Jerzmanowice


Ks. kanonik Jzef Krzykawski (3)

W poprzednich numerach NATANAELA przybli?y?em dzieje naszego by?ego proboszcza ks. kan. Jzefa Krzykawskiego, od Jego narodzin, poprzez m?ode lata nauki, do otrzymania ?wi?ce? kap?a?skich i pos?ugi kap?a?skiej przed obj?ciem naszej parafii. Tym razem przypomnijmy sobie Jego pobyt w parafii Jerzmanowice. To czasy, ktre pami?tamy, a poznamy je z opowie?ci Ksi?dza.

Zdj?cie z 1978 r. przedstawia ks. kanonika Jzefa Krzykawskiego (1925 - 2015), Jana Micha?a ?urowskiego (1897 - 1989), seniora rodu ?urowskich, w stroju krakowskim - symbolu polsko?ci, dra nauk medycznych Czes?awa ?urowskiego oraz jego ?on? Krystyn? i crk? Ann?.

Mnie, Jzefa Krzykawskiego, ks. bp dr Jan Jaroszewicz postanowi? przenie?? do parafii Jerzmanowice, uprzedzaj?c mnie, ?e nie b?d? mia? ?atwej pracy, poniewa? przed dwoma poprzednimi proboszczami niektrzy parafianie zamykali drzwi do ko?cio?a. Przy prbach rozwi?zania tych problemw odnoszono si? do ks. bpa w sposb arogancki. Na pocieszenie pad?a obietnica, ?e nie musz? tam d?ugo by?.

Zgodnie z umow? przyjecha?em do Jerzmanowic 10 stycznia 1971 r.

Okaza?o si? , ?e poprzedni proboszcz ks. Henryk Wie?niak oraz wikariusz ks. ??tak zostali ju? przeniesieni do innych parafii, a funkcj? proboszcza tymczasowo pe?ni? ks. bp Edward Materski.

Plebania by?a jeszcze zaj?ta przez rzeczy poprzedniego proboszcza i przez jego gospodyni? Ludwik?, ktra o?wiadczy?a, ?e mo?e si? wyprowadzi?, gdy jej zapewni? inne mieszkanie. Dlatego ponad miesi?c musia?em na nocleg je?dzi? do brata w Krakowie, w czasie ostrej zimy.

Dopiero w po?owie lutego rzeczy ks. Wie?niaka zabra? samochd, a pod koniec lutego wyprowadzi?a si? pani Ludwika.

Rozpocz??em pierwsze kontakty z parafianami, chocia? po kol?dzie nie chodzi?em, poniewa? uczyni? to ju? ks. prefekt, wbrew instrukcji ks. biskupa.

Moj? pierwsz? inwestycj? by? o?tarz zwrcony twarz? do wiernych, zgodnie ze skazaniami Soboru Watyka?skiego II.

Wprowadzi?em Msz? ?w. szkoln? o godz. 10. Sprawdzi?em punkty katechetyczne w ?azach i Gotkowicach, gdzie uzgodni?em wynagrodzenie za opa? i wynajem.

W drug? niedziel? po Objawieniu zorganizowa?em zebranie komitetu parafialnego w celu uzgodnienia przysz?ych prac, zw?aszcza na plebanii, ktra by?a w op?akanym stanie. Nale?a?o przygotowa? wikariat dla ks. Waldemara Lachowskiego, uporz?dkowa? otoczenie plebanii. Rozpocz??em zbieranie ofiar na potrzeby ko?cio?a. Zakupi?em 10 ?awek, przygotowa?em konfesjona? dla s?abo s?ysz?cych i ornat filetowy, oraz dywan do ko?ci?ka, aby przygotowa? tam uroczysto?ci odpustowe przypadaj?ce na ?w. Jana. Zamykanie kaplicy i jej wietrzenie by?o mo?liwe dzi?ki wykonaniu kraty wej?ciowej przez pana Tadeusza Krzystanka. Przyst?pi?em do uroczystego po?wi?cenia pl, czego dotychczas nie praktykowano.

M?odzie? ufundowa?a wzmacniacz do ko?cio?a. Uda?o si? wykona? drog? bit? do plebanii i na jej podwrku. Wytynkowano fundamenty plebanii i gara?, oraz przebudowano kanalizacj? na plebanii, ks. prefekt otrzyma? ?azienk?. Z plebanii przeprowadzono wod? do zakrystii w ko?ciele i do organistwki. By?o wiele indywidualnych ofiar, np. panowie Zenon Mrozowski i Stanis?aw Kie?kowicz kupili pascha?, inne osoby przekaza?y 4 alby, 2 kom?e i kilka innych rzeczy.

W grudniu 1971 r. rozpocz??em starania o wykonanie ogrzewania akumulacyjnego ko?cio?a. By?o to du?e przedsi?wzi?cie: starania o zezwolenie z energetyki, wykonanie dokumentacji, wynaj?cie wykonawcw i nadzoru, zakup materia?w i wykonanie instalacji, Dzi?ki ofiarno?ci parafian z Jerzmanowic, Gotkowic i ?az, wn?trze ko?cio?a ju? nie by?o pokryte szronem.

Po Nowym Roku 1972 rozpocz??em pierwsz? kol?d? w tej parafii, by?em wdzi?czny gospodarzom za podwiezienie mnie furmank?, gospodyniom za pocz?stunek. Ofiary by?y raczej umiarkowane w stosunku do innych parafii, cz?sto nie podejmowa?em ofiary, mwi?c, ?e macie du?e wydatki, np. na budow? domu, zakup samochodu. Jednocze?nie stwierdzi?em, ?e wielu parafian nie ucz?szcza na Msz? ?w. w niedziel?, obci??aj?c tym samym swoje sumienie. Prosi?em o punktualne przychodzenie do ko?cio?a m?odzie? m?sk? i powrt do domu bez zatrzymywania si? w gospodzie.

13 lutego odby?a si? konsekracja ks. bpa prof. Jana Gurdy w Kielcach i na t? uroczysto?? pojecha? ks. prefekt z ministrantami.

W ka?dy pi?tek odbywa?a si? Droga Krzy?owa, a Gorzkie ?ale w niedziel? z kazaniem pasyjnym.

Dokonali?my otynkowania murw wok? ko?cio?a dzi?ki ofiarno?ci parafian na zakup cementu, piasku i zap?at? wykonawcom.

30 lipca 1972 r, po?egnali?my serdecznie ks. prefekta Waldemara Lachowskiego, skierowanego na studia historyczne do Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jednak okaza?o si? p?niej, ?e zosta? usuni?ty z tej uczelni.

W pa?dzierniku zawiadomi?em parafian, ?e w zakrystii s? ju? nowe meble. W ksi?dze wizytacji biskupich ju? od przedwojny ten problem by? ci?gle podnoszony, ze wzgl?du na fatalny stan wyposa?enia zakrystii. Wreszcie ta sprawa zosta?a za?atwiona. Przedtem pomalowano zakrysti? i przedsionek ko?cio?a. Jednocze?nie zabezpieczono okna, ktre zrobi? pan Henryk Mirek.

Jase?ka salezja?skie wystawione w naszej parafii przez kilka dni, cieszy?y si? du?ym uznaniem. Te jase?ka wystawiali?my rwnie? w innych parafiach: w Przegini, Smardzowicach, Minodze i S?spowie.

W 1973 r. chodz?c po kol?dzie zosta?em przyj?ty w 293 domach, za co serdecznie podzi?kowa?em.

Na cmentarzu grzebalnym nast?pi?o pewne uporz?dkowanie, w tym wycinka drzew.

W 5 niedziel? wielkanocn? nast?pi?o po?wi?cenie sztandaru ZBOWiD u. Natomiast 15 lipca nast?pi?o po?wi?cenie sztandaru ?w. Barbary, daru grnikw.

Zbli?a? si? czas uroczysto?ci nawiedzenia obrazu M. B. Cz?stochowskiej w naszej parafii, dlatego zorganizowali?my malowanie ko?cio?a w?asnym sposobem. Rodzice dzieci pierwszokomunijnych ofiarowali kielich. Na pocz?tku sierpnia odby?y si? rekolekcje przygotowuj?ce to nawiedzenie obrazu przez ksi??y misjonarzy.

Zd??yli?my jeszcze odnowi? stacje Drogi Krzy?owej, lichtarze, lichtarzyki, oraz rozpocz?? z?ocenie o?tarza, zakupi? nowy obrus na wielki o?tarz, trzy du?e kryszta?owe wazony, ornat Maryjny, kap?, oraz nowe konfesjona?y i pokrowce na o?tarze. Puszk? komunijn? zafundowali hutnicy.

Nawiedzenie obrazu nast?pi?o 6 i 7 sierpnia. Trasa od B?b?a do ko?cio?a udekorowana by?a parometrowymi krzy?ami, przystrojonymi liliami. Wykonano cztery bramy z has?ami i o?tarz polowy na cmentarzu. Wiele osb by?o zaanga?owanych w te przygotowania, na wyr?nienie zas?uguje Zofia Szlachta. W uroczysto?ci wzi?? udzia? ks bp Edward Materski, ktry nie szcz?dzi? nam pochwa?, oraz siostry zakonne: Wanda Polak, Helena Trulka z Jerzmanowic, oraz z Gotkowic Jzefa Kie?kowicz i Marianna Sygulska. Wizyta duszpasterska w 1974 r. utwierdzi?a mnie w przekonaniu, ?e parafianom powodzi si? coraz lepiej, przyby?o du?o nowych domw, a szczeglnie ucieszy?o mnie kszta?cenie m?odzie?y w szko?ach zawodowych i oglnokszta?c?cych, natomiast ze smutkiem stwierdzi?em zaniedbania wielu osb, a szczeglnie m??czyzn w ucz?szczaniu na Msz? ?w. w nie-dziel?. Innym powodem do zmartwie? to by? alkoholizm, ktry by? nieszcz??ciem dla wielu rodzin.

Jeszcze w tym roku uda?o mi si? wykona? konserwacj? organw i elektryczny nap?d dzwonw, dzi?ki panu Edwardowi Angielskiemu, jak rwnie? poz?acanie ambony i chrzcielnicy, oraz zewn?trzne malowanie ko?cio?a.

W czerwcu 1975 r. odby?o si? bierzmowanie 189 osb, ktre przeprowadzi? ks. bp Edward Materski. Natomiast 28 pa?dziernika 1976 r. odby? si? pogrzeb ks. Henryka Wie?niaka. Wa?ne wydarzenia nast?pi?y w 1977 r. W niedziel? Palmow? pojecha?em do Szklar, gdzie wwczas przyby? ks. kardyna? Karol Wojty?a. W trakcie rozmowy zasugerowa?em przeniesienie parafii Jerzmanowice do Diecezji Krakowskiej.

24 sierpnia, w odpust parafialny ?w. Bart?omieja przyby? ks. bp Jan Jaroszewicz oraz 42 kap?anw z okazji 25 lecia mojego kap?a?stwa i moich kolegw z seminarium.

O tej uroczysto?ci i o nast?pnych wydarzeniach z dziejw ks. kanonika Jzefa Krzykawskiego, czyli i naszych dziejach, dowiemy si? ju? z nast?pnego numeru NATANAELA.

Zygmunt Krzystanek

 


Ks. kanonik Jzef Krzykawski

Wieloletni by?y proboszcz Parafii Jerzmanowice, ks. kan. Jzef Krzykawski zako?czy? swj ?ywot 28 pa?dziernika br., w 90 roku ?ycia i 63 roku kap?a?stwa. Jego duszpasterstwo w naszej parafii trwa?o 26 lat na stanowisku proboszcza i 14 lat jako rezydenta. Ostatnie 5 lat sp?dzi? ju? w Domu Ksi??y Chorych w Krakowie.

