Jerzmanowice

Siedemdziesi?t lat min??o

Dnia 18 stycznia 2015 r. min??o siedemdziesi?t lat od zako?czenia okupacji niemieckiej, ktra by?a najtragiczniejszym wydarzeniem w dziejach naszego narodu, a ktra w naszej parafii trwa?a 1961 dni rozpocz??a si? 5 wrze?nia 1939 r. i zako?czy?a 18 stycznia 1945 r.

Pocz?tek

Rozpocz?cie okupacji by?o dla wszystkich wielkim zaskoczeniem, pomimo ?e ju? od pocz?tku wrze?nia przez nasz teren ci?gn??y rzesze uciekinierw ze ?l?ska i Zag??bia. Polskoj?zyczni agenci niemieccy siali panik? o okrucie?stwie i rabunkach wojsk niemieckich, aby spot?gowa? chaos i spowodowa? blokad? drg. Wielu mieszka?cw naszej parafii uleg?o tej panice i czasem przez kilka tygodni b??ka?o si? po kraju. Takim przyk?adem jest mj brat Tadeusz, licz?cy sobie wwczas 10 lat, ktry bez wiedzy rodzicw wraz z kolegami uciek? a? do Ojcowa i, dopiero gdy zobaczy? po?ary w Skale, po wielu godzinach wrci? z towarzyszami do domu. Gdy w dniu 3 wrze?nia 1939 r. z kryszta?kowego radia dowiedzieli?my si? o wypowiedzeniu wojny Niemcom przez Francj? i Wielk? Brytani? wraz z Kanad?, Australi? i Po?udniow? Afryk?, byli?my prawie pewni, ?e nie ma zagro?enia. Znacznie p?niej okaza?o si? jednak, ?e by?y to tylko puste deklaracje, niepoparte dzia?aniami militarnymi.

Gdy w upalny dzie? 5 wrze?nia zobaczyli?my ca?? Przegini? spowit? w kurzu i dymie, byli?my przekonani o zbli?aniu si? posi?kw od aliantw. Do jad?cych czo?gw dziewczyny z Gotkowic, na czele z Janin? Siudy, pobieg?y z nar?czami kwiatw i zimn? wod? ze studni, by powita? zm?czonych ?o?nierzy. Na czo?gach nie by?y widoczne znaki niemieckie. Dopiero uciekaj?ce ?l?zaczki zrobi?y awantur? naszym dziewczynom, wyrywaj?c i depcz?c im kwiaty. Nie byli to nasi sprzymierze?cy, lecz 14 armia niemiecka gen. Lista, ktra kierowa?a si? do Ska?y drog? od Przegini przebiegaj?c? obok nowo wybudowanej kaplicy w Gotkowicach. Tam armia stoczy?a potyczk?, w wyniku ktrej poleg?o kilku polskich ?o?nierzy, a Ska?a uleg?a spaleniu. Gdy przy tej drodze pozosta?a jedna zepsuta tankietka, wraz grup? dzieci podszed?em blisko, aby zobaczy? to cudo wczesnej techniki, Niemieccy ?o?nierze o dziwo pocz?stowali nas czekolad?. Dopiero p?niej poznali?my terror okupanta, gdy w ca?ej gminie zgin??o 185 osb, z ka?dej wsi po kilkadziesi?t lub kilkana?cie, a na roboty przymusowe do Niemiec wywieziono 850 osb.

Koniec

Zwiastunem nadej?cia zako?czenia okupacji w naszym regionie by?o rozpocz?cie w po?owie 1944 r. prac fortyfikacyjnych ze wzgl?du na zbli?aj?cy si? front niemiecko-radziecki.

Ca?a tutejsza doros?a ludno??, oraz ludzie dowo?eni z Zag??bia i ?l?ska, by?a zatrudniona przy r?cznym kopaniu rowu przeciwczo?gowego oraz trzech linii roww strzeleckich, przy ktrych Wehrmacht budowa? zasieki z drutu kolczastego. Na skalistym pod?o?u grnicy i saperzy, przez zastosowanie materia?w wybuchowych, uzyskiwali kilkumetrow? g??boko?? rowu. Oprcz tego na tutejszych terenach wybudowano setki bunkrw stalowych, betonowych i drewniano-ziemnych. Z bunkrw sztabowych poprowadzono podziemne kable w kierunku zachodnim.

Tylko na terenach Su?oszowej naliczono ich oko?o siedemset. By?a to niemiecka linia obronna A2 chroni?ca granice III Rzeszy, ktra rozpoczyna?a si? ju? na Sienicznie, tu? przed Ilkenau (Olkuszem). Bardziej przezorni mieszka?cy widz?c te przygotowania, sami zacz?li budowa? na swoich posesjach ziemianki, zwane dekonkami, przykrywane kilkoma warstwami bali drewnianych zasypanych grub? warstw? ziemi.

Ju? jesieni? 1944 r. wieczorami by?o s?ycha? dalekie detonacje z linii zbli?aj?cego si? frontu i dr?enie ziemi. W nocy obserwowali?my reflektory przeciwlotnicze omiataj?ce niebo w rejonie Krakowa, a nawet po?ar bombardowanej rafinerii w Trzebini. Rwnie? w naszym regionie dochodzi?o do walk lotnictwa niemieckiego z samolotami radzieckimi. Wszystkie domy o?wietlone wwczas karbidwkami musia?y mie? szczelnie zaciemnione okna, aby utrudni? nawigacj? samolotom radzieckim i tym nale??cym do aliantw zachodnich. Nad przestrzeganiem tych rozporz?dze? czuwa?y ca?onocne dy?ury str?w wyznaczanych przez so?tysa, co by?o kontrolowane przez policj?.

Wielu mieszka?cw pami?ta?o jeszcze czasy pierwszej wojny ?wiatowej, gdy linia frontu przebiega?a przez nasz region i przez siedem tygodni trwa?y tu walki pozycyjne powoduj?ce olbrzymie straty w ludziach i maj?tku. Wyobra?ano wi?c sobie, co b?dzie si? tu dzia?, gdy ka?dy bunkier b?dzie musia? by? zniszczony przy u?yciu napalmu oraz przez bombardowanie, przez artyleri?, w tym katiusze. W ka?dej chwili spodziewano si? obsadzenia tych umocnie? wojskiem wyposa?onym w bro? i amunicj?.

Na pocz?tku stycznia 1945 r. wojska niemieckie, tak?e konne tabory prowadzone przez w?asowcw, zacz??y si? przemieszcza? przez nasz region. Ko?a tych wozw, zaopatrzone w stalowe obr?cze jad?c po ?niegu przy silnym mrozie wydawa?y przera?aj?ce zgrzyty.

W nocy z 17 na 18 stycznia 1945 r., czyli siedemdziesi?t lat temu, niespodziewanie, grupa oko?o 70 czo?gw radzieckich 59 Armii I Frontu Ukrai?skiego, od strony Wielmo?y przez Su?oszow?, wzd?u? rowu przeciwczo?gowego, przez Gotkowice , Jerzmanowice i B?b?o pojecha?a w kierunku Krakowa. Prby obsadzenia tych fortyfikacji przez wojska niemieckie od strony linii kolejowej Krzeszowice Krakw ju? si? nie powiod?y. Gdyby do tego dosz?o, byliby?my w oku wojennego cyklonu. Niemcy zd??yli tylko wysadzi? wszystkie mosty nad rowem przeciwczo?gowym, pomimo ?e nie wszyscy zdo?ali si? przeprawi? na jego zachodni? stron?. Ich los by? przes?dzony: ca?y sztab z Jerzmanowic, gdzie by?a pot??na radiostacja, poleg? ko?o Ostrej Gry, a cz??? taborw razem z ko?mi zosta?a rozjechana przez czo?gi w Gotkowicach. Czo?gi?ci nie brali je?cw. O tych wydarzeniach dosy? szczeg?owo pisa?em ju? w NATANAELU nr 5.

Na naszym terenie front zatrzyma? si? na trzy dni, poniewa? po drugiej stronie rowu przeciwczo?gowego Niemcy bronili si? przez trzy dni, do 20 stycznia. Z terenu Przegini oraz dalszych stron ich artyleria ostrzeliwa?a pozycje radzieckie znajduj?ce si? po drugiej stronie.

Mieszka?cy nie mieli schronienia w swoich domach, ktre w wi?kszo?ci by?y wwczas zbudowane z drewna i nie chroni?y nawet przed broni? strzeleck?, a co dopiero przed pociskami artyleryjskimi. Ludzie musieli szuka? innych sposobw ochrony. Przyk?adowo w Gotkowicach nie by?o jaski?, tak jak w S?spowie, czy Jerzmanowicach, dlatego wykorzystywano ziemianki. W bardzo mro?ne dni i noce, z ma?ymi dzie?mi, szukano jednak innych mo?liwo?ci. W zabytkowym budynku by?ego folwarku znajdowa?y si? olbrzymie piwnice sklepione z du?ych g?azw i to tam w?a?nie wi?kszo?? mieszka?cw znajdowa?a schronienie. Przy akompaniamencie wybuchw pociskw ?arliwie si? tam modlono. ?piewano pi?kn? pie?? b?agaln? Suplikacje, tak jak w czasie kl?sk ?ywio?owych i nieszcz??? narodowych:

?wi?ty Bo?e, ?wi?ty mocny,
?wi?ty a Nie?miertelny
Zmi?uj si? nad nami.
Od powierza, g?odu, ognia i wojny
Wybaw nas Panie !
Od nag?ej i niespodziewanej ?mierci
Zachowaj nas Panie !
My grzeszni Ciebie Boga prosimy
Wys?uchaj nas Panie.

S?ycha? by?o g?o?ny p?acz dzieci, a i doro?li nie ukrywali ?ez, robi?c sobie rachunek sumienia, bo mog?a to by? ostatnia modlitwa w ich ?yciu. Gdy w niedziel? 21 stycznia nast?pi?a chwilowa cisza i ju? mogli?my i?? do ko?cio?a podzi?kowa? Bogu za ocalenie, zobaczyli?my pokryty ?niegiem teren upstrzony czarnymi plamami od wybuchw pociskw. Niewybuchy jeszcze przez wiele lat powodowa?y kalectwo lub ?mier? ludzi. Na szcz??cie naprowadzenie artylerii by?o z?e, dzi?ki czemu pociski spada?y z dala od zabudowa?. Szyby w oknach, oklejone na krzy? paskami papieru, wytrzyma?y te detonacje. Odg?osy walk oddala?y si?, a czasem ponownie zbli?a?y, bo np. w czasie dziesi?ciodniowych walk o S?awkw by?o 31 kontratakw niemieckich. Zachodzi?a obawa ponownego powrotu okupantw.

W?rd czerwonoarmistw by?o tu wielu sko?nookich Azjatw oraz mieszka?cw Ka?mucji. Przewa?a?y roczniki starsze. Zasoby ludzkie po czterech latach wojny by?y dosy? wyczerpane. Statystycznie d?ugo?? ?ycia artylerzysty wynosi?a tam kilka miesi?cy, a szeregowca w piechocie oko?o jednego tygodnia. Dawano rozkaz nieustannego ataku, a cofaj?cych si? nawet z okr??enia likwidowa?y odzia?y zaporowe NKWD. Numery jednostek by?y sta?e, tylko ludzie si? zmieniali. Przezorni ?o?nierze w kieszeniach mieli np. ziarno pszenicy, aprowizacja nie by?a idealna.

Oficerowie za??dali od so?tysa przygotowania jedzenia z baraniny, co na g?odne ?o??dki poskutkowa?o fatalnie. Szczeg?y mo?na sobie tylko wyobrazi?.

?o?nierze frontowi nie byli sprawcami drastycznych zaj??, ale po przej?ciu frontu pojawi?y si? pijane grupy uzbrojonych dezerterw i maruderw, ktre dopuszcza?y si? rabunkw i innych przest?pstw. By?y one prawdziw? zmor? mieszka?cw. Nie by?o jeszcze ?adnej administracji, w zwi?zku z czym cz?onkowie Armii Krajowej i Armii Ludowej utworzyli w Gminie Su?oszowa Milicj? Obywatelsk? chodzili w ubraniach cywilnych z bia?o czerwonymi opaskami na r?kawach. Mia?a ona za zadanie obron? ludno?ci cywilnej. Porzuconej broni wszelkiego rodzaju by?o pod dostatkiem.

