w Czubrowicach, 32 - w Szklarach, 6 - w Woli Kalinowskiej, 4 - w Wielmoży i po jednej osobie w Sułoszowie i Łazach.

W lecie 1942 roku przychodzi zawiadomienie od wójta, że Żydzi mają się przenieść w terminie trzech dni do getta w Skale. Na drodze pańskiej, inaczej dutkowej odbywa się wysiedlenie Żydów rodzimych, którzy czekają na transport furmankami do getta skalskiego. "Tam się pozbierali. Wiele Żydówek płakało. Niektóre żegnały się z koleżankami. Wiedziały, że już nie wrócą. Wiedzieli, że jadą na śmierć".

Żydzi po dotarciu do Skały zostali pewnie w niej kilka tygodni. 26 sierpnia, lub 1 września rozpoczęła się likwidacja getta. Część Żydów seriami prowadzono na kirkut skalski, gdzie kilku gestapowców rozstrzeliwało ludzi z karabinów maszynowych. Inną część skierowano w długiej kolumnie drogą do Słomnik, skąd mieli później trafić do obozu zagłady w Bełżcu. Część Żydów przetrwała i powróciła do getta. 10 listopada tegoż samego roku została przeprowadzona kolejna likwidacja getta w Skale. Założeniem tej akcji było zamordowanie pozostałych Żydów, którzy ocaleli po pierwszej likwidacji. Złapanych Żydów zawieziono furmankami pod Wolbrom. Miejscem kaźni stał się las wolbromski, gdzie niewinne istoty ludzie rozstrzeliwano i zakopywano w dużym dole.

W taki oto sposób zgładzono społeczność żydowską nie tylko z opisywanych miejscowości, ale także z okolicznych. Z getta skalskiego przetrwało kilkunastu Żydów.

Żydzi z Czubrowic i Racławic również zginęli w Skale. Potwierdzają to powojenne zeznania ocalałej Pesli Lewkowicz. Podała ona w Instytucie Yad Vashem w Izraelu, iż jej dziadek Josek Grosman - właściciel sklepu spożywczego w Czubrowicach, został zamordowany razem z córką Czarną Lewkowicz- zoną Hercyka.

Mieli nadzieję

Nie wszyscy stawili się w dniu deportacji Żydów z Czubrowic do Skały. Wśród nich z Czubrowic znalazły się: Hanna Lewkowicz i jej córka Pesla, a takżeTauba Lewkowicz i prawdopodobnie jej siostrzenica Tola Braun. Wszystkie urodziły się w Czubrowicach i wszystkie przeżyły ten trudny okres okupacji.

Tauba i Tola ukrywały się u Antoniego Stochla, natomiast Hanna i Pesla otrzymały pomoc od rodziny państwa Sarotów z Czubrowic i to dzięki nim przeżyły.

Historia pomagania Hannie i Pesli Lewkowicz jest bardzo ciekawa. Obydwie często przychodziły po pożywienie do tej rodziny i otrzymywały je. Również przebywały przez pewien okres czasu w domu państwa Sarotów. Bezinteresowna, ofiarna i z czystego serca płynąca pomoc trwała do końca lat II wojny światowej, ale kontakty były utrzymywane długo po wojnie. Przykładem mogą być listy Pesli, które pisała do rodziny p. Sarotów z Izraela.

Źle natomiast wypadają Racławice na tle stosunków polsko-żydowskich w czasie, gdy Żydzi potrzebowali pomocy.

Świadczyć może o tym relacja powojenna jednego z mieszkańców Racławic- prawdopodobnie Stanisława Nogi. Zeznanie znajduje się w zbiorach Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie.

Skrót tejże relacji: Pewnego dnia znaleziono pięcioro Żydów, ukrywających się u Wawrzyńca Pomiernego, który mieszkał na końcu wsi. Wyśledził ich jeden chłop,u którego owi Izraelici posiadali swoje rzeczy. Chcąc zagarnąć ich kilkuletni dorobek życia, doniósł o tymże fakcie do Sołtysa. Tenże oto rozkazał, by znalezionych przyprowadzić do wsi i pilnować aż do momentu pojawienia się policjantów granatowych. Po przybyciu policjantów wywieziono wszystkich pole i tam rozstrzelano.

Historia ta jest opisana również w książce "Jest taki piękny słoneczny dzień... Losy Żydów szukających ratunku na wsi polskiej 1942-1945" B. Engelking. Z książki "Na jurajskim szlaku" J. Kantyki dowiadujemy się, że zamordowanymi była rodzina Lewkowiczów. Mordercami byli policjanci granatowi z Ojcowa, którzy również brali udział w okupacji pobliskich Łaz.