Czterdziestoletni pobyt ksi?dza w naszej parafii nale?y zaliczy? do rekordowych. Chocia? absolutnym rekordzist? wszech czasw by? w naszej parafii ks. Wojciech Franciszek Indecki, urodzony w 1711 r., wy?wi?cony w 1736 r., ktry by? tu proboszczem od 1741 r. przez 50 lat.

Sprawowanie duszpasterstwa przez okres jednego pokolenia przez ks. kan. Jzefa Krzykawskiego, by?o wydarzeniem niezwyk?ym. Dlatego po przekazaniu funkcji proboszcza swojemu nast?pcy, ks. kan. Andrzejowi Ciesielskiemu i pozostaniu rezydentem w naszej parafii, niektrzy parafianie ?yczyli sobie, aby na ?amach miesi?cznika naszej Gminy Ostaniec, z ktrym wwczas wsp?pracowa?em, podsumowa? Jego donios?e dokonania. Przed pi?tnastu laty mia?em spotkania w tej sprawie z Ksi?dzem, ktry pocz?tkowo by? tym zainteresowany i udzieli? mi wyczerpuj?cych informacji na temat swoich dziejw. Po pewnym czasie jednak prosi?, aby zaniecha? realizacji tego pomys?u, w obawie pogorszenia swego po?o?enia jako rezydenta. W p?niejszych latach zapowiedzia? napisanie i opublikowanie swych wspomnie?, co rzeczywi?cie nast?pi?o w tym roku.

Poniewa? nie wszyscy parafianie zapoznali si? z Jego ksi??k? pt. Jak dorasta?em do kap?a?stwa i kap?a?stwo prze?ywa?em, postaram si? przekaza? te jego wspomnienia, ktre us?ysza?em. Zrobi? to by? mo?e nieudolnie, ale na pewno wiarygodnie. A by?o to mniej wi?cej tak:

Ja, Jzef Krzykawski urodzi?em si? 16 lutego 1925 r., w Ksi??u Ma?ym, jako syn Stanis?awa i Zofii ze ?mudw. Mia?em starsz? siostr? Mari?, urodzon? w 1922 r., oraz m?odsze rodze?stwo: brata Stefana, urodzonego w 1927 r., siostr? Cecyli?, urodzon? w 1929 r. i najm?odszego brata Stanis?awa urodzonego w 1937 r.

Rodzice posiadali 3-morgowe gospodarstwo, dlatego ojciec dorabia? jako murarz.

W szstym roku ?ycia ci??ko zachorowa?em na dyfteryt i moje ?ycie by?o powa?nie zagro?one.

Do szko?y podstawowej ucz?szcza?em w Ksi??u Ma?ym. B?d?c w 5 i 6 klasie tej szko?y zast?powa?em ojca w pracach polowych przy koszeniu zbo?a, orce, czy wykopkach ziemniakw.

Po uko?czeniu 6 klasy szko?y podstawowej zda?em egzamin do gimnazjum w J?drzejowie w roku szkolnym 1937/1938. Po wybuchu wojny, ju? w 1940 r. niestety szko?? zamkni?to.

Mimo panuj?cej biedy, rodzice skierowali mnie na tajne nauczanie, ktrego mi udziela? ukrywaj?cy si? polski oficer.

W 1941 r. dostaj? si? do szko?y handlowej w Miechowie, ktra w 1943 r. zostaje rwnie? rozwi?zana. Na dodatek, mj rocznik w styczniu 1943 r. zosta? wcielony przez okupanta niemieckiego do Junakw (Baudienst). Tam prze?y?em koszmar: ci??ka praca fizyczna na trasie kolejowej Bie?anw Prokocim P?aszw, g?odowe wy?ywienie, sk?adaj?ce si? z gorzkiego chleba razowego, nie wiadomo jakich ro?lin u?ywano do jego wypieku, czarnej kawy zbo?owej. Nocowali?my w barakach, w ktrych trudno by?o spa? i odpocz?? ze wzgl?du na robactwo: pluskwy, pch?y i wszy. [Od Autora: p?niej dowiedzia?em si?, ?e razem z Nim przebywa? tam mj s?siad, ?. p. Jzef Pogan z Jerzmanowic, ten sam rocznik].

W sierpniu 1944 r. dokona?em udanej ucieczki z Junakw, ale musia?em si? ukrywa?.

W tym samym miesi?cu dokonano pacyfikacji Ksi??a Ma?ego, w wyniku ktrej zamordowano 72 osoby. W nocy kopa?em z koleg? zbiorowy grb. Szcz??liwie moja rodzina ocala?a.

Domy zosta?y spalone, naszym schronieniem by?a piwnica. Zostali?my ?ebrakami.

17 stycznia 1945 r. wkroczy?y wojska radzieckie i ju? na prze?omie stycznia i lutego dokonano rozstrzelania cz?onkw Armii Krajowej.

W marcu 1945 r. dokonano otwarcia gimnazjum i liceum w Miechowie. Zosta?em przyj?ty do liceum, mimo moich brakw z polskiego, matematyki i obcego j?zyka. Propagowany by? j?zyk rosyjski, ja jednak wybra?em j?zyk niemiecki i ?acin?. Du?o wysi?ku w?o?y?em w nadrobienie tych zaleg?o?ci. Matur? zda?em w 1946 r.

By?em w domu wychowany w g??bokiej wierze katolickiej. Mj stryj, czyli brat mojego ojca Stefan Krzykawski by? kap?anem, ktry jednak zmar? w 1936 r., w czwartym roku kap?a?stwa. Stryj na zawsze pozostanie dla mnie wzorem i idea?em kap?ana. Mi?dzy innymi z tego wzgl?du wst?pi?em do Wy?szego Seminarium Duchownego w Kielcach, chocia? zawsze bli?szy by? mi Krakw. By?em czwartym kandydatem do stanu duchownego z Parafii Ksi?? Ma?y.

Ordynariuszem Diecezji Kieleckiej by? wwczas ks. bp Czes?aw Kaczmarek, sufraganem ks. bp Franciszek Sonik. Rektorem Seminarium by? ks. dr Szczepan Sobalkowski, a wicerektorem ks. dr Stanis?aw W?adyga. Jednym z profesorw by? ks. Jan Jaroszewicz, p?niejszy biskup. Wielu profesorw doje?d?a?o z Krakowa. Na moim kursie by?o nas dziesi?ciu i wszyscy ko?czymy Seminarium w 1952 r. ?wi?ce? udziela nam ks. bp Franciszek Sonik, poniewa? ks. bp Czes?aw Kaczmarek by? wwczas wi?ziony przez w?adze PRL.

W czasie studiw nie by?em prymusem, poniewa? mia?em braki ze szko?y ?redniej, jednak rektor zauwa?y? moj? pracowito?? i uczyni? mnie ogrodnikiem Seminarium, a na pi?tym roku zosta?em ceremoniarzem biskupa i diakonem rocznym, co by?o wyr?nieniem.

O dalszych kap?a?skich losach ?p. ks. kan. Jzefa Krzykawskiego b?dzie mo?na przeczyta? w nast?pnym numerze NATANAELA. Na kolejnych stronach prezentujemy z zdj?cia z uroczysto?ci pogrzebowych w naszej parafii (pi?tek, 30 pa?dziernika) i w Ksi??u Ma?ym (sobota 31 pa?dziernika) z udzia?em ksi??y biskupw i wielu kap?anw. W dzie? Wszystkich ?wi?tych spocz?? ju? w rodzinnym grobowcu i zebrani na naszym cmentarzu mogli?my si? w czasie Mszy ?w. pomodli? si? za Jego dusz?.

Zygmunt Krzystanek

 
Ks. kanonik Jzef Krzykawski (2)


W poprzednim numerze NATANAELA opublikowane zosta?y zdj?cia z uroczysto?ci pogrzebowych ksi?dza Jzefa Krzykawskiego oraz zosta?y przedstawione dzieje do czasu otrzymania przez Niego ?wi?ce? kap?a?skich 29 marca 1952 r. Poznajmy Jego dalsze losy ju? jako kap?ana, wed?ug Jego opowie?ci.

Ja Jzef Krzykawski na nast?pny dzie? pierwsz? Msz? ?w. odprawi?em na Jasnej Grze przed obrazem Matki Boskiej Cz?stochowskiej, a Msz? ?w. prymicyjn? w Ksi??u Ma?ym 16 kwietnia tego samego roku.

Zosta?em kap?anem i otrzyma?em skierowanie do Skalbmierza, gdzie proboszczem by? ks. kan. Antoni G?bka, a wikariuszem ks. Julian Kowalik. Koledzy mnie ?a?owali, poniewa? uwa?ali proboszcza za osob? surow? i rygorystyczn? i ?e tam nie wytrzymam.

By?em tam jednak przez siedem lat. Powszechnie uwa?ano, ?e proboszcz buduje ogrodzenie cmentarza, alejki, kaplic?, czy dom dla s?u?by ko?cielnej. W rzeczywisto?ci by?o to wszystko pod moim dozorem. Wszyscy starali?my si? uczciwie s?u?y? wiernym i w konfesjonale i dzieciom w szkole.

Pod koniec pobytu Kuria Diecezjalna zaproponowa?a mi funkcj? prokuratora [ekonoma] dla Seminarium i Kurii. By? mo?e dostrze?ono jakie? moje zdolno?ci inwestycyjne? Otrzyma?em dwa tygodnie do namys?u. Nie interesowa?a mnie jednak funkcja urz?dnika w Kurii. Odmwi?em.

Mia?em nast?pn? propozycj? od ks. bpa Czes?awa Kaczmarka: wyjazd na jeden rok szkolny 1957/58 do Wolbromia, a nast?pnie do Skorczowa, do utworzenia parafii. W lipcu 1958 r. przenios?em si? z Wolbromia do Skorczowa. Parafia w Skorczowie mia?a si? sk?ada? jeszcze z trzech miejscowo?ci: Be?zw, Po?miechy i Kamie?czyce, ktre nale?a?y do r?nych parafii, a ktre by?y odleg?e od siebie od 5 do 8 km. Inicjatorem powstania tej parafii by? Stanis?aw ?laski, dawny w?a?ciciel 300 ha posiad?o?ci, a wwczas by? w?a?cicielem kilkunastu hektarw, zaniedbanego pa?acu, m?yna, stawu i kapliczki o wymiarze 3 x 4 m. W?a?ciciel wyznaczy? kawa?ek ziemi pod ko?ci?, ?ycz?c sobie ustanowienia kapelana dla siebie, tak jak to by?o w dawnych czasach u szlachty.

Decyzji o moim przeniesieniu do Skorczowa nie zna? ks. bp Jan Jaroszewicz i po ?mierci ks. bpa Czes?awa Kaczmarka mj przyjazd tu potraktowano jako samowol? i ks. wizytator pyta? po co to to si? robi? Nie mia? kto mnie broni?.

Rozpocz?li?my od budowy plebanii z dostosowaniem jej do potrzeb odprawiania modlitwy. Podobnie jak w Skalbmierzu chodzi?em do ludzi za ofiarami, o zaanga?owanie si? do prac r?cznych i transportu konnego. Gospodarze Skorczowa powo?ali komitet budowy, wyznaczyli skarbnika. I tak przez pi?? lat: budowa kaplicy, zakup dzwonw, budowa cmentarza grzebalnego, przygotowanie do budowy ko?cio?a, elektryfikacja. Kosztowa?o mnie to utrat? zdrowia: os?abienie serca, owrzodzenie ?o??dka, reumatyzm i inne dolegliwo?ci.