Na terenie wczesnego Powiatu Olkuskiego poleg?o 1099 czerwonoarmistw. Wyzwolili nas z okupacji niemieckiej, ale nie przynie?li nam prawdziwej wolno?ci, bo sami jej nie mieli. Powsta?a Polska, ale zosta?a uzale?niona pod ka?dym wzgl?dem od Zwi?zku Radzieckiego prawie na p? wieku, co spowodowa?o znaczne spowolnienie rozwoju, mimo wyrzecze? powojennych pokole?.

Ofiary zas?uguj? na pami??!

We wrze?niu 1939 r. nasza armia liczy?a 1,2 miliona ?o?nierzy, z czynnej s?u?by i mobilizacji prawie dwudziestu rocznikw. Rwnie? z naszych miejscowo?ci powo?ano dziesi?tki m??czyzn na wojn? obronn?. Nie wszyscy mieli szcz??cie powrci? do domu. Niektrzy natomiast zostali zamordowani w czasie okupacji, a ich prochy nie zosta?y odnalezione.

W zwi?zku z powi?kszeniem cmentarza parafialnego i jego nowym rozplanowaniem, dokonanym dzi?ki staraniom ks. Proboszcza Kazimierza Szcz?snego, w?a?nie teraz, w siedemdziesi?t? rocznic? zako?czenia niemieckiej okupacji, chcia?em zaproponowa? wykonanie tablicy upami?tniaj?cej osoby, ktre zgin??y z r?k okupanta w czasie II wojny ?wiatowej, a ktre nie maj? mogi?y na naszym cmentarzu. Na tym symbolicznym grobie ich rodziny, nasza m?odzie? i my parafianie mogliby?my zapali? znicze. W ten sposb ocalimy te osoby od zapomnienia. Propozycja tablicy obok. By? mo?e lista ofiar wymaga jeszcze uzupe?nienia. Po?wi?cenie takiej tablicy, symbolicznego grobu ofiar, by?oby wydarzeniem religijnym i patriotycznym.

Na zako?czenie pragn? przypomnie? wypowied? jednego z g?wnych architektw pokonania hitlerowskich Niemiec. Sir Winston Leonard Spencer Churchill polityk, pisarz, laureate literackiej Nagrody Nobla, malarz, historyk, dwukrotny premier Zjednoczonego Krlestwa Wielkiej Brytanii powiedzia?: im dalej patrzysz wstecz tym dalej widzisz do przodu. S?dz?, ?e powracanie do przesz?o?ci naszej ma?ej ojczyzny pozwoli nam ?atwiej przygotowa? si? na nachodz?c? przysz?o??.

Zygmunt Krzystanek

Propozycja tablicy upami?tniaj?cej ofiary II wojny ?wiatowej z naszej parafii

? + P

OFIARY II WOJNY ?WIATOWEJ

Z Jerzmanowic:

STANIS?AW BARANEK UCZESTNIK WOJNY OBRONNEJ W 1939 R.

JAN HRABIA UCZESTNIK WOJNY OBRONNEJ W 1939 R.

W?ADYS?AW POLAK UCZESTNIK WOJNY OBRONNEJ W 1939 R.

PIOTR RATO? PS. LEN, WI?ZIE? AUSCHWITZ I MAUTHAUSEN

Z ?az :

JZEF WACHOWICZ UCZESTNIK WOJNY OBRONNEJ W 1939 R.

JAN GACH WI?ZIE? OBOZU W P?ASZOWIE

EDWARD GZYL WI?ZIE? OBOZU W P?ASZOWIE

Oddali?my Bogu Ducha

Oddali?my serce Polsce

Prochy nasze s? w nieznanym miejscu.

BO?E, ZBAW!

W 70 rocznic? zako?czenia okupacji niemieckiej mieszka?cy Parafii Jerzmanowice

 


Uzupe?nienie dziejw ks. Jzefa J?drychowskiego
Nast?pny proboszcz ks. Roman Adamski

Artyku? ukaza? si? w Nr 16 miesi?cznika NATANAEL, s. 8-10

Dzi?ki uprzejmo?ci Siostry Danuty Kozie? nazaretanki, archiwistki z Archiwum Diecezjalnego w Kielcach, otrzyma?em tekst ks. J. Pa?czy?skiego zamieszczony w pierwszym numerze Kieleckiego Przegl?du Diecezjalnego z 1938 r., a po?wi?cony dziejom ks. Jzefa J?drychowskiego. Zawarte w nim informacje dotycz? okresu od czasw zaborw, czyli jeszcze sprzed wybuchu pierwszej wojny ?wiatowej, a? do jego zgonu w 1938 r. Dzi?ki tym wiadomo?ciom mo?emy lepiej pozna? osobowo?? naszego by?ego proboszcza. Oto ten tekst (pisownia zgodna z orygina?em):

Z ?A?OBNEJ KARTY.
?. P. ks. Jzef J?drychowski M.?. T.

Ks. Mgr J?drychowski po uko?czeniu chlubnie akademii duchownej w Petersburgu na kilkana?cie lat jeszcze przed wojn? obj?? stanowisko prefekta w Seminarium nauczycielskim w J?drzejowie.

By?a to placwka nader wa?na i odpowiedzialna. Zaborcy uwa?ali Seminarium za ku?ni? nauczycieli, przez ktrych mogliby prowadzi? obrusienie, zruszczenie pod ka?dym wzgl?dem ducha polskiego. Na tym stanowisku ks. J. okaza? si? wprost opatrzno?ciowym. Wykszta?cony, rwny, spokojny, dostojny w obej?ciu, robi wra?enie sfinksa, nie daj?cego si? zg??bi? ani zwierzchno?ci, ani uczniom. Nazwa? by go mo?na dzisiejszym czo?giem, ktry wci?? idzie naprzd i wszelkie przeszkody zwyci??a.

Obowi?zkowy, pedantyczny,zawsze powa?ny. W ostatnich latach czasami lubia? wybucha? ?miechem, z lat uczniowskich u?miechu na jego ustach nie pami?tam. Wyk?adami uczniw nie zachwyca? ani nie ol?niewa?, oddzia?ywa? ca?? osob? swoj?. Na pozr ma?o przyst?pny umia? nawi?za? ni? z ruchem niepodleg?o?ciowym uczniw i na? oddzia?ywa?. Na wyk?adach zazwyczaj siedzia?. Ale jak mia? co? osobistego do powiedzenia, zwykle przechodzi? si? par? razy po klasie, niepostrze?enie podsuwa? si? raz i drugi do okienka we drzwiach szpiegwki czy nie ma kogo na czatach i rzecz uczniom komunikowa?. Ducha narodowego z przedziwn? finezj? umia? przeprowadzi? w ca?ej swej pracy. [] Na ko?ci? wskazywa? nie tylko jako na ostoj? wiary katolickiej , ale i na ducha polskiego.

Do siebie uczniw nie przywi?zywa? ani zapala?, bo o popularno?? nie dba?, demagogii nie urz?dza?. Uczniowie mo?e go nie kochali, ale go bardzo cenili i mieli bezwzgl?dny szacunek. Wp?yw mia? stanowczy, st?d renegatw w?rd nauczycieli nie by?o, natomiast wychowa? wielu dzielnych patriotw.

Wielu spo?rd nauczycieli, jego wychowankw, kszta?ci?o si? dalej, zdobywaj?c p?niej nawet wybitne stanowiska jak p. Warcha?owski b. rektor politechniki warszawskiej. A powo?a? duchownych seminarium nauczycielskie w J?drzejowie procentowo wi?cej dawa?o, ani?eli dzisiejsze gimnazja katolickie.

Po 20 kilku latach pracy w czasie wojny ?wiatowej opuszcza placwk? szkoln? z wielk? szkod? dla seminarium. Kolejno przebywa na kilku probostwach. W pasterzowaniu parafialnym ju? nie by? tak udatnym jak na niwie szkolnej. Nie rozumiano si? wzajemnie. To by? urodzony pedagog, nie duszpasterz. Ostatnio by? w Krzci?cicach. Okaz zdrowia i czerstwo?ci. Lekarza nie zna? przez ca?e ?ycie. [] Niespodziewanie zamkn?? oczy 4 stycznia w rannych godzinach. Pogrzeb si? odby? 7 stycznia przy udziale 20 kilku ksi??y z J. E. ks. Biskupem Sonikiem na czele. Mowy pogrzebowe wyg?osili J. E. ks. biskup, ks. Pa?czy?ski, ks. A. Kaleta.

Cichy, spokojny, ?wi?tobliwy nieskazitelnie przeszed? przez ca?e ?ycie, doceniony, szanowany przez wszystkich, a szczeglniej tych, ktrzy go bli?ej i g??biej pozna? mogli.

Ks. J. Pa?czy?ski

Nast?pny proboszcz ks. Roman Adamski

Na stronach internetowych Diecezji Sosnowieckiej dotycz?cych parafii Jerzmanowice, w wykazie proboszczw po ks. J. J?drychowskim wymieniony jest ks. Jan Rachtan. Ks. Roman Adamski zosta? pomini?ty, jakgdyby w ogle nie istnia?. A przecie? jeszcze ?yje pokolenie ludzi, ktrym w latach trzydziestych ubieg?ego wieku pierwszej Komunii ?w. udziela? w?a?nie ks. Roman Adamski.

Okazuje si?, ?e podobnych nie?cis?o?ci na wspomnianej stronie jest wi?cej. Mianowicie, je?li chodzi o powo?ania kap?a?skie i zakonne, to np. parafia Przeginia, wed?ug imiennego wykazu, takich powo?a? mia?a czterna?cie, parafia Su?oszowa pi?tna?cie, natomiast parafia Jerzmanowice zero. Na ?amach NATANAELA pisa?em o kilku kap?anach i siostrach zakonnych z naszej parafii,. Mo?e nadarzy si? okazja na uzupe?nienie tej luki informacyjnej. Ks. Roman Adamski urodzony 16 kwietnia 1891 r. w Chlewiskach k/Ko?skich, otrzyma? ?wi?cenia kap?a?skie 17 pa?dziernika 1913 r. w Sandomierzu. Na terenie wczesnej diecezji sandomierskiej pracowa? jako wikariusz w nast?puj?cych okresach w parafiach:

1913-1914 Magnuszew,

1914-1915 Solec,

1915-1916 Szewna,

1916-1917 Skar?ysko,

1917 Mirzec,

1917-1919 Szewna.

Ju? jako proboszcz pracowa? w parafii D?bno w latach 1919- 1932. Po reformie i nowym podziale diecezji ta parafia znalaz?a si? w diecezji kieleckiej Pos?ug? w parafii Jerzmanowice obj?? w 1932 r. po ks. J?drychowskim. Nasi parafianie, ktrych w tych latach uczy? katechizmu, wspominaj? dosy? surowe dyscyplinowanie dzieci, ale w tamtych czasach rwnie? w szkole stosowanie kar cielesnych by?o codzienno?ci?. Mo?na tu pokusi? si? o refleksj?, ?e psychika wczesnych dzieci nie uleg?a zdeformowaniu ju? jako osoby doros?e wykaza?y si? wspania?ymi postawami patriotyzmu, religijno?ci i pracowito?ci, czego przyk?adem mog? by? osoby, o ktrych pisa?em w NATANAELU: siostry zakonne, dr. Czes?aw ?urowski z ?az, a tak?e inne, jak Stanis?aw Sok? z Gotkowic, czy moja siostra Helena mieszkaj?ca we Wroc?awiu.

Ko?o M?odzie?y Wiejskiej w Gotkowicach w 1937 r. Po?rodku mi?dzy
dziewczynami siedzi przewodnicz?cy Ko?a - Andrzej Siudy, absolwent
Uniwersytetu Ludowego w Szycach.