Druga historia pochodzi z ksiąki J. Grabowskiego. Historia jest podobną tragiczną w skutkach. W czerwcu 1944 roku dwunastu ludzi należących do straży nocnej otoczyli stodołę i znaleźli i wyłapali z niej sześcioro Żydów (małżeństwo Lewkowiczów i czwórkę dzieci Krotzerów). Związanych, płaczących i błagających o litość Żydów wywieziono na posterunek policji granatowej w Ojcowie/Sułoszowej, a później odesłano na żandarmerię w Wolbromiu gdzie zostali zgładzeni.

To dwie udokumentowane historie, ale przeszukiwań wykonywanych przez chłopów było więcej.

Podsumowując: ze 177 osób narodowości żydowskiej mieszkających w Racławicach i Czubrowicach bez wątpienia przeżyły tylko trzy kobiety i dziewczynka. Przeżyły dzięki pomocy udzielonej przez Antoniego Stochla i rodzinę p. Satotów z Czubrowic. Ich szlachetne czyny zasługują na pamięć. Natomiast w Racławicach rozstrzelno pięcioosobową rodzinę Lewkowiczów, którą wydał jeden Polak. Również zadenucjonowano sześciu Żydów. W okolicznych lasach zabito troje Lewkowiczów (w tym piekarza racławickiego Hercyka). Te haniebne czyny, popełnione przez niektórych Polaków, niech będą refleksją dla czytelników.

Nowa Polska

Tauba Lewkowicz i Tola Braun zaraz po kapitulacji III Rzeszy przechrzciły się w kościele parafialnym w Racławicach. Tauba przyjeła imiona: Maria, Bronisława, a Tola: Helena, Zofia. Potem zarówno Maria jak i Helena wyszły za mąż. Suknie do ślubu uszyła im miejscowa koleżanka/krawcowa. Potem sprzedały majątki i wyjechały do miasta Olkusza.

Natomiast Hanna i Pesla zaraz po wojnie przeniosły się do Krzeszowic, by stamtąd wyjechać do Wałbrzycha gdzie odwiedzała ich rodzina p. Sarotów. Ciężko było im się rozstać z Polską, w której się urodziły i mieszkały, a w której także spoczywają ich bliscy. Jednakże zdecydowały wyemigrować do tworzącego się państwa Izrael. Skąd pisały listy do rodziny p. Sarotów, które zachowały się do dzisiejszych czasów. Niestety kontakt został urwany na roku 1969...

Obecnie został nawiązany kontakt przez Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie z 85 letnią Peslą!


Jeżeli zaciekawił Cię ten artykuł, to napisz do mnie na ten adres mailowy: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.              Również wdzięczny byłbym osobom, które zechciałby podzielić się ze mną nowymi informacjami- napisz swoją opowieść! Zainteresowanym prześlę moją pracę- "Zapomniani, nieznani - Żydzi zamieszkujący podkrakowskie wsie Racławice i Czubrowice"

Konrad Piechota - laureat wyróżniony w ogólnopolskim konkursie "Historia i kultura Żydów polskich" organizowanego przez Fundacje Shalom.

 
II wojna światowa - szkoła powszechna i tajne nauczanie.

Po zajęciu Polski władze niemieckie zlikwidowały całkowicie polskie szkoły wyższe i średnie, a pozostawiły jedynie podstawowe i nieliczne zawodowe, o mocno okrojonym programie nauczania (nie nauczano wówczas geografii i historii)..Niemcy wydali także nakaz niszczenia podręczników szkolnych z przedmiotów humanistycznych (j. polskiego, geografii i historii). Wbrew temu rozporządzeniu, ówczesny kierownik szkoły w Racławicach, Stanisław Wrona zdołał ukryć wśród mieszkańców wsi zakazane książki. Natomiast pozostały zbiór szkolnej biblioteki został zrabowany i wywieziony przez okupanta. W czasie okupacji na terenie wsi, w domach Franciszka Chochoła, Franciszka Tomczyka i organisty Ludwika Zająca, odbywało się tajne nauczanie. Działalność tą prowadziły nauczycielki Maria Fritcówna i Florencja Chmielowska, które były zatrudnione w tutejszej szkole powszechnej. Oprócz tego istniało we wsi tajne kółko dokształcające, które zorganizował i prowadził żołnierz Armii Krajowej Józef Domagała. Spotkania odbywały się w domu znanego nam Wawrzyńca Wadowskiego. Jak wspomina Józef Domagała, była to niewielka, licząca kilka osób grupa młodzieży, która po ukończeniu szkoły powszechnej, pragnęła pogłębić swą wiedzę m.in. z zakresu j. polskiego, historii i geografii. W tym celu korzystali oni z podręczników ukrytych przez wspomnianego kierownika szkoły.