Ks. bp odmwi? mi wszelkiej pomocy z powodu mojej rzekomej samowoli. Erekcja parafii napotyka?a na du?e trudno?ci Mia?em ambicj? doko?czenia tego dzie?a, ale z konieczno?ci ratowania zdrowia podj??em s?u?b? kap?a?sk? w nowym miejscu, w M?odzawach Ma?ych jako duszpasterz i administrator od 1963 r.

By? tu pi?kny, renesansowy, trzynawowy ko?ci? z 1828 r. Ust?puj?cy ks. Stefan Stanek okre?li? parafi? jako martw? i mwi? mi, ?e mo?e na ?ycie ci starczy, chocia? jest biednie. Uwa?ano, ?e za Skoczw otrzyma?em eksponowane M?odzawy, gdzie odpusty by?y dwa razy w roku, na ktrych zawsze by? obecny ks. biskup. Jednak parafia by?a zaprzedana komunistom, a oprcz tego w okolicy tworzy?y si? ko?cio?y narodowe, ktre wsp?pracowa?y z w?adzami komunistycznymi, ze ZBOWID-em i PAX-em, a w okolicznych parafiach byli tzw. ksi??a patrioci. Za zorganizowanie pielgrzymki z M?odzaw do Wi?licy na uroczysto?ci 1000-lecia Chrztu Polski w lipcu 1966 r., gdzie przyby? ks. kardyna? Stefan Wyszy?ski, ks. bp Karol Wojty?a i wszyscy biskupi, zosta?em ukarany grzywn? 4500 z?., zamienion? na trzy miesi?ce wi?zienia w Pi?czowie. Dozna?em wielu szykan i upokorze? od wczesnych w?adz komunistycznych za niezarejestrowanie dzieci, ktre chodzi?y na religi?, by?em kontrolowany przez S?u?b? Bezpiecze?stwa i okradany.

Na plebanii brakowa?o wody, za?o?y?em wi?c pomp? z 30-metrowej studni i kanalizacj? w kuchni. Zacz??em uprawia? parafialn? ziemi? przy pomocy mojego ojca, ktry przyje?d?a? z Ksi??a Ma?ego. Sianie zbo?a dawa?o niewielki po?ytek, dlatego prbowa?em uprawia? tyto?, buraki, len. W ?odzi i Poznaniu zakontraktowa?em dostaw? niedojrza?ych orzechw w?oskich dla fabryki wdek, aby si? ratowa? przed zad?u?eniem. Za?o?y?em nowy cmentarz i sprowadzi?em ogrodzenie, ktre istnieje do dzi?.

Zrzek?em si? M?odzaw. Urz?dnicy kurialni dziwili si?, ?e opu?ci?em Matk? Bo??, co to za ksi?dz? Parafi? przekaza?em nast?pcy, ??cznie z pieni?dzmi ukrytymi w skrytce na wyrwnanie rachunkw. Nast?pca nie zadba? o narz?dzia rolnicze, maszyny, materia? siewny, wszystko to znik?o zanim si? przeprowadzi?.

Ks. bp dr Jan Jaroszewicz wys?a? mnie do parafii Jerzmanowice od 10 stycznia 1971 r.

O najbli?szych nam dziejach ?w. pami?ci ks. kan. Jzefa Krzykawskiego, czyli Jego pos?udze kap?a?skiej w naszej parafii b?dzie mo?na przeczyta? w nast?pnym, noworocznym numerze NATANAELA.

Zygmunt Krzystanek

 

W stulecie Wielkiej Wojny


Nawi?zuj?c do artyku?u pt. O wojn? powszechn? za wolno?? ludw prosimy Ci? Panie, z 15. numeru NATANAELA, pragn? przybli?y? dzieje naszej parafii w tym tragicznym okresie, od ktrego min??o ju? sto lat.


Dat? 28 lipca 1914 r. uznaje si? za pocz?tek Wielkiej Wojny, koniec pokoju, rozwoju i uprzemys?owienia. Wprowadzenie nowoczesnych ?rodkw walki , dotychczas nie spotykanych, u?mierci?o w czasie jej trwania 10 milionw ?o?nierzy. Znaczny udzia? w tych stratach mia?y zmagania wojenne na terenie Jury Krakowsko Cz?stochowskiej w okresie od po?owy listopada, do po?owy grudnia 1914 r.

Po rozpocz?ciu wojny armia austriacko w?gierska szybko dotar?a do ?rodkowej Wis?y i Sanu, gdzie ponios?a kl?sk? i nast?pi? jej odwrt. Ofensywa rosyjska, zwana rosyjskim walcem parowym, ktra prowadz?c przez ?l?sk, mia?a zatrzyma? si? dopiero w Wiedniu, post?powa?a tak szybko, ?e Austriacy nie byli w stanie stworzy? trwa?ych pozycji obronnych. Jedyn? nadziej? powstrzymania tej ofensywy by? ufortyfikowany Krakw i Jura Krakowsko Cz?stochowska.

9 listopada I Armia austriacka wykona?a manewr odskoku od przeciwnika i tu, na naszych terenach, saperzy wraz z przymuszon? ludno?ci?, zd??yli wybudowa? ogromne umocnienia ziemne. W po?owie listopada nadeszli Rosjanie, jednocze?nie nasta? mrz i spad? ?nieg.

wczesny proboszcz naszej parafii, ks. Jan Garbusi?ski, nawo?ywa? z ambony ju? od ?niw do pilnych om?otw zbo?a i jego ukrycia przed zbli?aj?cym si? frontem, w celu unikni?cia g?odu. Kto nie pos?ucha? lub nie zd??y? tego zrobi? gorzko p?niej ?a?owa?.

Jzef Pogan w ksi??ce pt. Na g?odnym zagonie pisze: Wkrtce przywali? si? front. By?o wieczorem w listopadzie. Od p?nocnego wschodu bi?a ?una po?aru. Raz po raz hukn?? z oddali strza?. Z podwrza dolecia? w pewnej chwili g?o?ny tupot ng, drzwi otwar?y si? z trzaskiem i do izby wpad?o kilku ?o?nierzy rzucaj?c si? prosto do pieca. Przewrcili garnek, rozdrapali w oka mgnieniu na p? surowe jeszcze ziemniaki, powk?adali je do kieszeni i zaraz wybiegli. Za nimi wpadli jeszcze inni, ale ju? na pr?no.

Wyjrzeli?my oknem. Ko?o naszej cha?upy sz?o po?piesznie wielu, wielu austriackich ?o?nierzy. By? to odwrt.

Nazajutrz ledwo ?wit nasta?, wpada do nas s?siad z krzykiem: Kumoter, nie wiecie, ?e wom ju? ca?o stodo?e ozebrali! [] Austriacy zabrali wszystk? koniczyn? i owies w snopkach przeznaczony na sieczk? dla konia. [] Austriacy zatrzymali si? w?a?nie w dolnej cz??ci Jerzmanowic. Na krakowsko olkuskim go?ci?cu ko?o kaplicy by?a g?wna linia bojowa. Rosjanie stali w S?spowie. Austriacy porobili wielkie sza?asy z choiny pod D?bow? Gr? i wsz?dzie pod brzegami.

Z tej ksi??ki dowiadujemy si? tak?e, ?e ks. Jan Garbusi?ski odprawi? Msz? ?w. polow? pod d?bem na do?kach, i ?e: Ojciec mwi?, ?e ksi?dz odprawia? mso ?wi?to za Madziarw, zeby pobili Moskali. W tamtych czasach Msza ?w. by?a odprawiana po ?acinie, czyli tak jak w ojczystych krajach ?o?nierzy, wi?c mogli si? oni przygotowa? do ?mierci id?c do ataku lub odpieraj?c kontratak nieprzyjaciela.

W ksi??ce pt. Wielka Wojna na Jurze Piotra i Krzysztofa Ormonw znajduje si? wiele szczeg?w dotycz?cych zaci?tych walk w naszym regionie. 17 listopada austriacki genera? Victor Dankl rozkaza? X Korpusowi atak w kierunku Ska?y, w celu prze?amania frontu. Zadanie to mia?y wykona? dwie dywizje piechoty, ktre jednak zosta?y odparte przez rosyjskie jednostki gwardyjskie. Do pomocy wezwano jeszcze jedn? dywizj? i brygad? piechoty. Kontratak rosyjskiej Gwardyjskiej Dywizji Piechoty na bagnety odrzuci? wojsko austriackie.

Na pomoc w rejon Ska?y wys?ano z Twierdzy Krakw 6 batalionw piechoty i ?wier? szwadronu kawalerii. Jednak nie zdo?ano prze?ama? rosyjskiego Korpusu Gwardyjskiego, ktry nast?pnie 24 listopada zdoby? pierwszy i drugi dzia? Su?oszowej, bior?c do niewoli 800 je?cw austriackich. Od 16 do 24 listopada armia austriacka straci?a 30 tys. ?o?nierzy, do niewoli wzi?to 17 tys. je?cw rosyjskich.

27 listopada zako?czy?y si? najwi?ksze zmagania na Jurze Krakowsko Cz?stochowskiej, a sukcesu nie odnios?a ?adna ze stron. ??cznie, obydwie straci?y na Jurze 140 do 160 tys. ?o?nierzy. Jak to wygl?da?o na naszym terenie? Ks. Jan Wi?niewski w Historycznym opisie ko?cio?w, miast, zabytkw i pami?tek w olkuskiem pisze: Tu we wsi Jerzmanowicach przy zabudowaniach gospodarczych, niedaleko opisanego ko?ci?ka [chodzi o kaplic? p. w. ?w. Jana Chrzciciela], jest grb Marcina Seweryna, gospodarza Lepionki, powieszonego tu przez zbirw Austriackich, maj?cych w Jerzmanowicach pozycje i st?d ostrzeliwuj?cych moskali ktrzy si? ulokowali przy ko?ciele w S?spowie. Przy ko?ci?ku szpitalnym w Irzmanowicach, [] od strony po?ud. le?y 250 poleg?ych, za? na Lepionce 300.

Podobne mogi?y zbiorowe by?y na obrze?ach Gotkowic, ktre znalaz?y si? na linii frontu.

Ekshumacj? tych mogi? zako?czono dopiero w 1938 r., wywo??c prochy wielu tysi?cy ?o?nierzy furmankami na zbiorowe cmentarze wojenne w Zadro?u (ponad 2 tys.), w Jangrocie (ponad 2,5 tys.). Tylko z S?spowa przewieziono ok. 700 poleg?ych ?o?nierzy. Wojskowych armii austro w?gierskiej mo?na by?o zidentyfikowa?, poniewa? nosili ju? nie?miertelniki. Rosjanie jeszcze ich nie posiadali.

W?adze austriackie planowa?y usytuowa? cmentarz wojenny nr 7 wok? kaplicy p.w. ?w. Jana Chrzciciela. W?adze parafialne Jerzmanowic wyrazi?y zgod? na jego usytuowanie, warunkuj?c to przekazaniem finansw przez w?adze austriackie na remont spl?drowanej kaplicy. Protok? w tej sprawie spisano 21 pa?dziernika 1917 r., jednak nie dosz?o do jego realizacji.

Kwatery na zaplanowanym cmentarzu by?y przeznaczone dla konkretnych wojskowych jednostek austriackich. Przyk?adowo w Olkuszu, wed?ug dokumentacji austriackiej, funkcjonowa?y trzy szpitale: Olkusz nr 8, 9 i 10, jako obiekty przyszpitalne.