Cieniem na dzia?alno?ci ks. proboszcza R. Adamskiego w naszej parafii k?adzie si? tylko jedno wydarzenie. Ot? w latach trzydziestych ubieg?ego wieku na naszym terenie powstawa?y ko?a Zwi?zku M?odzie?y Wiejskiej. By?a to organizacja apolityczna, koncentruj?ca si? na pracy spo?eczno-o?wiatowej i wychowawczej. Ruch ten mia? na celu uczenie m?odych mieszka?cw wsi wsp??ycia w ?rodowisku, pracy zespo?owej, mia? wyrabia? wzajemny szacunek i rwno??. Wychowywa? na przysz?ych dzia?aczy, ofiarnych patriotw pozbawionych kompleksw z powodu wiejskiego pochodzenia. W jego ramach organizowano r?ne kursy, odczyty, powstawa?y grupy samokszta?ceniowe i amatorskie zespo?y teatralne. Uczono rwnie? higieny, upowszechniano czytelnictwo i racjonalne gospodarowanie. Ko?a te dysponowa?y tylko sk?adkami cz?onkowskimi i wsparciem sympatykw. Nadrabia?y zacofanie odziedziczone po rozbiorach. Przyk?adem takiej dzia?alno?ci by?o ko?o ZMW RP w Gtkowicach, nale??ce do najaktywniejszych w powiecie. Pod nadzorem wspania?ej nauczycielki Heleny Sk?adzieniwnej, ko?o wykona?o sztandar ZMW. Poczyniono starania o jego po?wi?cenie w 1935 r. Jednak Proboszcz ks. Roman Adamski odmwi?. Nie dokona? po?wi?cenia, pomimo ?e spora cz??? zrzeszonej w kole m?odzie?y nale?a?a do Katolickiego Stowarzyszenia M?odzie?y M?skiej i ?e?skiej.

Po?wi?cenie sztandaru Ko?a M?odzie?y Wiejskiej z Gotkowic.
Uroczysto?? w parafii Bia?y Ko?ci? w 1935 r.
Chor??ym jest Stanis?aw Jarosz w stroju krakowskim, po lewej Zofia
?ladowska-Kemona, po prawej Natalia Krzystanek-?ladowska.
Po lewej (w okularach ) nauczycielka Sk?adzieniwna, po prawej (z w?sami)
wjt gminy Su?oszowa (do ktrej nale?a?y Gotkowice), mieszkaniec
Jerzmanowic Franciszek Skrzypek, a za nim so?tys Gotkowic.

Proboszczowie okolicznych parafii w Przegini, Su?oszowej, S?spowie, Skale post?pili identycznie, co by?o dla wszystkich wielkim zaskoczeniem i spotka?o si? z niezrozumieniem. Usilne starania zako?czy?y si? jednak sukcesem w parafii Bia?y Ko?ci?, oddalonej od Jerzmanowic o 10 km, nale??cej wwczas do innej diecezji (w 1924 r. parafia ta zosta?a od??czona od diecezji kieleckiej i ponownie przy??czona do diecezji krakowskiej). Post?powo?? ko?a nie przeszkadza?a ks. Jerzemu ksi?ciu Czartoryskiemu, ktry dokona? uroczystego po?wi?cenia sztandaru ZMW. Przemarsz ca?ej m?odzie?y po trasie licz?cej 10 km w ka?d? stron? by? mimo wszystko bardzo radosny, co potwierdzaj? zdj?cia z tego wydarzenia.

Po?wi?cenie sztandaru KMW Gotkowice, 1935 r.

Ks. Roman Adamski by? proboszczem w naszej parafii do 1939 r., kiedy to zosta? przeniesiony do parafii Solec Zdrj, gdzie pe?ni? pos?ug? proboszcza do 1957 r. Po przej?ciu na emerytur? w 1957 r. przebywa? w Domu Ksi??y Emerytw w Kielcach. Zmar? 17 listopada 1971 r. Jest pochowany w grobowcu Ksi??y Emerytw na Cmentarzu Nowym w Kielcach.

Dost?p do przedstawionych informacji dotycz?cych pos?ugi kap?a?skiej ks. Romana Adamskiego zawdzi?czamy Siostrze Danucie Kozie?, archiwistce z Archiwum Diecezjalnego w Kielcach. W imieniu w?asnym i czytelnikw NATANAELA sk?adam Siostrze serdeczne podzi?kowanie. Bg zap?a?!

Zygmunt Krzystanek

 

O wojn? powszechn? za wolno?? ludw prosimy Ci? Panie

Tak modli? si? nasz wieszcz Adam Mickiewicz w Ksi?gach narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego wydanych w grudniu 1832 r. w Pary?u. I Pan Bg wys?ucha? jego modlitwy. Obecnie taka pro?ba mo?e si? wydawa? absurdalna, a nawet nieludzka, ale dla odzyskania wolno?ci cz?owieka cennego daru bo?ego, trzeba by?o by? gotowym na wszystko. W wczesnych czasach zmowa z?owrogich pot?g (Rosji i Prus) by?a powodem wi?zienia narodw.

Historia udowodni?a, ?e nasze wielokrotne zrywy narodowe w postaci powsta?, nie by?y w stanie pokona? pot??nych zaborcw i osi?gn?? celu jakim by?o wyzwolenie narodowe. Dopiero wojna pomi?dzy zaborcami dawa?a nadziej? na oswobodzenie si? z ich jarzma. Polakom i wielu innym narodom.

Wybuch I wojny ?wiatowej, nazywanej rwnie? wielk? wojn?, by? wi?c tym, na co czekano. Z g??bok? zadum? wracamy do tych wydarze?, ktre przed stu laty mia?y miejsce w?a?nie tu, w naszej ma?ej ojczy?nie.

Po wybuchu wojny Pierwsza Kompania Kadrowa pod dowdztwem Tadeusza Zbigniewa Kasprzyckiego na rozkaz Jzefa Pi?sudskiego wyruszy?a z Krakowa 6 sierpnia 1914 r. w kierunku Kielc. Kompania ta liczy?a oko?o 150 ?o?nierzy. Tymczasem naczelnik Jzef Pi?sudski wyznaczy? w Krzeszowicach koncentracj? ochotnikw w liczbie oko?o 1500 strzelcw i 7 sierpnia 1914 r. poszczeglne oddzia?y pod dowdztwem naczelnika sukcesywnie przekracza?y rosyjsk? granic? w Rac?awicach. W?a?nie tu rozpocz??o si? wyzwalanie i zjednoczenie ziem trzech zaborw.

To donios?e wydarzenie sta?o si? inspiracj? do namalowania obrazu przez Jerzego Kossaka (1886-1955), najm?odszego z malarskiej dynastii Kossakw. Na zamieszczonej reprodukcji tego dzie?a widzimy naczelnika Jzefa Pi?sudskiego na czele swoich strzelcw, w tumanach kurzu, obok powalonego rosyjskiego s?upa granicznego w Rac?awicach. Taka by?a wizja artysty, bo rzeczywisto?? by?a troch? odmienna. S?up graniczny zosta? wykopany dopiero kilka tygodni p?niej i przewieziony do Krzeszowic. Takie s?upy graniczne by?y przez 99 lat rwnie? usytuowane na ko?cu Szklar (od strony Dubia) oraz w Dolinie B?dkowskiej ko?o Sokolicy. Austriacy uzbroili strzelcw w przestarza?e, jednostrza?owe karabiny werndla z XIX w. bez pasw i bez bagnetw obraz tego nie uwzgl?dnia. Mimo to dobrze by?oby, gdyby reprodukcje tego dzie?a zawis?y w szko?ach i urz?dach naszego regionu.

Przekraczanie rosyjskiej granicy w Rac?awicach zosta?o rwnie? upami?tnione w Pacz?towicach poprzez ufundowanie przez Stowarzyszenie Mi?o?nikw Ziemi Krzeszowskiej w 1992 r. obelisku. Umieszczony tam napis g?osi: 1867-1935 Komendant Jzef Pi?sudski pomnik Niepodleg?o?ci Polski w Pacz?towicach w dniu 7 sierpnia 1914 oddzia?y strzelcw dowodzone przez Komendanta Jzefa Pi?sudskiego przekroczy?y granic? zaboru rona syjskiego Pacz?towice Rac?awice ?o?nierzom z Pacz?towic, D?bnik i ?ar walcz?cym o Polsk? niepodleg?? w latach 1914-1918-1921 wdzi?czni rodacy. Chwa?? synw s? ich ojcowie sierpie? 1992.

Po przekroczeniu granicy oddzia?y strzelcw maszerowa?y przez Rac?awice i Czubrowice, a nast?pnie trawiast? dolin? w kierunku Przegini i Gotkowic ko?o Ostrej Gry (zdj?cie powy?ej). T? dolin? sp?ywa?a woda w czasie wiosennych roztopw i burz, od granic S?spowa i Su?oszowej a? do Rac?awki. Tak?e tym szlakiem w p?niejszych czasach, we wrze?niu 1939 r. wycofywa?a si? polska kawaleria, a w styczniu 1945 r. w przeciwnym kierunku maszerowa?y zwarte oddzia?y piechoty radzieckiej.

Dalsza trasa strzelcw prowadzi?a przez S?spw do Ska?y. Spo?ecze?stwo Ska?y wr?czy?o Pi?sudskiemu srebrny ryngraf z Matk? Bosk? Ostrobramsk?, ktry naczelnik b?dzie nosi? przy sobie a? do ?mierci. W tamtych czasach, jak i w okresie mi?dzywojennym, gdy Wilno nale?a?o do Rzeczpospolitej, wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej by? czczony tak jak wizerunek Matki Boskiej Cz?stochowskiej.

9 sierpnia ?o?nierze zatrzymali si? ko?o Miechowa w maj?tku Czaple Ma?e, gdzie Jzef Pi?sudski otrzyma? od w?a?ciciela czteroletni? klacz s?ynn? Kasztank?.

W Miechowie nast?pi?o po??czenie z kadrwk? i zosta? utworzony batalion, sk?adaj?cy si? z trzech kompanii. Batalion kadrowy z Pi?sudskim na czele, poprzedzony kawaleri?, dotar? 12 sierpnia do Kielc, do ktrych zbli?a?y si? rwnie? oddzia?y rosyjskie z 14 Dywizji Kawalerii gen. Aleksandra Nowikowa. Wwczas dosz?o do star? patroli. Gdy jednak zjawi?a si? tam ca?a rosyjska dywizja i zacz??a okr??a? miasto, szef sztabu, gen. Kazimierz Sosnkowski wyda? rozkaz opuszczenia Kielc.

Wielka wojna trwa?a jeszcze cztery lata, ale o niepodleg?? Polsk? walki trwa?y znacznie d?u?ej.

Naszym nieszcz??ciem by? fakt wcielenia Polakw przez zaborcw do swoich armii, co powodowa?o bratobjcz? walk?. Koledzy mojego ojca, zmobilizowani do armii rosyjskiej, byli zmuszeni walczy? nie tylko przeciw Austriakom i Niemcom, ale rwnie? przeciw Polakom z tych zaborw. Mj ojciec Ludwik unikn?? s?u?by w rosyjskim wojsku tylko dlatego, ?e by? jedynym synem spo?rd pi?ciorga rodze?stwa. Natomiast jeden z jego kolegw, Stanis?aw Pia?nik z Gotkowic, s?u?y? w gwardii przybocznej ostatniego cara Miko?aja II.

Na zako?czenie nale?y doda?, ?e ta powszechna wojna przynios?a wolno?? dziesi?ciu narodom, nie tylko Polsce, ale rwnie? Finlandii, ?otwie, Estonii, Litwie, Czechos?owacji, W?grom, Jugos?awii, Irlandii i Islandii. Oby?my ju? nigdy nie musieli si? modli? o wojn? powszechn?.

Zygmunt Krzystanek

 

Ks. Jzef J?drychowski proboszcz w niepodleg?ej Polsce



W 10. numerze Natanaela pisa?em o wspania?ym kap?anie, proboszczu naszej parafii ks. Zygmuncie Boraty?skim, ktry w 1919 r. zosta? przeniesiony do parafii Wawrze?czyce. W tym samym roku jego nast?pc? zosta? ks. Jzef J?drychowski, mgr ?w. Teologii, ktry przyby? z prefektury szk? w Miechowie i kapelanii szpitalnej.

W tym czasie Polska by?a ju? niepodleg?a, ale jeszcze nie mia?a ustalonych ?adnych granic pa?stwowych. Zaborcy nie mieli zamiaru zwraca? zagrabionych ziem polskich i trzeba je by?o zdobywa? or??em. Wielu naszych parafian bra?o udzia? w tych walkach, a niektrzy polegli.