K. Tomczyk Dzieje wsi i parafii Racławice, Kraków 2000.

 
Józef Piłsudski w Racławicach

Mało kto wie, że w Racławicach przez krótki czas przebywał Józef Piłsudski, późniejszy naczelnik państwa, wódz naczelny Wojska Polskiego i premier Polski. Było to 7 sierpnia 1914 roku.    

Jak wiemy 28 lipca 1914 roku doszło do wybuchu pierwszej wojny światowej. Do walki między sobą stanęły m.in. państwa zaborcze. Wobec tego faktu zwolennicy orientacji austropolskiej wystąpili z hasłem zbrojnej akcji przeciwko Rosji. Wystąpienie to poprzedziła mobilizacja oddziałów strzeleckich w Krakowie i Krzeszowicach. Na 5 sierpnia 1914 roku wyznaczono mobilizację w Krzeszowicach, na którą przybył Józef Piłsudski. Pomimo wielu trudności udało się zmobilizować około 1500 żołnierzy, którzy w dniach 6 - 12 sierpnia 1914 roku przekroczyli granicę zaboru rosyjskiego w Racławicach i poprzez Przeginię, Skałę, Miechów pomaszerowali na Kielce.

7 sierpnia 1914 roku granicę zaboru przekroczył oddział strzelców dowodzony przez Józefa Piłsudskiego, który zatrzymał się w Racławicach, prawdopodobnie by odpocząć i zaopatrzyć się w żywność. Tu spotkała ich przykra niespodzianka - społeczeństwo racławickie nie przejawiało większej radości na widok wkraczających oddziałów polskich. Podobnie zachowywała się ludność w innych miejscowościach, przez które przechodzili strzelcy. Towarzyszący żołnierzom kapelan wojskowy, tak oto opisuje m.in. postawę mieszkańców Racławic - Ludność nie przyjęła nas z obiecanym entuzjazmem, obojętna nawet nie chętna. Kupić trudno było. Krzyk i skargi przed komendantem kobiety, że jej za gęś zapłacili tylko dwa złote i wiele innych pretensji.

 Po kilku tygodniach, które upłynęły od przemarszu strzelców dokonano wykopu słupa granicznego znajdującego się w Racławicach, który następnie został przewieziony do Krzeszowic. Przemarsz oddziałów Piłsudskiego przez granicę zaboru rosyjskiego upamiętnia obelisk znajdujący się w Paczółtowicach.

Kazimierz Tomczyk

 

 
Ks. Felicjan Słomczyński – proboszcz w latach 1854-1892.

W 1854 roku plebanem w Racławicach został ks. Felicjan Słomczyński, który zaraz po przybyciu do parafii rozpoczął starania o przeprowadzenie remontu kościoła i budynków plebańskich. Jego działalność na tym polu przedstawia się następująco: W 1859 roku  prowadził budowniczego w celu sporządzenia kosztorysu remontu. Trzy lata później uzyskał zatwierdzenie funduszy na remont świątyni, dzwonnicy oraz oparkowania cmentarza w kwocie 2418 rubli i 10 kopiejek.

Kiedy rozpoczęto remont kościoła, tego nie wiemy. Dopiero z 1867 roku pochodzi wzmianka o przeprowadzanych pracach remontowych, które prawdopodobnie ukończono w 1870 roku, bowiem taka data została umieszczona na jednej z belek stropowych w dzwonnicy. (data jest widoczna do dzisiaj). W 1868 roku ks. Słomczyński uzyskał pozwolenie i dotację rządową na wybudowanie nowej plebanii. Koszty wystawienia plebani obliczono na 1963 ruble i 91 kopiejek, z czego 10 proc. miało pochodzić z dotacji państwowej, zaś pozostała kwota ze składek parafian.