Wiele szczeg?owych wiadomo?ci na temat skutkw dzia?a? wojennych mo?emy odnale?? w nowej ksi??ce Kazimierza Tomczyka pt. Dzieje wsi i parafii S?spw. I tak, w Gotkowicach istnia?o wwczas 40 domw, 34 chleww i 35 stod?, a w czasie walk spalono lub uszkodzono 9 domw, 18 chleww i 28 stod?. Stodo?y by?y rozbierane na umocnienia linii obronnych.

Nie oszcz?dzono ?wi?ty?: w Su?oszowej ko?ci? zosta? rozbity, w S?spowie uszkodzony, a plebania i dzwonnica zosta?y spalone. Dzwony w naszym ko?ciele zosta?y uratowane przed konfiskat? dzi?ki ich zakopaniu przez parafian, w tajemnicy przed w?adzami.

Ludno?? g?odowa?a. Kto nie zdo?a? ukry? ?ywno?ci musia? liczy? si? z jej konfiskat? przez wojsko. Trudna do ukrycia kiszona kapusta w beczkach rwnie? zosta?a zjedzona. ?o?nierze niepogardzili nawet pozosta?ymi na polu g??bami po ?ci?tej kapu?cie.

Do 15 grudnia trwa?y jeszcze walki pozycyjne, obydwie strony by?y os?abione i nie by?y zdolne do natarcia na przeciwnika, dopiero Rosjanie obawiaj?c si? okr??enia od strony po?udniowo wschodniej, sami si? wycofali.

Naszym nieszcz??ciem by?o to, ?e trzej zaborcy wcielili do swych armii naszych rodakw i cz?sto dochodzi?o do bratobjczych walk, z udzia?em Legionw pod komend? naczelnika Jzefa Pi?sudskiego. W dodatku te walki toczy?y si? na ziemiach polskich, powoduj?c olbrzymie zniszczenia. Nie omin??y te? naszej ma?ej, lokalnej ojczyzny.

Zygmunt Krzystanek

 

Ks. proboszcz Henryk Wie?niak



Procesja Bo?ego Cia?a w Jerzmanowicach. Eucharysti? niesie ks. Henryk Wie?niak.
Zdj?cie ze zbiorw p. Ma?gorzaty Wites.

Po odej?ciu ks. kanonika Jana Rachtana w 1963 r., dopiero w roku 1964 zosta? minowany na proboszcza parafii Jerzmanowice ks. Henryk Wie?niak. Urodzony w 1909 r. w Radomiu, ?wi?cenia kap?a?skie otrzyma? w czasie drugiej wojny ?wiatowej, w 1940 r.

Ju? w nast?pnym roku jego pracy duszpasterskiej w naszej parafii odby?a si? wizytacja kanoniczna ks. bpa Jana Jaroszewicza, ordynariusza kieleckiego. Cztery lata p?niej, w 1969 r., odby?y si? Misje parafialne, ktre przeprowadzili OO. Bernardyni.

Mimo tych znacz?cych wydarze? wzajemne relacje ks. proboszcza z spor? cz??ci? parafian nie uk?ada?y si? , mwi?c delikatnie, poprawnie.

Pos?u?? si? tu opini? ks. kanonika Jzefa Krzykawskiego, zawart? w jego ksi??ce pt. Jak dorasta?em do kap?a?stwa i kap?a?stwo prze?ywa?em: [] w 1964 r. przychodzi do Jerzmanowic ks. Henryk Wie?niak. Stateczny, ale przy s?abym zdrowiu, ma?o zaradny. Brak gospodyni zmusza go do zaanga?owania tymczasowo kobiet? psychicznie niezrwnowa?on?, co stworzy?o na plebanii warunki nie do zniesienia. Ks. prefekt Nowak widz?c te trudno?ci chce co? zmieni?, sprowadza z Kielc pani? Ludwik?, lecz zmienia sytuacj? na gorsz?.

Maria G?siorek pierwsza gospodyni, prosta, nieraz niezrwnowa?ona, ale przecie? religijna. Jej osoba, taka jaka by?a, budzi?a u parafian raczej wsp?czucie dla Proboszcza.

Nowa gospodyni budzi?a zastrze?enia natury moralnej i etycznej. ?le traktowa?a parafian, dodatkowo konflikt z wikariuszem ks. ??takiem pobudzi? opini? mieszka?cw. W tym czasie Jerzmanowicom zagra?a? modny ko?ci? narodowy z pobliskiego Boles?awca. [chodzi o Boles?aw przyp. Z. Krzystanek]. Ks. bp Jan Jaroszewicz zmuszony jest do przeniesienia zarwno wikariusza ks. ??taka jak i proboszcza ks. Wie?niaka z Jerzmanowic na inne placwki. []

Tymczasem parafianie opowiadali, jak to cz??? wiernych w ktr?? niedziel? adwentu postanowi?a nie wpu?ci? do ko?cio?a poprzedniego proboszcza. Przyszli wcze?niej, otoczyli ?wi?tyni?, niektrzy ze sztachetami. Czekali na ksi?dza aby mu powiedzie?, ?e nie wolno mu wchodzi? do ko?cio?a. Nagle w wielkich drzwiach stan?? bp Edward Materski i zaprosi? ich do wej?cia. Konsternacja. Uspokoili si?, bo wygrali.

Po tym wydarzeniu ks. bp Edward Materski na prze?omie lat 1970/1971 przez kilka tygodni pe?ni? funkcj? proboszcza naszej parafii, a? do przybycia ks. Jzefa Krzykawskiego.

Ks. Henryk Wie?niak po prze?yciu 67 lat, w tym 36 lat w kap?a?stwie, zmar? 21 pa?dziernika 1976 r. Jest pochowany w Radomiu. Jest to ostatni zmar?y proboszcz naszej parafii.

Mamy jeszcze dwch ?yj?cych by?ych proboszczw i oczywi?cie aktualnego proboszcza ks. Kazimierza Szcz?snego.

Ks. kanonik Jzef Krzykawski 16 lutego 2015 r. uko?czy? 90 lat i ?yczymy mu dalszych d?ugich lat ?ycia w dobrym zdrowiu.

Mam nadziej?, ?e artyku?y o naszych by?ych proboszczach przyczyni? si? do ocalenia pami?ci o ich pos?udze kap?a?skiej w naszej parafii. Tym bardziej, ?e ze wzgl?du na stan kap?a?ski nie zak?adali rodzin, ktre zanosz? mod?y za swych przodkw. Dlatego chc? zasugerowa?, aby przynajmniej tych pami?tanych proboszczw w??czy? do wypominkw za dusze zmar?ych (w ko?ciele i kaplicach).

Mo?e potrzebne b?d? nasze modlitwy do ich zbawienia, a je?li ju? dost?pili ?wi?to?ci zapewne b?d? wstawia? si? za nasz? parafi? przed Stwrc?.

Zygmunt Krzystanek

 


680 lat istnienia parafii Jerzmanowice

W roku pa?skim 2015 przypada 680. rocznica istnienia naszej parafii i Jerzmanowic. Ju? w pierwszym numerze NATANAELA pisa?em o pocz?tkach pa?stwa polskiego i o chrzcie Polski, czyli o jednym z najwa?niejszych wydarze? w dziejach naszej Ojczyzny. ?wiatowe Dni M?odzie?y, ktre odb?d? si? w Krakowie w 2016 r. i pielgrzymka Jego ?wi?tobliwo?ci Franciszka do naszego kraju jest ?ci?le zwi?zana z 1050 rocznic? tego wydarzenia, o czym si? cz?sto zapomina. Ten chrzest zapocz?tkowa? tworzenie si? sieci parafialnych, co trwa?o do XIII w. Parafie tworzy?y si? w istniej?cych ju? miejscowo?ciach.

Archiwa ko?cielne w Krakowie wykazuj? wp?at? 4 skojcw ?wi?topietrza papieskiego w latach 1335 1337 przez parafi? Jerzmanowice, co jest potwierdzeniem istnienia naszej parafii, sk?adaj?cej si? z Jerzmanowic (Villa Hermani) i Gotkowic. Znawcy epoki na podstawie wielko?ci tej wp?aty obliczyli przybli?on? ilo?? mieszka?cw parafii w liczbie ok. 270 osb.

?wi?topietrze, czyli op?at? dla papie?a wprowadzono w VIII w., a w Polsce dopiero w czasach Mieszka I, ok. r. 990, po poddaniu pa?stwa Polan pod opiek? Stolicy Apostolskiej, jako danin? lenn?. Pocz?tkowo tylko w?adcy dokonywali tej op?aty, a dopiero od XI w. obejmowa?a parafian, najpierw jako podymne, a od r. 1318 jako pog?wne, za cen? zgody Stolicy Apostolskiej na koronacj? W?adys?awa I ?okietka na krla polskiego. Nale?no?ci tej nie pobierano od dzieci do lat 12, od duchownych i innowiercw. Krl Kazimierz Wielki stara? si? nie p?aci? od mieszcza?stwa i wyli-cza? t? danin? nie od osoby, tylko od rodziny.

W 1340 r. w ca?ym kraju zebrano p? miliona denarw, co odpowiada?o 200 kg srebra, ktre by?o nast?pnie zamieniane na z?oto (z?ote papieskie floreny). Zbieraniem tych funduszy zajmowali si? kolektorzy papiescy, ktrych siedzib? by? Krakw, natomiast do przesy?ki do Watykanu wynajmowano specjalnych wys?annikw lub kupcw, co nie wyklucza?o malwersacji, a nawet napadw rabunkowych. Czasowo te kosztowno?ci by?y przechowywane w skarbcu wawelskim, z ktrego np. krl Kazimierz Wielki pobra? 12 tys. grzywien na walk? z Litwinami i Tatarami.

W czasach, gdy nie by?o jeszcze ewidencji ludno?ci, wielko?? ?wi?topietrza pozwala?a na obliczenie ilo?ci mieszka?cw parafii. Ta op?ata przetrwa?a do czasw reformacji, do roku 1555.

Dla lepszego zrozumienia wielko?ci i warto?ci tych op?at nale?y wyja?ni? warto?? jednego skojca. Ot? skojec by? ?redniowieczn? niemieck? jednostk? obrachunkow? i nie mia? postaci monety. 1 skojec liczy? 30 fenigw, lub 2 grosze i stanowi? 1/24 cz??? grzywny. Za 10 kop jaj [600 sztuk ] p?acono 12 skojcw, czyli 0,5 grzywny. Za jedn? grzywn? mo?na by?o kupi? krow?. Tak wi?c pierwsza roczna op?ata ?wi?topietrza naszej parafii odpowiada?a warto?ci 200 jaj. Mo?emy mie? jednocze?nie satysfakcj?, ?e cz?steczka wspania?o?ci Watykanu jest rwnie? zas?ug? naszej parafii.

Obecnie zbirk? na potrzeby Stolicy Apostolskiej organizuje si? tylko raz w roku oko?o 29 czerwca.

Okr?g?? rocznic? 700 lecia parafii Jerzmanowice i wsi Jerzmanowice b?dzie ?wi?towa? ju? nast?pne pokolenie. Tak? w?a?nie uroczysto?? z wielkim rozmachem zorganizowa?a parafia i wie? Su?oszowa w sierpniu br. z okazji 700 lat istnienia.