Ca?y nard sk?ada? podzi?kowanie Najwy?szemu za cudowne przywrcenie wolno?ci. Niedawno, 11 listopada, my tak?e mieli?my okazj? do dzi?kczynienia za posiadanie tej wolno?ci oraz modlitwy za wszystkich, ktrzy si? przyczynili do jej odzyskania. Z okazji ?wi?ta Niepodleg?o?ci odby?y si? uroczyste Msze ?w. za Ojczyzn?, w tym rwnie? Msze ?w. Pontyfikalne w katedrach diecezjalnych.

Ks. Jzef J?drychowski oprcz obowi?zkw duszpasterskich kontynuowa? prowadzenie parafialnej biblioteki, ktrej jak wiemy za?o?ycielem by? jego poprzednik, ks. Zygmunt Boraty?ski. Wzbogaca? tak?e jej zbiory.

W 1928 r. ks. Jan Wi?niewski, Kanonik Sandomierski, proboszcz w Borkowicach, autor Historycznego opisu ko?cio?w, zabytkw i pami?tek w olkuskiem, przebywa? w naszej parafii i m.in. ogl?da? zbiory innej biblioteki, mianowicie biblioteki dekanalnej, usytuowanej w naszym ko?ciele, w skarbcu nad zakrysti?. Jej dyrektorem by? proboszcz ks. Jzef J?drychowski. Za?o?ycielem i pomys?odawc? biblioteki dekanalnej by? ks. Markowski, dziekan olkuski, ktry w 1847 r. przed?o?y? taki projekt W?adzy Diecezjalnej w Kielcach. Po uzyskaniu zezwolenia na za?o?enie takiej biblioteki w Dekanacie Skalskim, ustalono, ?e b?dzie si? ona mie?ci? w budowanym ko?ciele w Jerzmanowicach. Szczeg?owy regulamin jej dzia?ania zosta? opracowany 1 lutego 1851 r. przez ks. W. Markowskiego kan. hon. Kaliskiego, dziekana skalskiego, proboszcza w Szreniawie. Wed?ug punktu nr 2 regulaminu: Dyrektorem tej Biblioteki b?dzie miejscowy beneficjant i jego nast?pcy. W punkcie 7 z kolei czytamy: Zach?ca? kondekanalnych kap?anw, aby si? do pomno?enia Biblioteki skutecznie przyczyniali, albo ciep?? r?k? swe w?asne ksi??ki tam?e sk?adali albo ostatni? wol? swoj?, czyli testamentem takowe Bibliotece przekazywali.

Biblioteka w 1928 r. liczy?a ju? kilkaset tomw, w tym kazania i liczne bia?e kruki, jak Antyfonarz wyd. w Krakowie w 1645 r., czy r?kopis Acta decretarum [...] z 1772-1825 r. Biblioteka by?a nadzorowana przez kolejnego dziekana, a wypo?yczanie ksi??ek odbywa?o si? tylko za rewersem.

Ks. Jzef J?drychowski pe?ni? pos?ug? w naszej parafii do 1932 r. Pochowany jest na cmentarzu w Parafii Krz?cice, Gmina S?dziszw, Powiat J?drzejw z dwoma innymi ksi??mi. Zdj?cie pomnika z czarnego marmuru zamieszczamy powy?ej.

Zygmunt Krzystanek

 

Lekarz Nadziei - dr med Czes?aw ?urowski

dr med. Czes?aw ?urowski


Najnowsze dzieje naszej parafii przynosz? wydarzenia rwnie ciekawe, jak historia.

W NATANAELU nr 6 sygnalizowa?em, ?e Stowarzyszenie Lekarze Nadziei w ubieg?ym roku zosta?o nominowane przez ks. Kardyna?a Kazimierza Nycza i Arcybiskupa Jzefa Kowalczyka do Nagrody TOTUS. Jest to nagroda Fundacji Dzie?o Nowego tysi?clecia.

W tym roku, 11 pa?dziernika, tak? nagrod? otrzyma? prof. dr med. Zbigniew Ch?ap, Przewodnicz?cy Zarz?du G?wnego Stowarzyszenia Lekarze Nadziei.

Pocz?tki tego Stowarzyszenia si?gaj? 18 sierpnia 1989 r., gdy S?d Wojewdzki w Krakowie zarejestrowa? Stowarzyszenie Lekarze ?wiata, jako polsk? fili? Medecins du Monde. W 1995 r. ten polski oddzia? zosta? przekszta?cony w Stowarzyszenie Lekarze Nadziei (dalej, jako: SLN), ktremu od pocz?tku przewodniczy patofizjolog prof. dr med. Zbigniew Ch?ap, cz?owiek utalentowany i ofiarny w niesieniu pomocy ludziom bezdomnym.

Istotny wk?ad w dzia?anie SLN ma jeden z mieszka?cw naszej parafii. Internista dr med. Czes?aw ?urowski urodzony w ?azach w 1927 r., przez 20 lat by? dyrektorem i ordynatorem Szpitala Kolejowego w Krakowie. Obecnie jest na emeryturze. W roku 2000 spotka? si? z prof. Ch?apem, koleg? ze studiw, i zdecydowa? zosta? lekarzem wolontariuszem w SLN, aby wed?ug zalece? Ewangelii pomaga? ludziom biednym w trudnych sytuacjach ?yciowych. Jako Przewodnicz?cy Zarz?du Oddzia?u Krakowskiego SLN zach?ci? ju? o?miu lekarzy do tej dzia?alno?ci, w tym swoj? ?on? Krystyn?, pediatr?, rodowit? lwowiank?, ktra zajmuje si? organizowaniem pomocy dla Polonii, szczeglnie dla dzieci na Ukrainie i Bia?orusi. Pomoc ta jest podobna do wsparcia, jakiego w czasie stanu wojennego Polsce udziela?y kraje zachodnie. Do gabinetu dra ?urowskiego, mieszcz?cego si? w nowym gmachu kapucy?skiego Dzie?a Pomocy ?w. Ojca Pio przy ul. Smole?sk 4, przychodz? ludzie chorzy, przebywaj?cy w kana?ach, piwnicach, altankach na dzia?kach, lub po prostu nocuj?cy na ?awkach w parku. Swoje zaanga?owanie w pomocy tym ludziom dr ?urowski t?umaczy tym, ?e skoro otrzyma? od Stwrcy taki talent leczenia ludzi, to stara si? go wykorzysta? jak najlepiej, dopki mu wystarcza si?. Obecnie w tej przychodni dr ?urowski przyjmuje w ka?dy poniedzia?ek od godz. 14: 00. Rwnie? personel piel?gniarski, za spraw? dra ?urowskiego, pracuje bez wynagrodzenia, dla sprawy, dla idei, dla kogo?.

Zg?aszaj?cy si? pacjenci s? zaniedbani, zawszeni, cz?sto z robactwem w ranach, czy ze ?wierzbem, a nawet zaka?eni HIV. Przed badaniem najpierw trzeba ich rozebra?, a zesztywnia?? odzie? porozcina?. Po k?pieli w ?a?ni w budynku Ojcw Kapucynw, gdzie mie?ci si? rwnie? pralnia s?u??ca ludziom bezdomnym i ubogim, trzeba im wymieni? odzie? i za?o?y? opatrunki. W?rd tych pacjentw s? osoby po studiach, nawet lekarze, arty?ci, aktorzy, nawet potomek rodu hrabiowskiego. Ich dramat zaczyna? si? cz?sto utrat? pracy, zad?u?eniem, popadni?ciem w alkoholizm, narkotyki i rozpadem rodziny. Niektrzy wyszli z wi?zienia lub musieli, ze wzgl?du na wiek, opu?ci? dom dziecka.

Przychodnia przy ul. Smole?sk ?rednio rocznie udziela oko?o trzy i p? tysi?ca porad. Codziennie czynne s? dwa gabinety internistyczne oraz gabinet zabiegowo chirurgiczny, raz w tygodniu gabinet stomatologiczny i ginekologiczny. Pacjentom zagubionym w swoich ?yciowych problemach porady udziela rwnie? psycholog. Brakuje jeszcze neurologa, okulisty i dermatologa.

W zespole jest 12 lekarzy, 4 piel?gniarki, intendentka i rejestratorka. Pomoc? s?u?? jeszcze studenci, m?odzi lekarze i inni wolontariusze, np. informatyk. Razem 42 osoby. Sen z powiek personelowi przychodni sp?dzaj? finanse. Dotacja z Urz?du Miasta Krakowa w b. r. wynosi 100 tys. z?., co jednak nie pokrywa potrzeb przychodni, ktra ponosi koszty wynajmu pomieszcze? aptecznych oraz z magazynw lekw i sprz?tu rehabilitacyjnego. Jako organizacja po?ytku publicznego przychodnia liczy jeszcze na wp?ywy z 1% podatku dochodowego i na darowizny sponsorw.

Pomimo tego, ?e SLN posiada jeszcze oddzia? w Warszawie, do krakowskiej placwki trafiaj? pacjenci z r?nych cz??ci Polski, a nawet uchod?cy z innych krajw.

Osobom tym, oprcz porady trzeba jeszcze przekaza? lekarstwa i odzie?. W r?nych okresach czasu lekarze z krakowskiego oddzia?u udzielali pomocy w wielu krajach, np. w Rumunii, na Litwie, w Jugos?awii, Czeczenii, Kamerunie.

Tak wybitnej osobisto?ci i dobremu cz?owiekowi z naszej parafii, dr Czes?awowi ?urowskiemu nale?y ?yczy? d?ugich lat ?ycia w dobrym zdrowiu. Ta chwalebna dzia?alno?? przynosi satysfakcj? dr ?urowskiemu, ale jest rwnie? dum? ca?ej parafii, z ktrej pochodzi. Panie doktorze, niech Bg bogaty w Mi?osierdzie nagrodzi trud tej pi?knej i trudnej pos?ugi drugiemu cz?owiekowi!

Zygmunt Krzystanek

Nominacja do Nagrody TOTUS za rok 2013 dla SLN w kategorii
Promocja cz?owieka, praca charytatywna i edukacyjno-wychowawcza

Bibliografia:

El?bieta Dziwisz: Tego lata spotka?am dobrych ludzi. Miesi?cznik Spo?eczno-Kulturalny KRAKW Nr 09 [119] Wrzesie? 2014

 
Jeste?my w trakcie obchodw 70. rocznicy Powstania Warszawskiego, oddaj?c ho?d jego bohaterom i ofiarom tych zmaga?. Nie mo?emy zapomnie?, ?e rwnie? kto? z naszej parafii uczestniczy? w tym Powstaniu. By? to mieszkaniec Gotkowic - Jzef Drapa?a. Warto pozna? histori? jego ?ycia i okoliczno?ci, ktre zaprowadzi?ygo z naszej ma?ej ojczyzny do stolicy.

Jzef Drapa?a w mundurze zachodnim

Jzef Drapa?a urodzi? si? w Gotkowicach 7 lipca 1922 r. By? najstarszym synem Franciszka i Marianny z domu Gach, pochodz?cej z ?az. Mia? dwch braci i dwie siostry. Kilkumorgowe gospodarstwo nie zapewnia?o odpowiedniego standardu ?ycia siedmioosobowej rodzinie, ktrej nie by?o sta? nawet na utrzymanie konia, a wynaj?te ko?skie dniwki trzeba by?o podwjnie odrabia? z powodu braku funduszy. Dlatego 17-letni Jzef wyruszy? w 1939 r. w ?wiat. Na zaproszenie pochodz?cego z ?az kuzyna, Andrzeja Gachowieckiego, wyjecha? do Warszawy, gdzie zosta? zatrudniony w sklepie spo?ywczo-kolonialnym.

Ju? w 1942 r. Jzef wst?pi? do konspiracyjnej Walki Zbrojnej, pe?ni?c funkcj? kolportera prasy podziemnej. Po wybuchu Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 1944 r. wst?pi? do Armii Krajowej, sk?adaj?c przysi?g? wed?ug roty:

W obliczu Boga Wszechmog?cego i Naj?wi?tszej Marii Panny Krlowej Korony Polskiej, k?ad? swe r?ce na ten ?wi?ty Krzy?, znak M?ki i Zbawienia i przysi?gam by? wiernym Ojczy?nie mej Rzeczpospolitej Polskiej, sta? nieugi?cie na stra?y Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczy? ze wszystkich si? a? do ofiary ?ycia mego.