Dwa lata później, tj. w 1872 roku, ks. Słomczyński wraz z parafianami ufundował dzwon, zapewne jako podziękowanie Bogu za szczęśliwe ukończenie prac remontowych.  W 1885 roku kosztem parafian z Czubrowic, Szklar i Zawady, został odnowiony ołtarz boczny po lewej stronie. Prace konserwatorskie przeprowadził bliżej nam nie znany Bronisław Stelmachniewicz. Prawdopodobnie odnowiono wówczas drugi ołtarz boczny (zapewne prace sfinalizowali mieszkańcy Racławic). Ks. Felicjan Słomczyński zmarł 9 grudnia 1892 roku, w wieku 78 lat. Był proboszczem w Racławicach przez 38 lat. Jest pochowany na cmentarzu parafialnym.

 (K. Tomczyk, Dzieje wsi i parafii Racławice, Kraków 2000, s. 84-87).

 
Oddział partyzancki "Szturm" - 1944 r.

Dnia 24 sierpnia 1944 roku, wczesnym rankiem z kierunku Zawady przez wieś Racławice przechodzili partyzanci radzieccy, którzy następnie weszli do lasu należącego do leśnictwa Dubie, gdzie zamierzali odpocząć, a nocą podążyć w kierunku Zakopanego. Dowódcą tego oddziału, liczącego 150 ludzi był kpt. Iwan Iwanowicz Karawajew. Przy jego oddziale były też dwie grupy desantowe do zadań specjalnych, liczące łącznie 20 osób. Około godziny 10, Niemcy po wykryciu partyzantów przystąpili do walki, wprowadzając samolot, czołg i piechotę. Walka trwała przez cały dzień i zakończyła się dużymi stratami niemieckimi. Partyzanci stracili 54 ludzi, z czego 32 zabitych złożono do wspólnej mogiły w Dubiu, na zboczu wzniesienia uroczyska leśnego „Widoma”, nad którym stoi pomnik.
(K. Tomczyk, Dzieje wsi i parafii Racławice, Kraków 2000, s. 117, 118.)

 
śp.ks. Bolesław Kołacz

9 listopada 2013 r. zmarł wieloletni proboszcz parafii w Lipnicy Wielkiej na Orawie - ks. Bolesław Kołacz. Miał 85 lat. Kołacz był proboszczem w Lipnicy od 1977 roku do 2003 roku. W 2008 roku był administratorem parafii po śmierci swojego następcy. Potem przeszedł na emeryturę zamieszkując jednak w parafii w Lipnicy. W latach 1968-1977 był proboszczem w Racławicach.

 
Szkoła w 1918 r.

Szkoła w Racławicach rozpoczęła funkcjonowanie w roku szkolnym 1917/1918, na co wskazują zachowane do dziś dzienniki lekcyjne. Jak podaje Kronika Powiatu Olkuskiego z czerwca 1918 roku, na terenie wsi istniały 3 szkoły, do których uczęszczało 300 dzieci. Wspomniane szkoły nie należy utożsamiać jako 3 oddzielne jednostki oświatowe, lecz jako jedna instytucja podzielona na 3 placówki (filie), mieszczące się i nauczające w domach miejscowych gospodarzy. Jednym z tych , którzy udostępniali swe pomieszczenia był Izydor Wadowski, zamieszkały na końcu wsi od strony Paczółtowic. Każda z tych placówek (szkół) miała swego kierownika, przy czym o dwóch nie posiadamy wiadomości, natomiast wiemy, że kierownikiem pierwszej szkoły była niejaka Zawiszanka,. Ona to wraz z proboszczem Julianem Królem i pozostałymi nauczycielami, dołożyła wielu starań w propagowaniu oświaty na terenie wsi. Jak podaje dalej wspomniana Kronika Powiatu Olkuskiego, oni to  z niestrudzonym zapałem wpajali starszym i dzieciom, przy każdej sposobności poczucie godności narodowej, zamiłowania do tradycji i przeszłości historycznej. Wyrazem ich zaangażowania, świadczy zorganizowanie w dniach 4 i 5 maja 1918 roku, uroczystych obchodów uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Podczas tej uroczystości śpiewano pieśni patriotyczne, deklamowano wiersze, a także przedstawiono zebranym mieszkańcom znaczenie Konstytucji dla ludu polskiego. Uroczystość ta wycisnęła niezatarte znamię w sercach ludu.(K. Tomczyk, Dzieje wsi i parafii Racławice, Kraków 2000, s. 98, 99 ).

 
Pożar domu - 1935 r.

19 czerwca 1935 roku spłonął dom Jana Kameli. (Gazeta Tygodniowa 1935, nr 27).

 
Epizod z powstania styczniowego - 1863 r.