Fotografia pochodzi ze zbiorw Pani Ma?gorzaty Wites 1966 r. Procesja Bo?ego Cia?a w Jerzmanowicach.
Jej warto?? historyczna jest bezcenna:
ta procesja odby?a si? w 1000 lecie Polski
jest pokazana procesja w czasach PRL u, (za czasw W?adys?awa Gomu?ki) w ramach cyklu historii tych procesji.
po prawej stronie wida? nieistniej?cy ju? stuletni budynek pierwszej szko?y w Jerzmanowicach, w ktrym do niedawna mie?ci? si? GOK oraz Gminna i Powiatowa Biblioteka.
po lewej rwnie? ju? nieistniej?cy, jeszcze starszy budynek, w ktrym pocz?tkowo by?a karczma ko?cielna, nast?pnie szko?a, w ktrej przez prawie p? wieku by?y odprawiane nabo?e?stwa w czasie budowy obecnego ko?cio?a. Jak pisze ks. Jan Wi?niewski w swojej ksi??ce pt. HISTORYCZNY OPIS KO?CIO?W, MIAST, ZABYTKW I PAMI?TEK W OLKUSKIEM: nabo?e?stwo odprawiano w szk?ce, ktrej setna cz??? parafian pomie?ci? si? nie mo?e. To te? stoj? nieraz podczas nabo?e?stwa na ?niegu i s?ocie pod go?ym niebem ?e na to patrz?c serce truchleje.
Po wybudowaniu szko?y, ktr? niedawno rozebrano, w tym budynku by?a remiza OSP Jerzmanowice i kino objazdowe

Zygmunt Krzystanek


 


Ks. kanonik Jan Rachtan epilog

Okres pracy duszpasterskiej ks. kanonika Jana Rachtana w naszej parafii trwa? 24 lata, czyli jedno pokolenie. Ja i moi rwie?nicy zaliczamy si? w?a?nie do pokolenia, na ktre ten Kap?an wywar? najwi?kszy wp?yw. Pos?u?? si? wi?c moim przyk?adem.

Do I Komunii ?w. zosta?em przygotowany przez Niego, sama uroczysto?? odby?a si? w nast?pny dzie? po pacyfikacji niemieckiej w ?azach. Rok wcze?niej udzieli? Ostatniego Namaszczenia mojej mamie Jadwidze. Na przybycie ksi?dza oczekiwa?a najbli?sza i dalsza rodzina, s?siedzi i wielu mieszka?cw, ktrzy zape?nili dom i podwrko. I ta pie??: U drzwi Twoich stoj? Panie, czekam na Twe zmi?owanie.... Tak wwczas ?egnano dobrego cz?owieka, s?siada, mieszka?cy byli w tamtych czasach zintegrowani, chocia? bezradni nie tylko wobec okupanta niemieckiego, ale rwnie? np. zapalenia p?uc, poniewa? antybiotyki by?y jeszcze nieznane. W tamtych czasach podstawowym ?rodkiem lokomocji by?a furmanka ze stalowymi obr?czami na ko?ach, a drogi by?y kamieniste i nimi do chorych ksi?dz podr?owa?.


1939 r., pami?tka katechezy dzieci przed I Komuni? ?w. z ks. Janem Rachtanem i organist? Henrykiem Jankowskim 1942 r.

?wiadectwo urodzenia i chrztu podpisane przez ks. Jana Rachtana.

Rwnie? ten Kap?an przygotowa? mnie do Sakramentu Bierzmowania i jednocze?nie do ministrantury. Poniewa? modlitwa w czasie Mszy ?w. odbywa?a si? po ?acinie, ministranci rwnie? modlili si? po ?acinie , a wszystkie teksty nale?a?o zna? na pami??. Liturgi? Mszy ?w. rozpoczyna? kap?an s?owami: In nomine Patris, et Filii et Spiritus Sancti. Amen. Intribo ad altare Dei. [W imi? Ojca i Syna i Ducha ?wi?tego. Amen. Przyst?puj? do o?tarza Bo?ego. ] Ministranci odpowiadali: Ad Deum qui laetificat iuventum meam. [Do Boga, ktry jest weselem moim od m?odo?ci.]

Aby bra? czynny udzia? w liturgii Mszy ?w., wierni modlili si? po polsku z Ksi??eczki do nabo?e?stwa, ktr? zawsze noszono ze sob? do ko?cio?a. Niezb?dna ona by?a rwnie? do ?piewu pie?ni, poniewa? nie by?o ekranw z tekstem.

Po up?ywie oko?o dziesi?ciu lat po Bierzmowaniu ten sam Kap?an celebrowa? Msz? ?w., na ktrej z ?on? udzielili?my sobie Sakramentu Ma??e?stwa i nas b?ogos?awi?.

Kolejne lata to okres malowania przez prof. Jerzego Nowosielskiego polichromii w naszym ko?ciele. Ta sprawa por?ni?a niektrych parafian z ksi?dzem proboszczem.

W efekcie ks. kanonik Jan Rachtan w wieku 60 lat, w roku 1963, zosta? rezydentem w Ko?ciele pw. ?wi?tej Katarzyny Aleksandryjskiej, pe?ni?c rwnocze?nie funkcj? kapelana Sistr Bernardynek w ?wi?tej Katarzynie, u podn?a ?ysicy, najwy?szego szczytu Gr ?wi?tokrzyskich (612 m. n. p. m.). Ko?ci? ten w 1399 r. ufundowa? Wac?awek, rycerz krla W?adys?awy Jagie??y. Od 1478 r. istnia? tu klasztor Bernardynw, ktry nast?pnie zosta? przekazany Bernardynkom w 1817 r. Klasztor ten funkcjonuje nadal, posiada bardzo surow? regu?? ca?y czas si? milczy, za wyj?tkiem wsplnej modlitwy. Regu?a nakazuje modli? si? i pracowa? w milczeniu, czyli ora et labora. Nazwa ko?cio?a i miejscowo?ci wywodzi si? od przywiezionej przed wiekami z Algieru figurki ?w. Katarzyny z drzewa cyprysowego. Na ?ysicy znajduje si? rwnie? ?wi?ty Krzy?, najstarsze polskie sanktuarium, najwa?niejsze w okresie dynastii Jagiellonw.

Dopiero w drugiej po?owie XVII w. tak? rol? przej??a Jasna Gra. O odwiedzinach u ks. kanonika Jana Rachtana, na jego nowej parafii, wspomina ks. kanonik Jzef Krzykawski w swojej ksi??ce pt. Jak dorasta?em do kap?a?stwa i kap?a?stwo prze?ywa?em, gdzie pisze: Ja i parafianie Jerzmanowic p?niej wiele razy odwiedzali?my Ksi?dza Rachtana.

Jubileusz Kap?a?stwa ks. kanonik Jan Rachtan uroczy?cie obchodzi? 20 pa?dziernika 1980 r. w Ko?ciele ?wi?tej Katarzyny, pod przewodnictwem ks. bpa Sufragana Kieleckiego Jana Gurdy, z udzia?em wielu kap?anw. Przedtem, w roku 1968, zosta? odznaczony rokiet? i mantoletem (kanonicy honorowi maj? prawo noszenia rokiety kom?y o w?skich peleryny zak?adanej na rokiet?).

W wieku 79 lat, w r. 1982, ks. kanonik przeszed? na zas?u?on? emerytur? i zamieszka? w Domu Ksi??y Emerytw w Kielcach. Zmar? 26 marca 1989 r. Pogrzeb odby? si? 29 marca w Bodzentynie na cmentarzu parafialnym. Nie brak?o na nim jerzmanowickich parafian na pogrzeb zorganizowano wyjazd autobusami.

Na zako?czenie przywo?uj? opublikowany obok list otrzymany od Sistr Bernardynek ze ?wi?tej Katarzyny, ktry jest podsumowaniem ?ywota wielebnego ks. kanonika Jana Rachtana. Za ten list sk?adam serdeczne Bg zap?a?.

Zygmunt Krzystanek

List otrzymany od Sistr Bernardynek ze ?wi?tej Katarzyny

Kondukt pogrzebowy z ?az do Jerzmanowic 1943 r.

Pami?tkowe zdj?cia komunijne z ks. Janem Rachtanem 1949 r.

Pami?tkowe zdj?cie komunijne z ks. Janem Rachtanem - 1961 r.

 
Po czterdziestu latach istnienia polichromii prof. Jerzego Nowosielskiego w naszym ko?ciele nast?pi?a jej likwidacja. Na temat jej przebiegu ukaza?o si? wiele publikacji w prasie, radiu i telewizji. Przeprowadzono te? mnstwo konferencji prasowych i r?nych spotka?, co ?wiadczy?o o donios?o?ci tego wydarzenia. Przytocz? tylko kilka z tych opracowa?, z najbli?szych nam publikatorw.

W Tygodniku Rodzin Katolickich ?rd?o Nr 29/499 z 22 lipca 2001 r. ks. Jaros?aw Kwiecie? i ks. Micha? Borda cz?sty i mile widziany go?? naszej parafii, st?d pochodz?cy, w artykule pt. Jak by?o na pocz?tku pisz? m.in.: Pod wp?ywem opinii mieszka?cw parafii obecny proboszcz, ks. Andrzej Ciesielski zdecydowa?, ?eby wrci? do malatury ko?cio?a przypominaj?cej t? pierwotn?. Dzi?ki Akademii Sztuk Pi?knych obrazy Nowosielskiego b?dzie mo?na ogl?da? w kaplicy ?w. Jana Chrzciciela przy trasie na Krakw, a ko?ci? parafialny nabierze nowego uroku.

Pani Agnieszka Raczy?ska Lorek w Tygodniku Katolickim NIEDZIELA Nr 37 z 10 wrze?nia 2006 r. w artykule pt. W jerzmanowickiej wsplnocie pisze m.in.: W stanie ruiny by?a te? polichromia w tutejszym ko?ciele, na pomoc nale?a?o te? pospieszy? zabytkowym o?tarzom i obrazom, ktre naruszy? mocno czas. Pragnieniem parafian by?o powrci? do stylistyki i tematyki malowide? z 1911 r. informuje Ksi?dz Proboszcz, [ktrym wwczas by? Andrzej Ciesielski przyp. Z.K.]. Z punktu widzenia konserwatorskiego nale?a?o rozwa?y? dwie alternatywy: zabezpieczenie polichromii i przes?oni?cie pobia?? malowide? prof. Nowosielskiego, wzgl?dnie dokonanie transferu i ekspozycja malowide? poza wn?trzem ko?cio?a. Alternatywa druga wymaga?a znalezienia sponsora , ktry sfinansowa?by koszt transferu i konserwacji.

A. Pia?nik podj?? si? znalezienia sponsorw i za?atwienie sprawy transferu malowide?. Transferu dzie? Nowosielskiego dokona? Wydzia? Konserwacji i Restauracji Dzie? Sztuki ASP w Krakowie pod kierunkiem prof. Kosakowskiego. Dzie?a te s? w ASP odpowiednio zabezpieczone i utrwalone w formie ruchomych (przeno?nych) elementw, ktre powrc? do parafii i b?d? eksponowane w kaplicy ?w. Jana Chrzciciela.

Wi?cej szczeg?w dowiadujemy si? z Osta?ca Nr 9[71] z wrze?nia 2000 r. W artykule pt. Przeprowadzka Nowosielskiego czytamy m.in.: Prowadzonym obecnie pracom renowacyjnym przy?wieca idea przywrcenia ?wi?tyni pierwotnego wystroju. Na og? oznacza to zdrapanie wierzchniej warstwy tynku i wydobycie spod niego wcze?niejszych malowide?. Mieszka?cy Jerzmanowic postanowili jednak uratowa? dzie?a Nowosielskiego. Do dzia?ania przyst?pi? Adam Pia?nik, przedstawiciel naszej gminy w radzie powiatu krakowskiego, ktry dotar? do specjalistw z Akademii Sztuk Pi?knych i konserwatorw zabytkw.