Prezydentowi Rzeczpospolitej Polskiej i rozkazom Naczelnego Wodza oraz wyznaczonemu przeze? Dowdcy Armii Krajowej b?d? bezwzgl?dnie pos?uszny, a tajemnicy niez?omnie dochowam, cokolwiek by mnie spotka? mia?o.

Tak mi dopom? Bg.

Przyj?? pseudonim Jele?. Nale?a? do 36 Pu?ku Piechoty pod dowdztwem p?k. Radwana, w obwodzie Warszawa ?rdmie?cie. Dowdc? kompanii by? por. Ska?a. Jzef walczy? na barykadach ul. Krlewskiej, w Ogrodzie Saskim i o Poczt? G?wn?. Zosta? ranny w g?ow?. Za waleczno?? i odwag? awansowano go do stopnia starszego strzelca, a nast?pnie kaprala. Dopiero rozkaz kapitulacji, wydany 2 pa?dziernika 1944 r., zwolni? go z dalszej walki i przysi?gi.

Warszawa zosta?a prawie zrwnana z ziemi?. Po upadku powstania straty po stronie polskiej by?y ogromne: ok. 10 tys. Poleg?ych powsta?cw, ok. 7 tys. Osb uznanych za zaginione, ok. 5 tys. ci??ko rannych. W?rd ludno?ci cywilnej straty oszacowano na ok. 200 tys., reszta warszawiakw zasta?a wysiedlona i rozproszona po ca?ej okupowanej Polsce. Przybyli oni rwnie? na nasze tereny. Pocz?tkowo mieszkali w salach szkolnych, po kilka rodzin w jednej klasie przedzielanej prze?cierad?ami, a nast?pnie byli przyjmowani w domach prywatnych.

Jzef Drapa?a, wraz z szesnastoma tysi?cami powsta?cw dosta? si? d o niemieckiej niewoli na prawach kombatanckich. Pocz?tkowo Niemcy wszystkich powsta?cw karali ?mierci?, jak bandytw. Dopiero, gdy alianci zagrozili rozstrzeliwaniem je?cw niemieckich, strona niemiecka przyzna?a prawa kombatanckie powsta?com.

Jzef zosta? wywieziony do Niemiec, gdzie przebywa? w stalagu XI B w Fallingbostel. Po paru miesi?cach zosta? przewieziony do Hanoweru i skierowany do pracy przymusowej w przedsi?biorstwie budowlanym, a? do wyzwolenia jego obozu przez wojsko angloameryka?skie. Niezw?ocznie wst?pi? do Cywilnej Kompanii Wartowniczej, jako cz?onek licz?cych ok. 200 tys. ?o?nierzy Polskich Si? Zbrojnych, dzia?aj?cych w ramach wojsk okupacyjnych w Niemczech.

Po paru latach nostalgia za rodzin? i krajem przywiod?a go z powrotem do kraju. Ze Stuttgardu, przez radzieck? stref? okupacyjn?, 18 czerwca 1947 r. przyby? do Polski, do Punktu Przyj?cia Pa?stwowego Urz?du Repatriacyjnego, a nast?pnie do Gotkowic, gdzie zamieszka? u rodzicw.

Kiedy okaza?o si?, ?e jego kuzyn i by?y pracodawca Andrzej Gachowiecki prowadzi sklep we Wroc?awiu, Jzef Drapa?a niezw?ocznie wyjecha? i zosta? tam zatrudniony. Potem nast?pi?y lata nauki i zdobywania kwalifikacji w dziedzinie budownictwa, a? do kierowania du?ym i inwestycjami na terenie Wroc?awia. Przedwczesny i tragiczny zgon Jzefa, ktry nast?pi? 9 lipca 1969 r., w wieku 47 lat, ju? w czasach pokojowych, to element oddzielnego tematu popl?tanych losw tego pokolenia.

Z okazji okr?g?ej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, w obliczu ogromu ofiar w ludziach i w maj?tku narodowym, jaki ono przynios?o, mno?? si? r?ne opinie na temat sensu i celowo?ci tego zrywu. Nie wolno zapomina?, ?e w czasach okupacji niemieckiej Polacy byli pozbawieni wszelkich praw, tym bardziej, ?e Polska by?a jedynym krajem okupowanym, ktry nie mia? w?adzy kolaboruj?cej z okupantem. Terror hitlerowski by? powszechny, o czym ?wiadcz? cho?by fakty z naszej gminy Su?oszowa, gdzie zgin??o 185 mieszka?cw, a ponad 850 osb wywieziono na roboty przymusowe do Niemiec w kopalniach, przemy?le zbrojeniowym, czy gospodarstwach rolnych. Urz?dzano uliczne ?apanki, tak jak w ubieg?ych wiekach na afryka?skich niewolnikw. Mamy w historii buntw i powsta? przyk?ady, gdy z gry by?o wiadomo, ?e zwyci?stwo jest niemo?liwe. Powstanie ?ydw w Getcie Warszawskim, a w staro?ytnym Rzymie powstanie niewolnikw pod wodz? Spartakusa przeciw najwi?kszemu mocarstwu - oba by?y skazane na kl?sk?.

Powsta?cy Warszawscy chcieli pokona? Niemcw i doprowadzi? do odrodzenia Pa?stwa Polskiego niezale?nego od Zwi?zku Radzieckiego. To cele, ktre by?y wwczas nieosi?galne. Nie mo?na jednak powsta?com odmwi? odwagi, zorganizowania i niez?omno?ci w walce. I za to cze?? ich pami?ci!

Zygmunt Krzystanek

Karta identyfikacyjna CKWz 1947 r.

1944. Jzef Drapa?a

Legitymacja tymczasowa AK z 1944 r.

 


Co ??czy pacyfikacj? w ?azach z uroczysto?ci? pierwszej komunii ?w. ?

Aby udzieli? odpowiedzi na powy?sze pytanie, musimy si? cofn?? w czasie o siedemdziesi?t lat, jako ?e w ubieg?ym roku bardzo uroczy?cie oddali?my nale?n? cze?? zamordowanym mieszka?com ?az, oraz osobom uczestnicz?cym w pacyfikacji tej wsi w pi?tek 16 lipca 1943 r. Wwczas od wczesnego rana oko?o 500 osobowa kolumna niemieckich ?o?nierzy IV oddzia?u Gestapo w Krakowie , ktr? dowodzi? SS-Sturmbannfuhrer Willi Haase, a udzia? brali m.in. SS-Unterstrmfuhrer Heinrich Balb, SS-Sturmfuhrer Erich Volbracht, oraz Otto Zeiss- komendant posterunku Zabierzowie, dokona?a okr??enia ze wszystkich stron ca?ej wsi. W wyniku tej pacyfikacji cztery osoby zosta?y zamordowane, kilkana?cie osb nieludzko torturowano, rwnie? kilkana?cie osb wi?ziono do 4 pa?dziernika 1943 r. G?wny sprawca tej pacyfikacji - W?adys?aw Mi? , konfident Gestapo, po ustaleniu jego winy i wydaniu wyroku przez S?d Wojskowy, grupa egzekucyjna Oddzia?u Partyzanckiego Mohorta Jana Pie?kowskiego wykona?a wyrok ?mierci na Misiu w ?azach. Ot? nast?pnego dnia po pacyfikacji, czyli w sobot? 17 lipca 1943 r. odby?a si? uroczysto?? parafialna w Jerzmanowicach pierwszej komunii ?w. drugiej klasy, mojego rocznika 1934 r. i troch? starszych. Dlatego na w?asnym przyk?adzie pragn? przedstawi? prze?ycia z tym zwi?zane.Przed tym jednak nale?y na?wietli? w jakich warunkach dosz?o do tej uroczysto?ci w czasie niemieckiej okupacji i wed?ug procedur obowi?zuj?cych przed II Soborem Watyka?skim. Ot? po uko?czeniu pierwszej klasy, o?miolatki przyst?powa?y do pierwszej spowiedzi ?wi?tej. Mj rocznik odby? t? uroczysto?? 23 lipca 1942 r.

W drugiej klasie by?a kontynuowana nauka religii prowadzona przez nauczycieli-opiekunw klasowych, ktrzy uczyli pozosta?ych przedmiotw: j?zyka polskiego, arytmetyki z geometri?, ?piewu, a nawet ?wicze? cielesnych. ?wiadectwo szkolne ?wiadczy o ograniczonym programie nauczania. Nie posiadali?my ?adnych podr?cznikw, jedynie w klasie pierwszej i drugiej szko?a otrzymywa?a miesi?cznik Ma?y Ster, a od trzeciej klasy Ster, wydawany przez w?adze Generalnego Gubernatorstwa, d???ce do germanizacji m?odego pokolenia. Jednocze?nie wszystkie dzieci szkolne by?y zobowi?zane do oddania w ka?dym roku szkolnym odpowiedniej ilo?ci suszonych zi?, np. dziurawca, rumianku, kwiatu lipowego itp. Do szko?y nie nosili?my du?ych ci??arw, w teczce, lub w woreczku z p?tna lnianego by?o tylko kilka zeszytw, pirnik z o?wkiem i stalwk?. Atrament zapewnia?a szko?a.


?wiadectwo szkolne otrzymali?my wwczas 3 lipca 1943 r. i wwczas rozpocz??a si? intensywna nauka katechizmu prowadzona przez ks. proboszcza Jana Rachtana, z pomoc? kilkunastoletnich dziewczyn, poniewa? w tamtych czasach nie by?o wikariuszy. Nauka odbywa?a si? na trawniku cmentarza przyko?cielnego, w cieniu lip, istniej?cych dotychczas. W czasie deszczu chronili?my si? w obszernym ganku plebanii. Ta cz??? wakacji drugiej klasy by?a zawsze przeznaczona na nauk? katechizmu i przygotowania do pierwszej komunii ?w. , co trwa?o zwykle kilkana?cie dni. Po 20 lipca zwykle rozpoczyna?y si? ?niwa i dzieci szkolne rwnie? by?y anga?owane do prac pomocniczych przy ?niwach, praktycznie do ko?ca wakacji.

Rwnie? ks. proboszcz by? gospodarzem na 6 morgach ziemi parafialnej [ przed konfiskat? w 1865 r. po powstaniu styczniowym by?o 86 morgw ] i by? zmuszony sam organizowa? ?niwa. By? ostatnim proboszczem zajmuj?cym si? gospodarstwem rolnym, hoduj?c m.in. konie, krowy, tak jak w ci?gu wiekw trwania parafii. Ze wzgl?dw czasowych ks. proboszcza, pierwsza komunia ?w. by?a zawsze organizowana w sobot?, a nie w niedziel?. Natomiast tylko w niedziel?, a nie w sobot?, by? udzielany sakrament ma??e?ski, aby przyj?cie weselne nie przeszkadza?o w obowi?zku udzia?u w mszy ?w. niedzielnej.


Tak wi?c w sobot? 17 lipca 1943 r. przyst?pili?my do uroczystej, pierwszej komunii ?w. , nazajutrz po pacyfikacji w ?azach. ?atwo sobie wyobrazi? w jakim nastroju to si? odby?o, a szczeglnie jak to prze?ywa?y dzieci i towarzysz?ce im mamy z ?az, ktre poprzedniego dnia mog?y przesta? ju? istnie?. W trakcie robienia zdj?cia fotograf zach?ca? nas do u?miechu, ale to by? u?miech przez ?zy. Mam nadziej?, ?e wszystkie osoby rozpoznaj? si? na za??czonych zdj?ciach. Dziewczyny, ktre pomaga?y ksi?dzu uczy? nas katechizmu s? na tym zdj?ciu w strojach cywilnych. Pomagaj?c? by?a rwnie? Marianna Polak, ktra p?niej zosta?a siostr? urszulank?. Nasz ubir na tak? uroczysto?? by? bardzo skromny. Kupowane na tandecie odzie?, wyprzedawan? przez mieszka?cw Krakowa, aby zyska? ?rodki na prze?ycie. By?a nast?pnie przerabiana na stroje komunijne przez rodziny, lub miejscowe krawcowe.