Po południu, 5 kwietnia 1863 r., po potyczce pod Szklarami  z polskimi oddziałami powstańczymi, oddziały wojska rosyjskiego  stanęły obozem pod Racławicami. Kilkunastu dragonów udało się z obozu do Gorenic, gdzie dokonało w rabunku w miejscowym dworze. (Czas, R. 16, nr 81).

 
Likwidacja grupy przestępczej - 1943 r.

 W czasie okupacji na terenie Racławic i okolic działała kilkuosobowa, uzbrojona grupa złodziei dająca się we znaki tutejszym mieszkańcom. Na czele tej grupy, niesłusznie nazywanej partyzantami stał niejaki Guzik. Kres działalności bandy Guzika nastąpił pod koniec listopada 1943 roku, kiedy to podczas obławy urządzonej w Racławicach przez polską policję (granatową) i niemiecką, został zastrzelony Guzik a jego kompan schwytany i odstawiony do żandarmerii. Zdarzenie to miało miejsce na gospodarstwie Stanisława i Katarzyny Matluchów, które wówczas było położone w szczerym polu, pomiędzy Racławicami a wsią Szklary. Z relacji Marii Skotnicznej, córki Matluchów dowiadujemy się, że Guzik nie zginął od razu, lecz najpierw został pojmany, potem pobity, a następnie zmuszony do ucieczki i wtedy zastrzelony. Początkowo został pochowany tuż obok zabudowań Matluchów, potem przeniesiono go na wzgórze zwane „Łysica”, skąd zabrano go i pochowano podobno na tutejszym cmentarzu.

Policja aresztowała również gospodarza Stanisława Matlucha, bowiem istniało podejrzenie, że sprzyjał poszukiwanym. Po przeszło tygodniowym pobycie w areszcie w Krzeszowicach, gdzie był przesłuchiwany, został zwolniony i uznany za niewinnego, nie mającego nic wspólnego z Guzikiem, który u niego pojawił się przypadkowo. W obławie uczestniczył m.in. st. sierżant Józef Niejadlik, pełniący w czasie okupacji funkcję komendanta rejonowego Polskiej Policji (granatowej) w Krzeszowicach. Po wojnie w dniach 25-27 maja 1945 roku komendant był przesłuchiwany przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego i zeznał wtedy: Ja, Józef Niejadlik przyznaję się, że byłem w Racławicach na obławie wraz z policją polską i niemiecką, tam był zastrzelony Guzik, a drugi zatrzymany i odstawiony do żandarmerii... 

(K. Tomczyk, Dzieje wsi i parafii Racławice, Kraków 2000).

 
Dawny cmentarz

W obrębie kościoła parafialnego w Racławicach  znajduje się pierwotny cmentarz. Zmarłych grzebano na zewnątrz jak i wewnątrz kościoła. Z uwagi na niewielkie rozmiary podziemnej krypty, chowano w kościele prawdopodobnie tylko księży. Po roku 1747, w związku z zaleceniem Konsystorza (Rady Biskupiej), zaprzestano grzebania zmarłych w kościołach oraz likwidowano pochówki z krypy kościelnych. Cztery lata później, w roku 1751 miejscowy pleban Jakub Kosecki wykonując polecenie władz kościelnych oczyścił groby znajdujące się pod kościołem. Szczątki zmarłych zostały pochowane przy bocznym wejściu do kościoła od strony południowej. Jak podaje wzmianka w tym obrzędzie uczestniczyło 30 kapłanów. Cmentarz przykościelny pełnił swą funkcję do 1841 roku., tj. do czasów wybudowania obecnego cmentarza.  Jak wspomniano wyżej w świątyni znajduje się podziemna krypta. Jest ona umieszczona pośrodku kościoła. Do jej wnętrza można się dostać po uprzednim otwarciu drewnianego włazu w podłodze, zejściu po kilku schodach oraz przedostaniu się przez dość niski, wąski otwór. Cała krypta wymurowana jest z kamienia. Jej sklepienie ma kształt łukowy, podłoże wypełnione jest całkowicie ziemią (gliną). Wymiary krypty wynoszą około 4,5 m. długości , 4 m. szerokości, zaś wysokość nie przekracza dwóch metrów. (K. Tomczyk, Dzieje wsi i parafii Racławice, Kraków 2000).

 

 
«pierwszapoprzednia12następnaostatnia»

Strona 1 z 2

Ciekawostki z przeszłości

Dawne wierzenia i zwyczaje

Statystyka strony

Użytkowników : 2
Artykułów : 280
Odsłon : 135386

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 13 gości