Przenoszenie obrazw stosowano ju? w staro?ytno?ci, ale ta technika rozwin??a si? w XVII w. we W?oszech. Przenoszenie tylko warstwy malarskiej wynalezione zosta?o przez Antoniego Contri z Ferrary i polega ono na przyklejaniu kilku warstw gazy bawe?nianej, a nast?pnie oderwaniu ca?o?ci od pod?o?a. Tak? metod? zastosowano w Jerzmanowicach, dokonuj?c transferu trzech obrazw, w tym najwi?kszego o powierzchni ok 12 m. kw. Czynno?ci tych dokonano w sierpniu 2000 r. w ramach pracy dyplomowej studentek Pracowni Przenoszenia Malowide? ?ciennych na Wydziale Konserwacji i Restauracji Dzie? Sztuki krakowskiej ASP Matyldy Su?kowskiej i Ma?gorzaty ?wieca. Uczelnia dokona?a tego transferu bezp?atnie, otrzyma?a jedynie zwrot kosztw materia?w niezb?dnych do tych prac, w wysoko?ci ok. 80 tys. z?. Patronat nad tymi pracami sprawowa? Wojewoda Ma?opolski Ryszard Mas?owski i Starosta Powiatu Ziemskiego Krakowskiego Renata Gody? Sw?dzio?.

Po konserwacji malowid?a mia?y niezw?ocznie trafi? do remontowanej kaplicy pw. ?w. Jana Chrzciciela, gdzie mia?y by? eksponowane w postaci obrazw na ruchomych elementach. Ten chwilowy depozyt polichromii prof. Jerzego Nowosielskiego trwa ju? niestety pi?tna?cie lat. Pani Krystyna Czerni w swej ksi??ce pt. Jerzy Nowosielski. Listy i zapomniane wywiady. pisze: Gdy w 2000 roku, przy okazji kolejnego remontu, chciano j? zamalowa? w ostatniej chwili zosta?a uratowana przez konserwatorw z Wydzia?u Konserwacji i Restauracji Dzie? Sztuki krakowskiej ASP. Zdj?ta pieczo?owicie ze ?cian czeka cierpliwie na nowe miejsce.

Nale?a?o by ju? zako?czy? to czekanie i sprowadzi? te dzie?a do Jerzmanowic, do naszej parafii, ktra jest ich w?a?cicielem. Zainwestowano w nie ok. 200 tys. z?. (wed?ug cen obecnych).

Poniewa? remont kaplicy pw. ?w. Jana Chrzciciela nadal nie jest zako?czony, nale?a?oby znale?? inne godne miejsce na ich ekspozycj? i wreszcie zako?czy?, po przesz?o p? wieku, histori? tej naszej polichromii.

W ksi??ce Nietoperz w ?wi?tyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego. Pani Krystyna Czerni pisze: Swoj? prac? w ?wi?tyniach Nowosielski porwnywa? do w?drwki Izraela przez pustyni? i okrutny Synaj, w?rd wzgardy i niezrozumienia. [] Kiedy? dosta?em list od pewnej pani, pisz?cej, ?e nawrci?a si? dzi?ki moim malowid?om w Weso?ej przyznaje malarz z powag?. Tak, to by?a wielka, mo?e najwi?ksza nagroda, jaka mo?e spotka? artyst?.

W latach 2003-2004 TVP Wroc?aw pracuj?c nad filmem pt. Tryptyk o Jerzym Nowosielskim, zawita?a do Jerzmanowic, w celu zebrania opinii o polichromii w naszym ko?ciele. Wwczas m.in. i ja rwnie? mia?em okazj? wyrazi? swj pogl?d o donios?o?ci tego wydarzenia. Moje obecne podej?cie do warto?ci artystycznej tej polichromii jest znacznie bardziej entuzjastyczne.

Na zako?czenie pozwol? sobie przytoczy? opini? wybitnego poety, dramaturga i prozaika Tadeusza R?ewicza na temat malarstwa prof. Jerzego Nowosielskiego: Malarstwo Nowosielskiego to malarstwo rozpi?te na ramionach mi?o?ci niebia?skiej i mi?o?ci ziemskiej. Rozdarty przez te dwie mi?o?ci malarz przypomina czasem anio?a, a czasem nietoperza wisz?cego w podziemiach opuszczonej ?wi?tyni.

Nale?y przypomnie?, ?e polichromi? Nowosielskiego w naszym ko?ciele zawdzi?czamy by?emu proboszczowi, czcigodnemu ks. kanonikowi Janowi Rachtanowi. Zako?czenie historii jego dziejw przedstawi? w nast?pnym numerze NATANAELA.

Zygmunt Krzystanek

 
Polichromia prof. Jerzego Nowosielskiego


Ks. kan. Jan Rachtan pod koniec lat pi??dziesi?tych ubieg?ego wieku zleci? wykonanie polichromii w naszym ko?ciele prof. Jerzemu Nowosielskiemu. Polichromia najwy?szej klasy artystycznej mia?a zdobi? ?wi?tyni? na wiele lat. Te plany mg? spe?ni? wwczas tylko ten jeden artysta, ktry by? profesorem Akademii Sztuk Pi?knych w Krakowie, cz?onkiem Polskiej Akademii Umiej?tno?ci. Jego osi?gni?cia by?y uhonorowane najwy?szymi odznaczeniami: Krzy?em Wielkim Odrodzenia Polski, Krzy?em Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, tytu?em doctor honoris causa Uniwersytetu Jagielo?skiego i nagrod? TOTUS. Jego polichromie mo?na podziwia? w wielu ko?cio?ach, m.in.: w Lourdes, Tychach, Krakowie, Warszawie, K?trzynie.

Pani Krystyna Czerni w ksi??ce pt. Nietoperz w ?wi?tyni tak charakteryzuje talent Jerzego Nowosielskiego: Genialno?? Nowosielskiego polega?a na tym , ?e jemu to samo wychodzi?o [] R?ka sama malowa?a i tam nie by?o jednej fa?szywej plamy czy kreski! Tak jakoby po prostu Duch ?wi?ty poprzez jego dusz? realizowa? swoje plany. Nigdy nie poprawia? swoich obrazw ani polichromii [] Profesor rozrysowa? projekt na ?cianie, nawet czasami pod farb? wida?, ?e jest tam napisane o?wkiem: niebieski, czerwony, ??ty; potem pomocnicy malowali p?askie, rwne przestrzenie na ko?cu przychodzi Nowosielski i kilkoma dotkni?ciami to dobre malarstwo zmienia? na genialne.

Z nast?pnej ksi??ki tej samej autorki pt. Jerzy Nowosielski. Listy i zapomniane wywiady dowiadujemy si? o korespondencji ks. kan. Jana Rachtana z profesorem oraz konserwatorem zabytkw Jzefem Jamrozem. Ksi?dz proboszcz zaprasza 20 kwietnia 1960 r. obydwu panw na spotkanie w celu omwienie zatwierdzonego projektu polichromii: rozcieplenie i stosowanie kolorw, ?eby wypad?o jak najlepiej. W odpowiedzi profesora z maja 1960 r. czytamy: Autor i wykonawca polichromii bierze ca?kowit? odpowiedzialno?? za poziom i wykonanie pod wzgl?dem artystycznym co zawiera w sobie np. ustalenie koloru mi?dzy innymi. ?aden powa?niejszy plastyk nie mo?e sugerowa? si? w toku pracy chwilowymi i zmieniaj?cymi si? ci?gle sugestiami na miejscu pracy po ustaleniu i uzgodnieniu szczeg?w z kompetentnym organem, tj. w tym wypadku z komisj? przy Urz?dzie Konserwatorskim i komisj? przy Kurii Biskupiej, tylko autor ustala szczeg?y realizacji na miejscu i jest odpowiedzialny jako artysta przed szerok? opini? i przed tymi dwoma organami zatwierdzaj?cymi projekt. To wszystko obowi?zuje i w naszej sytuacji i tego ja musz? przestrzega?. Takie traktowanie sprawy przez Wielebnego Ksi?dza Proboszcza i przez parafian pragn? sobie z gry zastrzec i zagwarantowa?. Gdybym nie mia? takich gwarancji, nie mg?bym przyst?powa? do pracy. [...]. Profesor wyja?nia jeszcze, ?e honorarium jest za wykonanie i za kompetencj? artystyczn?.

23 sierpnia 1960 r. ksi?dz proboszcz pisze alarmuj?cy list do profesora: W zwi?zku odnow? wn?trza ko?cio?a w Jerzmanowicach spotka? mnie przykry afront od moich parafian, gdy? w niedziel? 21 sierpnia br. zebrali si? po sumie w ko?ciele i o?wiadczyli, ?e oni nie chc? takiego malowania jak zacz?te i nie chc? tych nowych okien, ktre przygotowane. Za tym idzie odmowa ofiar i koniec sprawy. Czuj? si? bardzo ?le z tego powodu i nie znajduj? wyj?cia z sytuacji. Mo?e by Panowie uradzili zrobi? co? bez projektu, ale inaczej, ?eby kontynuowa? t? prac? pod egid? Pana Profesora. W niedziel? 28 sierpnia 1960 r. mo?na by to omwi? z parafianami o godz. 13. Z powa?aniem. Proboszcz ks. Rachtan.

W odpowiedzi, 25 sierpnia 1960 r., proferor pisze m.in.: Doszli?my do wniosku, ?e nast?pi?o zawieszenie je?eli nie jednostronne zerwanie umowy ze strony parafii w Jerzmanowicach. Zdajemy sobie spraw?, ?e nie ma w tym ?adnej winy Ksi?dza Proboszcza. Zaznacza jednocze?nie, ?e jego przyjazd do Jerzmanowic i rozmowy s? bezcelowe.

Pierwszego wrze?nia ksi?dz proboszcz przesy?a list do profesora, w ktrym pisze: Ja czuj? si? zastrzelony. Nie wiem, co dalej czyni?. Mwi?em tylko i pisa?em Panu Profesorowi kilka razy, ?e si? to nikomu nie podoba. Nie przypuszcza?em jednak takiej grandy. Niech si? Panowie umwi? da? kolory pastelowe [niebieski kolor szpeci ko?ci?, bo przypomina cha?up? () Kochany Panie Profesorze, zrbcie to, a b?dzie sprawa rozwi?zana, jako jeden z epizodw z ?ycia Pana Profesora.

W li?cie do profesora z 16 grudnia 1960 r. ksi?dz proboszcz informuje, ?e tytu?em honorarium przes?a? ju? 34000 z? i jednocze?nie zwierza si?: Czuj? si? bardzo pokrzywdzony bezsilno?ci?, ale czy mam tym martwi? Pana Profesora?

W nast?pnej korespondencji ksi?dz Rachtan informuje o wp?aceniu kolejnych 4000 z? i jeszcze o 2000 z?. Z tej korespondencji wynika zatem, ?e arty?cie wyp?acono ??cznie co najmniej 40000 z?. W 1960 r. ?rednie roczne wynagrodzenie wynosi?o 18720 z?, czyli by?o to ok. 2,14 rocznych ?rednich poborw. Przeliczaj?c na czas obecny (w 2013 r. ?rednie roczne wynagrodzenie wynios?o 43800 z?) - 43800 z? x 2,14 = 93742 z?. Obecnie kwota ta przewy?sza?aby 90000 z?. By? to znaczny wysi?ek finansowy parafian. W tamtych czasach podstawowym ?rd?em utrzymania parafian by?o u nas rolnictwo, uzupe?niane cz??ciowo rze?b?. Wi?kszo?? budynkw przypomina?a skansen, co wida? na wczesnych zdj?ciach.