To by?y czasy jeszcze przed II Soborem Watyka?skim, gdy obowi?zywa?y inne przepisy ko?cielne. Do komunii ?w. mo?na by?o przyst?pi? na czczo, czyli bez jedzenia picia. Dla dziewi?ciolatkw, czasem po przej?ciu kilku kilometrw pieszo, w upalny dzie?, po zako?czeniu uroczysto?ci brakowa?o si? na pieszy powrt do odleg?ego domu. Dlatego na zako?czenie uroczysto?ci byli?my pocz?stowani na plebanii pieczywem i kaw? zbo?ow? z mlekiem, s?odzon? sacharyn?, poniewa? cukier by? niedost?pny. W domu nie by?o ?adnych przyj??, ani prezentw. By?a to tylko uroczysto?? duchowa. W trakcie najbli?szej kol?dy otrzyma?em ju? od ksi?dza proboszcza imienn? kartk? do wielkanocnej spowiedzi, tak?, jak reszta domownikw. Wwczas postanowi?em zosta? ministrantem. Podstawowym warunkiem zrealizowania tego zamiaru, by?a konieczno?? nauczenia si? ministrantury po ?acinie, a by?a to spora ksi??eczka z d?ugimi tekstami Spowiedzi Powszechnej, Sk?adu Apostolskiego i Ojcze Nasz. Po polsku tylko pie?ni ?piewano, ale organista Jankowski rwnie? po ?acinie ?piewa? Litani? do Wszystkich ?wi?tych w czasie procesji, a wierni odpowiadali ora pro nobis. Kap?an by? zwrcony w kierunku o?tarza w czasie nabo?e?stwa, w trakcie ktrego ministranci modlili si? po ?acinie i przenosili dosy? ci??ki msza? z jednej strony o?tarza na drug?. Oprcz ministrantury, pe?ni?em czasem wraz kolegami dy?ur na chrze aby nap?dza? no?ny miech niezb?dny do gry na organach. Wwczas jeszcze nie by?o energii elektrycznej. Jak wiadomo, liturgia Ko?cio?a Katolickiego zosta?a zmieniona dopiero przez II Drugi Sobr Watyka?ski powo?any przez papie?a, ju? ?wi?tego Jana XXIII. Uroczysta pierwsza komunia ?w. mojego rocznika ze wzgl?du na ten wyj?tkowy zbieg okoliczno?ci utkwi?a nam g??boko w pami?ci na ca?e ?ycie i oby si? nigdy ju? taka sytuacja nie powtrzy?a.


Zygmunt Krzystanek

1943.komunia w.grupa

1943 Pami?tka I Komunii ?w.

1943.komunia w. z siostra helena

1943 Pami?tka I Komunii ?w. z moj? siostr? Helen?

1943.swiadectwo ukonczenia kl.2

1943 ?wiadectwo uko?czenia klasy drugiej

 

Zbli?aj?c si? do bardziej wsp?czesnych dziejw naszej parafii sprbujemy pozna?, w miar? mo?liwo?ci, kap?anw nast?puj?cych po ks. Mateuszu Klubie - kap?a?stwa chlubie. Ot? jego nast?pc? by? ks. Piotr Szczepa?czyk, ktry sprawowa? tu pos?ug? proboszcza przez 16 lat, od 1887 do 1903 r. Tego kap?ana pozna? ju? w okresie dzieci?cym Andrzej Derjski, ale o nim poematu nie napisa?.
W ko?ciele znajduje si? pomniczek z god?ami kap?a?skimi, z napisem:


DOM
?+P
X. PIOTR SZCZEPA?CZYK
od 1887 1903 r. proboszcz
Jerzmanowski
prze?ywszy lat 60 zm. dn. 20 VI 1903 r.


Ten proboszcz zosta? pochowany w murowanym grobowcu w Jerzmanowicach. Kolejnym proboszczem krtko, tylko trzy lata - od 1903 do 1906 r. - by? ks. Wojciech Kami?ski. Jego nast?pc? zosta? ks. Franciszek Nowakowski, ktry by? proboszczem w Jerzmanowicach do 1911 r. Czasy nast?pnego kap?ana, ks. Jana Garbusi?skiego, od 1911 do 1917 r. opisa? wcze?nie ?yj?cy w Jerzmanowicach Jzef Pogan w swojej powie?ci pt. Na g?odnym zgonie. By?y to czasy pierwszej wojny ?wiatowej, gdy ca?a ludno?? ?y?a w skrajnej biedzie. Jesieni? 1914 r., gdy w skutek ofensywy armii rosyjskiej i ust?powania wojsk austriacko-w?gierskich linia frontu zbli?a?a si? do naszej parafii, proboszcz nieustannie nawo?ywa? z ambony do pilnych om?otw zbo?a i jego ukrycia przed konfiskat?. To pomog?o uchroni? ludno?? przed ?mierci? g?odow?. Autorowi ww. powie?ci utkwi?a w pami?ci atletyczna budowa proboszcza. Czasem, gdy ksi?dz nie zdo?a? opanowa? emocji, zdarza?y si? przypadki nadu?ycia tej si?y w stosunku do parafian. Mia?a tak?e miejsce sytuacja, w ktrej ksi?dz proboszcz zaproponowa? godne pochowanie zmar?ej nauczycielki ochronki w grobowcu ks. Szczepa?czyka. Parafianie jednak uznali, ?e to nie uchodzi, aby ksi?dz by? pochowany razem z obc? kobiet?.
Ks. Garbusi?ski przed 101 laty, 8 czerwca 1913 r., udzieli? ?lubu moim rodzicom mia?o to miejsce jeszcze w zaborze rosyjskim, gdy by?a tu Gubernia Kielecka.
W 1917 r. przyby? do naszej parafii nowy proboszcz, ks. Zygmunt Boraty?ski. Jego dzia?alno?? zosta?a opisana przez Jzefa Pogana w tej samej powie?ci pt. Na g?odnym zagonie, w nast?puj?cy sposb:
Na plebanii i w ko?ciele wiele si? zmieni?o. Biskup zabra? gdzie? wielko-mocnego ksi?dza, a przys?a? innego. I w?a?nie ma?ego, jakby wiedzia?, ?e tamtego si? bali. Ten ma?y nie bi? ju? nikogo, tylko s?owami karci?. By? pracowity, rzutki i tak samo wsz?dzie zaprowadza? nowo?ci: postara? si? o now? z?ocist? lamp? do ko?cio?a, o lichtarze, o chor?gwie, obrazy... W ogrodzie pleba?skim zasadzi? wiele drzew owocowych, otoczy? go wraz z plebani? nowym ogrodzeniem i wprowadzi? wiele ulepsze?. Za?o?y? te? K?ko Rolnicze, Stowarzyszenie M?odzie?y, a nawet bibliotek? parafialn?. Pozyska? sobie miano wielkiego opiekuna parafii. Niektrzy wie?niacy sarkali, niektrzy za? chwalili ksi?dza i dawali pieni?dze na nowo?ci.
Ten opis ?wiadczy dobitnie o tym, jak wspania?ym by? Ks. Boraty?ski duszpasterzem, opiekunem i gospodarzem parafii, pomimo, ?e proboszczem by? tu zaledwie dwa lata, do 1919 r. W tym czasie Polska po 123 latach niewoli odzyska?a niepodleg?o??. Nie tylko nasza parafia szczyci si? ks. Zygmuntem Boraty?skim. Zas?yn?? on swoj? wspania?o?ci? rwnie? w swej nowej parafii, w Wawrze?czycach (Gmina Ig?omia- Wawrze?czyce), gdzie by? inicjatorem remontu ko?cio?a, plebanii, cmentarza. Zaprowadzi? plantacj? kukurydzy i tytoniu, by? jednym z za?o?ycieli Kasy Stefczyka. Zosta? tam uznany za wybitn? posta? regionu wszech czasw, obok urodzonego w Ig?omii Adama Chmielowskiego - ?w. Brata Alberta.


Zygmunt Krzystanek

beztytuu
Metryka ?lubu moich rodzicw - jest wystawiona i podpisana przez ks. Zygmunta Boraty?skiego w dniu 25 wrze?nia 1918 r., gdy ta cz??? naszego kraju by?a jeszcze pod zaborem austriackim. ?lubu - 8 czerwca 1913 r. - udzieli? ks. Jan Garbusi?ski. Uwag? zwracaj? imiona moich dziadkw: Cyprian i Eufrozyna, z domu Kozera (mieszka?a obok ko?cio?a).

 

W poprzednim numerze Natanaela pisa?em o dziejach parafii w XVII w., ktre wplecione by?y w burzliw? histori? naszej ojczyzny, ju? wwczas zwiastuj?c? pocz?tek jej upadku. Dwa wieki p?niej, w drugiej po?owie XIX w., Polska ju? nie istnia?a, a nasza parafia od kilku dziesi?cioleci znajdowa?a si? w zaborze rosyjskim, na ktrego terenie konsekwentnie przeprowadzano rusyfikacj?.


W tych czasach nast?pi? wielki prze?om spo?eczny - zapowiedziane przez w?adze powstania styczniowego w 1863 r. uw?aszczenie w?o?cian zasta?o zrealizowane przez w?adze carskie w 1864 r. Dzia?anie to mia?o na celu odwrcenie uwagi ch?opw od powstania i odci?gni?cie ich od walki. Ch?opi nie czuli si? w owym czasie pe?noprawnymi obywatelami. Byli bowiem tylko u?ytkownikami ziemi, a nie jej w?a?cicielami. Zmuszano ich do bezp?atnej pracy i danin na rzecz w?a?ciciela. Pa?szczyzn? by?o obj?tych ponad 80 % spo?ecze?stwa. W?adza s?downicza nale?a?a do w?a?ciciela, tylko mieszka?cy posiad?o?ci krlewskich (Jerzmanowice, Gotkowice) mogli dochodzi? sprawiedliwo?ci w Referendariach krlewskich. W?a?ciciel mg? sprzeda? wie? wraz z jej mieszka?cami - ch?opami przywi?zanymi do ziemi, ktrej nie byli w?a?cicielami. By?a to zatem de facto forma niewolnictwa. Po?o?enie ch?opw i samo?wiadomo?? tej sytuacji t?umaczy niewielki udzia? mieszka?cw wsi w powstaniach narodowych. W styczniowym zrywie narodowym potwierdzony jest udzia? tylko jednego mieszka?ca naszej gminy, mianowicie Jana Bie?czyka z S?spowa.


Uw?aszczenie ch?opw ziemi? przez nich u?ytkowan? nast?pi?o najwcze?niej w zaborze pruskim - ju? w 1823 r., nast?pnie w austriackim w 1848 r. (Radwanowice czy Modlnica zatem wcze?niej cieszy?y si? tym uwolnieniem), a dopiero 16 lat p?niej w 1864 r. w zaborze rosyjskim. Zmiany te dokonywa?y si? na ca?ym ?wiecie zniesienie niewolnictwa mia?o miejsce w USA w 1865 r., a w Brazylii dopiero w 1888 r.
Opisanym zmianom spo?ecznym w Polce nie towarzyszy?y zmiany polityczne.
W 1873 r. do naszej parafii przyby? ks. Mateusz Kluba. Jego nast?pca, ks. Piotr Szczepa?czyk by? tu od 1887 r. do 1903 r. z czego wynika, ?e ks. Mateusz by? tu proboszczem przez 14 lat i doko?czy? budow? obecnie istniej?cego ko?cio?a. Trwa?a ona ponad p? wieku od 1827 do 1884 r. Pami?tkowa tablica konsekracji ko?cio?a z 1884 r. znajduje w ?cianie ?wi?tyni.