Dalsza korespondencja ?wiadczy o dramatycznej sytuacji wok? wykonywanej polichromii. W kwietniu 1961 r. profesor pisze list do ksi?dza proboszcza, w ktrym proponuje ostateczne rozwi?zanie problemu: Koncepcja moja by?a taka: wobec tego, ?e obiekcje dotycz?ce malowid?a, zawarte w li?cie Wielebnego Ksi?dza, id? b.daleko i sugestie zmian s? tego rodzaju, ?e polichromia pozbawiona by?aby ca?kowicie formy malarskiej mnie w?a?ciwej, a rwnie? sta?aby si? ju? w?a?ciwie zupe?nie now? polichromi? niemaj?c? nic wsplnego z projektem, postanowi?em zrzec si? z prowadzenia polichromii na zasadach dotychczasowych. () Tak wi?c widz?, ?e po dwch latach skomplikowanych i ci??kich pertraktacji mo?liwe s? tylko dwie ewentualno?ci: malowanie dalej wg projektu wzgl. jednostronne odst?pienie przez parafi? od umowy ze mn?. Trzeciej mo?liwo?ci nie widz?.

W odpowiedzi ksi?dz proboszcz 17 kwietnia pisze: Prosz? uprzejmie o sko?czenie polichromii w ko?ciele jerzmanowickim w jak najkrtszym czasie. Przeszkd nie b?dzie. Nie mam mo?liwo?ci i?? na nowe plany i zaczyna? od pocz?tku. (...).

W nast?pnym miesi?cu profesor pisze do konserwatora zabytkw Jzefa Jamroza i wyja?nia: () W ci?gu 2 lat ostatnich, () spotyka?em si? ci?gle z coraz to nowymi zastrze?eniami i uporczywym ??daniem wprowadzenia zmian polichromii. ??dania te powodowa?y parokrotne zawieszenie przeze mnie pracy na okres kilkutygodniowy. () Kiedy sta?o si? jasne, ?e pj?cie na takie kompromisy uniemo?liwi mi dalsz? prac? nad polichromi?, gdy? przestanie mnie ona wtedy interesowa? artystycznie, aby nie stawia? parafii, a g?wnie proboszcza, w sytuacji bez wyj?cia, oraz aby umo?liwi? kontynuacj? prac malarskich, zdecydowa?em:

1). wycofa? swe autorstwo;

2). zgodzi? si?, aby kol. Bi?kowski kontynuowa? prac? wg projektu

3). zrzec si? wszelkich innych pretensji w stosunku do parafii.

Dodaj?, ?e decyzja moja podyktowana by?a wy??cznie wzgl?dem wyj?tkowo ci??k? sytuacj? proboszcza i jego stan zdrowia.

Konserwator zabytkw odpowiada 11 lipca 1961 r. , ?e komisja Kurii Biskupiej i Konserwatora Wojewdzkiego postanowi?a, (...) ?e prace mog? by? wy??cznie prowadzone przez Pana i pod Pa?skim nadzorem (....).

Ks. proboszcz Jan Rachtan w li?cie z 19 lipca 1961 r. do profesora pisze m.in.: Teraz dopiero widz? jasno, ?e ulegaj?c ludziom i ich upodobaniom, pokpi?em ca?kiem spraw? polichromii. Nast?pnie, 2 sierpnia, sk?ada o?wiadczenie, ?e dalsze prace malarskie w ko?ciele w Jerzmanowicach maj? by? prowadzone ?ci?le wed?ug projektu zatwierdzonego przez Wojewdzki Urz?d w Krakowie i Komisj? Artystyczn? Diecezjaln? w Kielcach.

W ostatnim li?cie proboszcza do profesora z 18 grudnia 1961 r. czytamy: (...) Teraz coraz wi?cej wszystkim si? podoba odnowiony ko?ci? i chwal? ludzie, ?e jest ?adnie. My?l?, ?e i Pana Profesora to b?dzie cieszy?. Przy sposobno?ci za??czam serdeczne ?yczenia ?wi?teczne i Noworoczne Szanownym Pa?stwu od ca?ej plebanii w Jerzmanowicach. Proboszcz Rachtan.

Na zako?czenie Pani Krystyna Czerni pisze: Polichromia Jerzego Nowosielskiego dla Jerzmanowic, po pi?trz?cych si? k?opotach zredukowana do minimum, nigdy nie zosta?a do ko?ca zaakceptowana przez parafian.

Artystyczny ekumenizm Nowosielskiego przysparza? mu niema?o k?opotw przed soborem Vatikanum Secundum i by? traktowany jako rewolucyjna ekstrawagancja. By? wielkim wizjonerem, spadkobierc? tradycji Wyspia?skiego, ktry rwnie? mia? utarczki z zakonem franciszkanw. I wwczas by?y protesty i konflikty. Nowosielski stwierdzi? kiedy?, ?e: ?ycie Micha?a Anio?a to by?o ?ycie m?czennika. Jak wiemy, dopiero po ?mierci wielu najwybitniejszych artystw znalaz?o uznanie i najwy?sz? ocen?.

Ks. kan. Jan Rachtan pragn?? wzbogaci? nasz? ?wi?tyni? polichromi? najwybitniejszego artysty Jerzego Nowosielskiego, ktr? mog?yby si? szczyci? nast?pne pokolenia parafian. Ten pomys? zako?czy? si? jednak kl?sk? kap?ana, ktry z tego powodu w wieku 60 lat, po 24 latach pos?ugi duszpasterskiej, w 1963 r. musia? opu?ci? nasz? parafi? (15 lat przed emerytur?), aby zosta? rezydentem.

Ks. kan. Jan Rachtan nie zdo?a? przekona? wi?kszo?ci parafian do polichromii prof. Jerzego Nowosielskiego. Czy w ogle by?o to mo?liwe przed p?wiekiem, gdy wczesne pokolenie by?o przyzwyczajone do tradycyjnego malarstwa sakralnego?

W zwi?zku z opisan? sytuacj? Ks. kan. Jan Rachtan znosi? czynne wyst?pienia przeciwko sobie niektrych parafian i dozna? wielu przykro?ci, rwnie? od osb z najbli?szego otoczenia. Dalsze losy polichromii Nowosielskiego w naszym ko?ciele b?d? tematem kolejnego artyku?u z cyklu Z dziejw parafii.

Zygmunt Krzystanek

 

Proboszcz w czasach powojennych ks. Jan Rachtan

Ks. kanonik Jan Rachtan w czasach powojennych sprawuj?c gorliwie funkcj? proboszcza parafii Jerzmanowice, spe?nia? rwnie? inne wa?ne zadania. W parafii nie by?o wikariusza, wi?c proboszcz prowadzi? nauk? katechizmu dzieci przygotowuj?cych si? do przyj?cia I Komunii ?w., zatrudniaj?c do pomocy starsze dziewczyny, z ktrych jedna zosta?a siostr? zakonn?. M?odzie? by?a natomiast przygotowywana do sakramentu bierzmowania.

Ca?y czas zajmowa? si? prowadzeniem biblioteki parafialnej, jedynej takiej placwki w naszej parafii, z ktrej dzieci i m?odzie? bardzo ch?tnie korzysta?a. To by? jedyny kontakt z jak?kolwiek kultur?, zwa?ywszy ?e wwczas nie by?o radia, a telewizja i internet to by?a pie?? przysz?o?ci. Mo?na w tym miejscu przypomnie?, ?e dziewczyny, w tym moja przysz?a ?ona Maria Danuta, wwczas pasjonowa?y si? ksi??k? Walerii Tomaszewiczowej pt. IRENKA [W KRUCZEWSKIM DWORZE]. POWIE?? DLA PANIENEK. Wydanie drugie ukaza?o si? w 1944 r., czyli w czasach okupacji niemieckiej. Ta ksi??ka by?a w?a?nie dost?pna w bibliotece parafialnej.

Ks. proboszcz prowadzi? gospodarstwo rolne na gruntach parafialnych, w ktrym hodowano krowy, konie i inne zwierz?ta gospodarcze. Konie by?y niezb?dne wwczas do prac polowych oraz do ci?gnienia kieratu s?u??cego do nap?du sieczkarni i m?ocarni. Wybudowa? stodo??, obiekt istnieje do naszych czasw. Ks. Jan Rachtan by? ostatnim proboszczem prowadz?cym takie gospodarstwo, zatrudniaj?c do pomocy osoby najemne. To gospodarstwo istnia?o od wielu stuleci. Do powstania styczniowego obejmowa?o 86 morgw, a po powstaniu nast?pi?a konfiskata przez w?adze carskie 80 morgw na rzecz skarbu pa?stwa.

Kaplica p. w. ?w. Jana Chrzciciela by?a w tych czasach na granicy destrukcji, zw?aszcza jej zadaszenie. Jej op?akany stan wida? na stronie obok, na zdj?ciu z 1934 r. Przez okres okupacji nast?pi?o jeszcze wi?ksze jej zniszczenie. Ks. proboszcz zleci? Franciszkowi Gorajowi z Gotkowic przykrycie obiektu strzech?, jako ?e tylko taki materia? by? wwczas dost?pny. Rozliczeniem za tak? us?ug? by?a nale?no?? za pochwek ?ony Goraja. Wygl?d tej kaplicy jest pokazany na za??czonym zdj?ciu z 1957 r. Obecny stan elewacji jest doskona?y i wszystkie osoby ktre si? do tego przyczyni?y zas?uguj? na wdzi?czno?? i pochwa??. Ci?gle jednak brak jest tablicy informacyjnej: kto by? fundatorem, kiedy zosta?a wybudowana i w jakim celu. Nadal nie jest udost?pniona dla celw liturgicznych, czego ?yczy? sobie w testamencie fundator Jan Sroczy?ski.

Kaplica p.w. ?w. Jana Chrzciciela pokryt? strzech?, wed?ug stanu przed odnowieniem w 1957 r.,
(obok) Kaplica p.w. ?w. Jana Chrzciciela w roku 1934. (ze zbiorw p. Miros?awa G?siorka)

W 1948 r. ks. proboszcz Jan Rachtan zleci? na swj koszt przelanie p?kni?tego dzwonu Ten dzwon (na zdj?ciu poni?ej) nadal istnieje i jest trwa?ym dowodem pobytu fundatora w naszej parafii.

Odpust w Jerzmanowicach w 1950 r. (ze zbiorw p. Ma?gorzaty Wites)
(obok) Dzwon przelany w 1948 r. na koszt ks. Jana Rachtana, ktry nadal pe?ni swoj? funkcj?.

Po szesnastu latach pracy duszpasterskiej w naszej parafii ks. Jan Rachtan obchodzi? dwudziestopi?ciolecie kap?a?stwa. Na za??czonych zdj?ciach pokazane s? r?ne wydarzenia zwi?zane z dziejami naszej parafii: odpust w Jerzmanowicach w 1950 r., pielgrzymka mieszka?cw naszej parafii na Jasn? Gr? w czasach ks. Jana Rachtana i pami?tkowe zdj?cie ?lubne z jego udzia?em.

Zdj?cie ?lubne pod figur? NMP z udzia?em ks. Jana Rachtana (ze zbiorw p. Teresy Kie?kowicz)
(obok) Pielgrzymka mieszka?cw naszej parafii na Jasnej Grze za czasw ks. JanaRachtana. Tak liczna mimo wczesnego bezdro?a i trudno?ci komunikacyjnych. (ze zbiorw p. Teresy Kie?kowicz)

Pod koniec lat pi??dziesi?tych ubieg?ego wieku ks. proboszcz Jan Rachtan przyst?pi? do realizacji wielkiego dzie?a, a mianowicie wykonania nowej polichromii ko?cio?a parafialnego, ktra ju? wymaga?a niezw?ocznej renowacji. Jako ?wiat?y cz?owiek skierowa? si? w tej sprawie nie do malarzy pokojowych z ca?ym szacunkiem dla tej profesji ale do najwybitniejszego artysty naszych czasw, prof. Jerzego Nowosielskiego. Profesor przyj?? zlecenie i opracowa? projekt tej polichromii.

Pani Krystyna Czerni tak pisze w swojej ksi??ce pt. Nietoperz w ?wi?tyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego: Projekt Nowosielskiego jest dyskretny, niemal ascetyczny: na sklepieniu prezbiterium Chrystus Pantokrator, na stropie Wniebowzi?cie, oraz na osiach ?cian popiersia prorokw i Ojcw Ko?cio?a. Prcz tego kolorystyczne podkre?lenie detali architektonicznych, skromne motywy dekoracyjne: pasy i gwiazdy. Projekt zostaje pozytywnie zaopiniowany przez Wojewdzki Urz?d Konserwatorski i Komisj? Artystyczn? przy Kurii Biskupiej w Kielcach [...].

Obrazki: pami?tka wizyty duszpasterskiej (tzw. kol?dy) 1941 r.

oraz pami?tka 25lecia kap?a?stwa ks. Jana Rachtana (ze zbiorw p. Miros?awa G?siorka)

Zygmunt Krzystanek

 

Proboszcz w czasach najtrudniejszych ks. Jan Rachtan


Nast?pc? ks. proboszcza Romana Adamskiego mianowany zosta? ks. Jan Rachtan w roku 1939, a nie w 1938, jak s?dzi?o wielu parafian. Sugeruj?c si? tym, wprowadzi?em w b??d Pani? Krystyn? Czerni, autork? ksi??ek o prof. Jerzym Nowosielskim, m.in. Listy i zapomniane wywiady, (o czym b?dzie jeszcze wspomniane poni?ej), za co czuj? si? zobowi?zany do przeproszenia. Dopiero szczeg?owy przegl?d dokumentw pozwoli? na u?ci?lenie tej daty.

Ks. Jan Rachtan, syn Jakuba i Marianny z domu Figiel, urodzi? si? 1 pa?dziernika 1903 r. w D?browie Dolnej. ?wi?cenia kap?a?skie otrzyma? 14 czerwca 1930 r. i zosta? mianowany wikariuszem w parafii Prandocin, a nast?pnie w 1931 r. w Busku Zdroju, gdzie pe?ni? pos?ug? do 1935 r. Nast?pnie by? wikariuszem w parafii Ksi?? Wielki do 1937 r., poniewa? wwczas zosta? mianowany proboszczem w parafii Jurkw, a do parafii Jerzmanowice zosta? przeniesiony w roku 1939. Widzimy go na fotografii z 7 lipca 1939 r. przygotowuj?cego dzieci z naszej parafii do I Komunii ?wi?tej (str. 9). W tych czasach m. in. w ?wi?ta pa?stwowe by?y jeszcze odprawiane uroczyste nabo?e?stwa za Ojczyzn? z udzia?em szk? i organizacji spo?ecznych ze sztandarami. W Kieleckim Przegl?dzie Diecezjalnym nr 1 z 1938 r. odnajdujemy zarz?dzenie w sprawie nabo?e?stwa w dniu imienin Pana Prezydenta Rzeczypospolitej: W dniu 1 lutego r. b. PW. Duchowie?stwo odprawi uroczyste nabo?e?stwo z mod?ami za Ojczyzn? i P. Prezydenta o godzinie umwionej z kierownikami miejscowych szk? i organizacyj etc., w my?l poprzednich zarz?dze? W?adzy Diecezjalnej.

To by? dzie? imienin Prezydenta Ignacego Mo?cickiego. Takie by?o patriotyczne wychowanie wczesnego pokolenia i jedno?? w narodzie, zachowuj?cym najwy?szy szacunek do godno?ci tego stanowiska.

Wybuch II wojny ?wiatowej okaza? si? zaskoczeniem dla wszystkich. Nast?pi? wielki exodus ludno?ci polskiej z zachodnich dzielnic. Rwnie? ks. Jan Rachtan uleg? tej panice. Dosz?o do tego, ?e ju? w niedziel? 3 wrze?nia 1939 r. w naszej parafii nie odby?y si? nabo?e?stwa. Wierni, w obliczu nadci?gaj?cej nawa?nicy hitlerowskiej, poczuli si? opuszczeni nie tylko przez w?adze ?wieckie, ale rwnie? przez w?adze duchowne. Ks. proboszcz wrci? dopiero po paru tygodniach, podobnie jak wielu mieszka?cw naszej parafii.

Wobec braku volksdeutschw na naszym terenie, w?adze okupacyjne pozostawi?y na swoich stanowiskach w?adze gminne i so?tysw. Wprowadzono przymusowe, rabunkowe kontyngenty, w ko?cio?ach zabroniono modlitw do Krlowej Korony Polskiej i za Ojczyzn?, ?piewania Bogurodzicy oraz innych pie?ni patriotycznych.

Ju? w 1940 r. w Krakowie zrabowano O?tarz Wita Stwosza. Do jego demonta?u przyst?piono w czasie trwania nabo?e?stwa adwentowego. Zniszczone zosta?y pomniki: Grunwaldzki, Ko?ciuszki na Wawelu i Mickiewicza na Rynku. Nast?pi? systematyczny rabunek dzie? sztuki z muzew i Biblioteki Jagiello?skiej.

Nale?y przypomnie?, w jakich czasach ks. Jan Rachtan sprawowa? funkcj? polskiego kap?ana i proboszcza na terenie okupowanym przez hitlerowskie Niemcy. W Jerzmanowicach wojsko niemieckie by?o zakwaterowane w barakach ko?o radiostacji na Wyjrzole i w przytu?ku dla ubogich ko?o kaplicy pw. ?w. Jana Chrzciciela. Rozpocz??y si? przymusowe wyjazdy na ci??kie roboty do Niemiec, ?apanki na ulicach, a nawet przed ko?cio?ami. Stosowano odpowiedzialno?? zbiorow? za wszelkie przejawy oporu. O pacyfikacji w ?azach i przyst?pieniu do Pierwszej Komunii ?w. nazajutrz po tych wydarzeniach pisa?em ju? w NATANAELU nr 10. Polska by?a jedynym krajem okupowanym bez kolaboruj?cego z okupantem rz?du, ktry mg? czyni? starania na rzecz ochrony swych obywateli.

Rol? t? z konieczno?ci przejmowali polscy biskupi, czyni?c wszelkie mo?liwe starania chroni?ce polski ko?ci? i polskich obywateli.

Ju? 17 kwietnia 1940 r. Prymas Polski kardyna? August Hlond przes?a? obszerny, zawieraj?cy 48 stron, memoria? do papie?a Piusa XII, opisuj?cy stan ?ycia ko?cielnego zw?aszcza na terenach przy??czonych do Rzeszy (?l?sk, Wielkopolsk?, Pomorze), gdzie wysiedlono, aresztowano lub zg?adzono ponad 90% duchowie?stwa. W dokumencie jest mowa o maltretowaniu biskupw, pozbawiania parafii kleru, zamykaniu ko?cio?w, niszczeniu klasztorw, zniesieniu nauczania religii, konfiskacie dbr ko?cielnych, grabie?y Polakw, wyp?dzaniu ludno?ci, maltretowaniu i deportacji m?odzie?y. Zaborcy twierdz?, ?e niewolnicy maj? korzysta? z dobrodziejstw analfabetyzmu. W tej sprawie dnia 2 listopada 1942 r. zosta? skierowany list do Jego Ekscelencji Generalnego Gubernatora Ministra dra Franka, ktry podpisa? Adam Stefan Ksi??? Sapieha Arcybiskup Krakowski. List ten na?wietla ponury obraz prze?ladowania ludno?ci polskiej. Nast?pnie, 14 grudnia 1942 r. ,Metropolita Krakowski przeprowadzi? rozmow? z sekretarzem stanu rz?du Generalnego Gubernatorstwa i gen. policji niemieckiej na temat prze?ladowania Polakw w siedzibie mieszcz?cej si? w Akademii Grniczo-Hutniczej. By? to akt niezwyk?ej odwagi, ktr? wwczas wykaza? Arcybiskup Krakowski, poniewa? takie zdecydowane wyrazy protestu mog?y si? zako?czy? tragicznie. Inni biskupi starali si? z?agodzi? okrucie?stwo okupacji wi?ksz? uleg?o?ci?, jak np. Biskup Kielecki Czes?aw Kaczmarek, ktremu podlega?a nasza parafia.

Ks. bp Czes?aw Kaczmarek zwraca? si? kilkakrotnie do wszystkich proboszczw o przekazywanie ofiar z tacy z ka?dej czwartej niedzieli miesi?ca Radzie G?wnej Opieku?czej, ktra pomaga?a najbiedniejszym Polakom w celu ul?enia ich n?dzy.

Jego ?wi?tobliwo?? Papie? Pius XII napisa? 30 maja 1942 r. list do Kardyna?a Augusta Hlonda o swoich prze?yciach dotycz?cych op?akanego po?o?enia Polski, ktra jednak dzi?ki Opaczno?ci zawsze d?wiga?a si? z katastrof. Wyrazi? tak?e nadziej?, ?e po zako?czeniu wojny nast?pi pokj i pojednanie narodw. Na zako?czenie czytamy:

Zwiastunem tych ?ask niebieskich dla Polski i dowodem Naszej wielkiej mi?o?ci ku wam, ukochani Polacy, niech b?dzie b?ogos?awie?stwo Apostolskie, jakiego ze wzruszonego serca udzielamy w Panu Tobie, Synu Nasz Ukochany, oraz wszystkim Biskupom Polski i ca?emu Polskiemu Narodowi.

W takich warunkach przysz?o sprawowa? pos?ug? kap?a?sk? w Jerzmanowicach ks. Janowi Rachtanowi, gdy tu stacjonowali Niemcy, a rwnocze?nie podporucznik Piotr Rato? prowadzi? kursy podchor??wki i podoficerskie dla cz?onkw AK.

Natomiast w domu organisty Henryka Jankowskiego mie?ci? si? tajny szpital dla partyzantw, zwanych wwczas desantami. Jego ?ona, Maria ps. S?awa, nale?a?a do najaktywniejszych sanitariuszek.

Do obozu zag?ady mo?na by?o wwczas trafi? za wywieszenie flagi pa?stwowej w ?wi?to narodowe, czy odmwienie przez ksi?dza modlitwy: Bo?e, Ojcze nasz i Opiekunie, b?ogos?aw Ojczy?nie naszej. Dodaj nam mocy i ?aski, aby?my j? modlitw? i prac? wspierali i zdolni byli do wszystkich dla niej po?wi?ce?. Wspieraj, o Panie, Ojczyzn? nasz? i spraw, aby panowa?y w niej po wsze czasy sprawiedliwo??, mi?o?? i szcz??cie spo?eczne. Amen.. Powojenne losy ks. Proboszcza Jana Rachtana b?d? tematem nast?pnego artyku?u.

Zygmunt Krzystanek


 
Więcej artykułów…
«pierwszapoprzednia1234następnaostatnia»

Strona 2 z 4

Ciekawostki z przesz?o?ci

Dawne wierzenia i zwyczaje

Statystyka strony

Użytkowników : 2
Artykułów : 282
Odsłon : 144246

Go?cimy

Naszą witrynę przegląda teraz 8 gości