Dzia?alno?? duszpasterska, spo?eczna i o?wiatowa ks. Mateusza Kluby znalaz?a uznanie, wdzi?czno?? i uwielbienie wsp?czesnych parafian i nast?pnych pokole?. Dowodem tego jest poemat Andrzeja Derejskiego z 1933 r. pt. Stara szko?a, ktry zosta? napisany prawie p? wieku po ?mierci tego kap?ana. Autor utworu, ktrego fragment zamieszczamy poni?ej, urodzi? si? w 1895 r. Zatem wiedz? o opisanych wydarzeniach czerpa? z opowiada? swoich rodzicw i innych parafian.
Dla jasno?ci podaj? obja?nienia niektrych informacji zawartych w tym wierszu. Ot? star? szko?? nazwano nieistniej?cy ju? budynek murowany, w ktrym kiedy? by?a karczma przyko?cielna, nast?pnie szko?a, p?niej remiza stra?acka, a tak?e sala kina objazdowego. Budynek ten nie istnieje ju? od wielu lat.
Wspomniany w wierszu Leon P?torak by? wwczas w?a?cicielem dworu w ?azach. Na cmentarzu grzebalnym, ktry do lat czterdziestych ubieg?ego stulecia zamiast ogrodzenia mia? tylko ziemne obwa?owanie, znajduje si? ogrodzona kwatera rodziny P?torakw. Prawdopodobnie s? to najstarsze nagrobki na tym cmentarzu (z 1887 r.). Wymagaj? one gruntowej opieki.
Jak wiadomo, ostatnim w?a?cicielem dworu w ?azach, przed upa?stwowieniem w 1945 r., by?a rodzina Truszkowskich. Dr Marceli Truszkowski, wybitny dzia?acz spo?eczny i gospodarczy, zmar? w 1949 r. po powrocie z obozu jenieckiego. Spadkobiercy jego crek, Moniki i Krystyny (prof. paryskiej Sorbony) zwrcili si? obecnie do wojewody ma?opolskiego o zwrot budynku, w ktrym znajduje si? Schronisko M?odzie?owe.


Natomiast Jzef Ostachowski (1883 - 1960) z Su?oszowej by? wybitnym dzia?aczem spo?eczno-politycznym. Po odbyciu s?u?by wojskowej w carskiej armii w Kursku w latach 1905-1907, by? aktywnym dzia?aczem niepodleg?o?ciowym, kilkakrotnie aresztowanym. Odwiedza? wiele wsi, rwnie? Jerzmanowice. W 1919 r. zosta? pos?em na sejm i wicemarsza?kiem. W czasie okupacji organizowa? ruch ludowy.
Wspomniana w wierszu Ochrana by?a tajn? policj? carsk?.
Mam nadziej?, ?e ten artyku? przyczyni si? do ocalenia od zapomnienia wspania?ego kap?ana naszej parafii, ks. Mateusz Kluby, o ktrym pisa? Andrzej Derejski.


Zygmunt Krzystanek


Fragment wiersza pt. Stara szko?a.

W?a?nie przyby? do wioski ksi?dz Mateusz Kluba
Dot?d jerzmanowskiego duchowie?stwa chluba,
Ktry by? synem ch?opa i ze wsi pochodzi?
On na pierwszym zebraniu rolnikw przewodzi?
I wskaza? im powody zubo?enia wioski:
Karczma, pr?niactwo i brak duszpasterzy troski
O moralne zasady w?rd wiejskiego ludu!
Wy macie nastawienie, ?eby czeka? cudu
Na roli i w ogrodzie, spichlerzu i oborze!
Ot? cudw tych nie ma i by? nie mo?e,
Dopki karczma b?dzie istnie? przy ko?ciele,
Dopki w?rd was b?d? kieliszki czciciele
Dopki si? kultura we wsi nie rozwinie
I dopki lenistwo w?rd was nie zginie!
Od dzisiaj usuwamy karczm? z tego domu
I nie pozwolimy jej prowadzi? nikomu
Cho?by?my mieli nakaz od gubernatora!
Ja dok?adnie t? spraw? omwi?em wczoraj
Z gronem ?wiatlejszych z naszej parafii osb
I na uzdrowienie wsi mam realny sposb.
Na zebranie wie?niakw w nast?pn? niedziel?
Z udzia?em instruktorw przysz?o osb wiele
Omwione zosta?y wa?ne wiadomo?ci
O warzywach i zbo?u wysokiej jako?ci,
O zwierz?tach i drobiu nieznanej tu rasy,
O podziale prz?dziwa i we?ny na klasy,
O narz?dziach rolniczych do uprawy roli
I o nawozie sztucznym w kszta?cie ciemnej soli.
Takie i tym podobne rolnicze zebrania
Utrwali?y w wi?niakach s?uszne przekonania,
?e posiadana przez nich ziemia chocia? marna,
Mo?e rodzi? obfite warzywa i ziarna
Tylko po za?o?eniu rolniczego ko?a.
Ko?o takie powsta?o i znw Stara Szko?a
Sta?a si? ?rodowiskiem ?ycia kulturalnym.
W?adze go nie uzna?y o?rodkiem legalnym

I cho? sk?adano protest do samego cara
Prze?ladowano cz?onkw, sypa?a si? kara
Na zarz?d, lecz wie?niacy trwali nieugi?cie
Pracowali nad si?y wytrwale, zawzi?cie
Sprowadzaj?c narz?dzia z Krakowa,
Ziarno dobrych gatunkw z okolic Miechowa,
Krowy, ?winie i ptactwo z hodowli w Pilicy
I we?nodajne owce spod czeskiej granicy.
Zaraz si? da?y widzie? sukcesy na polu!
Zbo?a ros?y obfite, bujne be? k?kolu,
Ogrody wydawa?y warzywa obfite
W sadach ros?y owoce pi?kne, smakowite,
W oborach wida? by?o ?ywio? ros?y, zdrowy
Z du?ymi wymionami t?uste rabe krowy
Oraz ca?kiem podobne do matek ciel?ta
A w kojcach gatunkowe kury i kurcz?ta.
Pojawi?y si? we wsi murowane domy
Kryte tward? dachwk?, nie strzech? ze s?omy,
Znika?y powoli krymki, gunie lniane,
Noszono ju? ubrania z sukna i we?niane,
S?owem wie? w szybkim tempie stawa?a na nogi.
Los dot?d sprzyjaj?cy zmieni? si? na wrogi
Bo szanowany proboszcz nagle zachorowa?
I nie by?o nadziei wcale by wyzdrowia?,
Gdy? sprowadzony znachor ze wsi Gorenice
Kaza? mie? w pogotowiu ?wi?con? gromnic?!
A pod oknem chorego wsadzi? krzak ja?minu,
Bo takie by?o wwczas mniemanie w?rd gminu,
?e kwiat ten wzmacnia si?y i przywraca zdrowie
Tym razem nie sprawdzi?o si? ludzkie przys?owie,
Poniewa? stan chorego pogarsza? si? stale,
Nie pomog?y kwiaty, kliniki szpitale
Z najtroskliwsz? opiek? jak? maj? chorzy,
Nie pomogli s?ynni lekarze, doktorzy
I cenne ich zabiegi oraz drogie leki,
Bo chory proboszcz zamkn?? na zawsze powieki.
Po up?ywie dni czterech tej ciszy ?miertelnej
Rozko?ysa? si? mocno wielki dzwon ko?cielny,
Ktry wzywa? lud wierny, rano do ko?cio?a
Niebawem wszystkie drogi wiod?ce do sio?a ,
Wygl?da?y tak barwnie jak kwiaty na grz?dzie
Bo ju? wszyscy wiedzieli ?e dzi? si? odb?dzie
Pogrzeb ukochanego przez ludzi plebana.
M?odzie?cy wystrojeni od samego rana,
W sukmany oraz czapki z pawimi pirami.
Stroili drog? przez wie?, lipy ga??ziami,
Dziewcz?ta jak syreny pi?kne i rumiane
W gorsety krakowskie ubrane,
Przystraja?y kwiatami pogrzebowe bramy
I portrety zmar?ego oprawione w ramy,

Kobiety wi?y wie?ce z zieleni i kwiatw
Pi?knych r? i lilii, ja?minu, b?awatw
M??czy?ni urz?dzali na wozie wzniesienie
Na widoczne dla wszystkich trumny ustawienie,
Zaprz?gali do wozu cztery konie bia?e,
Przybrane w kir ?a?obny i uprz?? krakowsk?
Ze s?ynn? w okolicy mod? jerzmanowsk?.
W po?udnie jerzmanowskie spo?ecze?stwo ca?e
M??czy?ni i kobiety oraz dzieci ma?e,
Wychodzili z ko?cio?a przy odg?osie dzwonw
Z wielk? liczb? sztandarw oraz feretronw,
Wszyscy ze ?zami w oczach i sercem wzruszonym
Przygl?dali si? zw?okom na marach niesionych
Do przybranego w pi?kne wie?ce karawanu
Na ktrym po?o?ono za?ni?tego w Panu,
Szcz?tki wielkiego ksi?dza Mateusza Kluby!
Teraz bez przygotowa? i uprzedniej prby
Odby?o si? tak pi?kne ksi?dza po?egnanie,
?e wida? by?o z niego jakie przywi?zanie
Ma lud do prawdziwego pasterza- kap?ana!
Pochd na ktry ludno?? czeka?a od rana
Ruszy? teraz w kierunku Krlewskiej Kaplicy
Gdzie ju? krewni i orszak z ksi?dza okolicy
Czekali na przyj?cie prochw umar?ego.
A lubiany przez ksi?dza organista wiejski
Nazywany powszechnie Tomeczek Derejski,
Z Leonem P?torakiem dziedzicem na czele,
Ko?czyli ju? b?agalne -?a?obne ?piewanie:
Wieczny pokj racz mu da? Dobry Jezu Panie!
Szybki rozwj rolnictwa wsi Jerzmanowice
Zaciekawi? ogromnie dalsze okolice.
St?d w dni wolne od pracy ?wi?ta i niedziele
Przybywa?o do wioski gospodarzy wiele
Po zasi?gni?cie porad Rolniczego Ko?a,
Gdzie nabywali tak?e nasiona i zio?a,
Niespotykanej dot?d u siebie jako?ci,
Raz przybyli do Ko?a w charakterze go?ci
Dwaj m?odzie?cy z s?siedniej Su?oszowej wioski
Jeden instruktor rolny, drugi Ostachowski,
Ktrzy odbyli d?u?sz? z zarz?dem odpraw?,
Niby to omawiali wa?n?, roln? spraw?.
By?o to ju? dziesi?? lat po ksi?dza pogrzebie.
Ledwie zorze poranne zab?ys?y na niebie
Gdy we wsi si? zjawi?a z Olkusza Ochrana
Dzia?alno?? ktrej by?a wszystkim dobrze znana
To te? powsta?o wielkie zaniepokojenie!
Ludzie zbudzeni ze snu chodzili jak cienie,
Oko?o swoich domw, albo po oborze,
Niektrzy uciekali do lasu lub w zbo?e!
Po po?udniu zwo?ano ca?ej wsi zebranie
Na ktrym mwi? t?umacz, tak ko?czy? zdanie:
Podajemy wam dzisiaj to do wiadomo?ci,
By?cie wszyscy wiedzieli do jakiej godno?ci
Podniesiona zosta?a wasza wie? bogata
Cho? dobrze o tym wiemy, ?e pies po niej lata
I du?o zwolennikw w?rd ch?opw posoada.
Narada z Ostachowskim du?o o tym gada!
Niech buntowszczyki wiedz?, ze im nie pomo?e
Chowanie si? do lasu albo w g?ste zbo?e,
Bo i tam ich dosi?gnie zas?u?ona kara,
W my?l statutw rz?dowych i ukazw cara!
Car nie chce , by wie? wasza grz?z?a dalej w smo??
Wi?c zamyka wam Ko?o, a daje wam szko??!
I tak w onym budynku zwanym Stara Szko?a
Powsta?a na wsi polskiej czysto ruska szko?a.

1933 r. A. Derejski

p1040358

p1040359

Powy?sze zdj?cia przedstawiaj? kwatery na cmentarzu by?ych w?a?cicieli dworu w ?azach

p1040389

Tablica pami?tkowa konsekracji ko?cio?a z 1884 r.

 

Zbli?a si? 360 rocznica potopu szwedzkiego, ktry si? rozpocz?? w 1655 r. Skutki tego najazdu by?y katastrofalne dla ca?ego kraju, a szczeglnie dla naszego regionu i parafii, o czym ?wiadczy lustracja z 1660 r. Opustosza?o trzy czwarte gospodarstw w Jerzmanowicach i Gotkowicach, le??cych przy trakcie z Krakowa do Olkusza. T?dy ustawicznie przemieszcza?y si? wojska nieprzyjacielskie i polskie. Rabunki i konfiskaty by?y codzienno?ci?. Ca?y inwentarz ?ywy zosta? zabrany przez nieprzyjaciela. Zubo?enie tutejszych mieszka?cw trwa?o d?ugie lata. Nawet jeszcze po trzydziestu latach ilo?? uprawianej ziemi nie zbli?a?a si? do stanu sprzed najazdu Szwedw. Kolejnym ciosem by?a epidemia d?umy, ktra w latach 1677-1680 dokona?a dodatkowego spustoszenia.

Mimo zbiednienia ludno?ci, dwr, pa?stwo i ko?ci? nie zrezygnowa?y z nale?nych ?wiadcze?. Dokumenty historyczne ?wiadcz? o tym, ?e dochodzi?o do ?enuj?cych zatargw. W roku 1669 r. pleban jerzmanowicki, ks. Wojciech Zagacki pozwa? poddanych ze wsi Jerzmanowice i Gotkowice przed Trybuna? Koronny i Referendari? o zatrzymane przez nich od sze?ciu lat meszne (nale?no?? za odprawianie mszy ?wi?j), czyli dziesi?cin? snopow?. Trwa?o wwczas czteroletnie panowanie krla Micha?a Korybuta Wi?niowieckiego (1669-1673), o ktrym z?o?liwi mwili, ?e chocia? zna? podobno siedem j?zykw, to w ?adnym nie mia? nic do powiedzenia. Krl zagrozi? swoim poddanym osadzeniem w kunie przy ko?ciele w ci?gu czterech ?wi?t i niedziel podczas nabo?e?stwa, je?li obowi?zku nie dope?ni?. Po odsiedzeniu kary, ka?dy z nich mia? nadto zap?aci? na szpital lub napraw? ko?cio?a po sze?? grzywien. Gdyby to nie pomog?o w odzyskaniu nale?no?ci, wwczas urz?d krakowski mia? prawo zaj?? byd?o o warto?ci zaleg?ego mesznego. W przypadku oporu, z ka?dej wioski mia?o by? wzi?tych po czterech najsilniejszych ch?opw, ktrych nast?pnie nale?a?o osadzi? w wie?y krakowskiej na tak d?ugo, a? si? z obowi?zku ko?cielnego wywi???. Pozwani ch?opi nie zg?osili si? na rozpraw? w Warszawie w dniu 31 stycznia 1670 r. z powodu braku pieni?dzy na podr?, pisarzy, adwokatw. Wyrok zapad? wi?c zaocznie.

W 1671 r. ks. proboszcz Wojciech Zagacki ponownie zwrci? si? do urz?dw w tej samej sprawie. Wwczas Jan Wielopolski z Pieskowej Ska?y nakaza? uiszczenie nale?nej ko?cio?owi dziesi?ciny, gro??c kar? kuny. Urz?d grodzki krakowski zdo?a? zmusi? opornych do uiszczenia d?ugu plebanowi. Ks. Jan Wi?niewski w swojej ksi??ce HISTORYCZNY OPIS skomentowa? to zdarzenie nast?puj?cymi s?owami: Mi?e czasy i mili ludzie. Obecny papie? Franciszek u?y?by prawdopodobnie jeszcze mocniejszego komentarza.
Widz?c wyniszczenie mieszka?cw jerzmanowickiej parafii, Jan Sroczy?ski, pochodz?cy z Jerzmanowic bogaty kupiec krakowski, kupi? w 1682 r. za 45 florenw 15 zagonw ziemi w Jerzmanowicach i ufundowa? w 1686 r. szpital dla ubogich, a w 1690 r. kaplic?. By?a to kropla w morzu potrzeb, ale ?wiadczy?a o dobrej woli osoby ?wieckiej ul?enia doli ubogim poprzez zapewnienie im opieki.
Ufundowana kaplica istnieje nadal i jest najstarszym zabytkiem murowanym w naszej gminie. Elewacja zosta?a ostatnio pi?knie odnowiona, za co nale?? si? podzi?kowania i wyrazy uznania dla inicjatorw tego dzie?a. Ci?gle jeszcze czeka restauracja wn?trza i przywrcenie obiektu do pe?nienia roli miejsca kultu religijnego, jako ?e fundator Jan Sroczy?ski w swoim testamencie napisa?: Ksi?dzu plebanowi irzmanowskiemu, teraz i na potym b?d?cemu, ktry tym ubogim sakramenta ?wi?te administrowa? powinien i w kaplicy szpitalnej msze ?wi?te odprawia?.

Takim przyk?adem ale czego przyk?adem? Prosz? u?ci?li?. - mo?e by? kontynuowanie kultu religijnego w Sanktuarium b?. Salomei w Grodzisku ko?o Ska?y, ktre le?y na szlaku pielgrzymkowym do grobu ?w. Jakuba w Santiago de Copostela.
Zygmunt Krzystanek

04290001

Obecny wygl?d ko?cio?a pw. ?w. Bart?omieja w Jerzmanowicach

p1030017Ko?ci? drewniany w Rac?awicach. Podobnie mg? wygl?da? ko?ci? w Jerzmanowicach w czasach ks. Wojciecha Zagackiego, wok? ktrego by? cmentarz grzebalny.

15887467Tak wygl?da?a 6 lat temu, przed remontem kaplica pw. ?w. Jana Chrzciciela.

 

Aby wyczerpa? temat powo?a? kap?a?skich z rodziny ?urowskich nale?y wspomnie? jeszcze o jednym kap?anie. Jzefa ?urowska-Wojtacha, crka Jana ?urowskiego, urodzona w ?azach, osiedli?a si? w S?awkowie. Jej syn Eugeniusz , urodzony 30 grudnia 1920 r. zda? matur? w Olkuszu w 1939 r. Nast?pnie wst?pi? do Wy?szego Seminarium Duchownego w Kielcach i ?wi?cenia kap?a?skie otrzyma? 17 marca 1945 r. z r?k ks. bpa Czes?awa Kaczmarka.
Jako wikariusz pracowa? kolejno w parafiach: Miechw, S?spw i Nowe Brzesko. Specjalizowa? si? w g?oszeniu rekolekcji i prowadzenia misji parafialnych, nawet poza swoj? diecezj?. Kontynuowa? studia filozoficzne, uzyskuj?c doktorat filozofii. Prowadzi? wyk?ady w ?l?skim Seminarium Duchownym w Krakowie. Opublikowa? szereg prac naukowych w czasopismach filozoficznych w kraju i za granic?. Dokona? przek?adu bizanty?skiego hymnu Akatist Nieszpory do Matki Boskiej i przystosowa? do u?ytku ko?cielnego na stulecie og?oszenia dogmatu Niepokalanego Pocz?cia Naj?wi?tszej Marii Panny. Ten hymn w liturgii bizanty?skiej by? ?piewany w sobot? przed pi?t? niedziel? Wielkiego Postu. By? rwnie? kapelanem Zgromadzenia s.s. Kanoniczek Ducha ?wi?tego. Proboszczem parafii w Nowym Brzesku zosta? mianowany 1969 r. i t? funkcj? pe?ni? do 1977 r.
Jego przedwczesn? ?mier? 24 wrze?nia 1977 r. spowodowa? nowotwr. Uroczysto?? pogrzebowa odby?a si? w S?awkowie z udzia?em ks. bpa J. Grudy sufragana kieleckiego, kilkudziesi?ciu kap?anw z r?nych diecezji, rodziny i licznych wiernych.

By?o ju? o powo?aniach do stanu duchownego osb z Gotkowic i ?az, wi?c pozosta?y jeszcze Jerzmanowice. St?d pochodzi?a siostra Marianna Polak, crka Jana i Zofii z d. Odrobina, utrzymuj?cych si? z uprawy ziemi. By?a najstarsz? z pi?ciorga rodze?stwa. W maju 1936 r. przyst?pi?a do I Komunii ?w. w parafii ?w. Bart?omieja w Jerzmanowicach. Tu te?, z r?k ks. bpa Franciszka Sonika otrzyma?a 23 sierpnia 1941 r. Sakrament Bierzmowania. W roku 1940 uko?czy?a nauk? w miejscowej szkole powszechnej. Od m?odych lat odznacza?a si? wyj?tkow? pobo?no?ci? i gorliwo?ci? w s?u?bie bo?ej. Jak napisa? wczesny proboszcz, ks. Jan Rachtan, by?a mu pomoc? w pracy duszpasterskiej; przez dwa lata przygotowywa?a dzieci do spowiedzi i Komunii ?w., ucz?c katechizmu. By?a czynn? druhn? Stowarzyszenia M?odzie?y oraz nale?a?a do Zarz?du Caritas, jako kierowniczka powstaj?cego biura. Uko?czy?a specjalny kurs w Kielcach dla pomocnic parafialnych, prowadzonym przez ks. Mariana ?uczyka i s. Franciszk? Popiel, urszulank? SJK. W Kielcach te?, jako dwudziestoletnia dziewczyna, wst?pi?a do Zgromadzenia, gdzie uko?czy?a kurs kroju i szycia. Po odbyciu nowicjatu w Pniewach i z?o?eniu profesji zakonnej pozosta?a w domu pniewskim do 1965 r. Pracowa?a w szwalni i w miejscowym PGR, po upa?stwowieniu maj?tku Zgromadzenia w 1950 r. By?a zakrystiank? w zakonnej kaplicy, otaczaj?c opiek? ko?o ministrantw. Zawsze bardzo staranna i dok?adna w pracy, od pa?dziernika 1965 przez 8 lat z oddaniem s?u?y?a Ko?cio?owi w du?ej, miejskiej parafii w Policach. Ze wzgl?dw zdrowotnych w 1973 r. wyjecha?a do Zakopanego, gdzie pozosta?a ju? do ?mierci. Tu do?? radykalnie zmieni? si? charakter jej pracy: us?ugiwa?a go?ciom, robi?a zakupy, a w p?niejszych latach pracowa?a w szwalni, s?u??c nieomal do ko?ca swych dni umiej?tno?ci? szycia. W ka?dej pracy, przy ka?dej pos?udze pozostawa?a osob? niezmiernie ?yczliw? i otwart? na ka?dego cz?owieka. Jej troska o bli?nich mia?a ?rd?o w dobroci serca, ale tak?e w do?wiadczeniu w?asnej choroby (cukrzyca). Cechowa?o j? te? du?e poczucie humoru. By?a cz?owiekiem rozmodlonym, jej umi?owan? modlitw? by? r?aniec, ktrym ogarnia?a wszystkich, z ktrymi si? zetkn??a - nawet spotkanych przelotnie, a zw?aszcza tych, ktrzy byli w jakiej? potrzebie. Jej g??bokie ?ycie modlitewne owocowa?o w codziennym ?yciu rado?ci?, ofiarno?ci?, wdzi?czno?ci? za najmniejsze dobro.

Pragn? serdecznie podzi?kowa? siostrze Weronice Oman z Sanktuarium ?w. Urszuli Ledchowskiej w Pniewach za udzielenie mi informacji na temat siostry Marianny Polak.

Zygmunt Krzystanek

mariannPOLAK Marianna, siostra Maria Wanda od Dzieci?tka Jezus
Urodzona: 25 stycznia 1926 r. w Jerzmanowicach
Wst?pi?a do zakonu: 21 pa?dziernika 1946 r. w Kielcach
I ?lubowanie: 15 sierpnia 1949 r. w Pniewach
Zmar?a: 4 kwietnia 2009 r. w Zakopanem
Spoczywa na cmentarzu: Zakopane, ul. Nowotarska

Aby ocali? od zapomnienia jeszcze inne osoby z naszej parafii, ktre zosta?y powo?ane do stanu duchownego, prosimy rodziny lub znajomych o udost?pnienie informacji o nich.

Kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. lub bezpo?rednio z Ksi??mi b?d? osobami z Diakonii Liturgicznej.

 
Więcej artykułów…
«pierwszapoprzednia1234następnaostatnia»

Strona 3 z 4

Ciekawostki z przesz?o?ci

Dawne wierzenia i zwyczaje

Statystyka strony

Użytkowników : 2
Artykułów : 282
Odsłon : 144260

Go?cimy

Naszą witrynę przegląda teraz 21 gości